Artist Trading Cards – Miniaturowe dzieła sztuki

Przewidywany czas czytania: 6 m

Wyobraź sobie dzieło sztuki, które mieści się w dłoni. Takie właśnie są Artist Trading Cards – miniaturowe prace artystyczne o wymiarach zaledwie 2,5 × 3,5 cala (ok. 6,5 × 9 cm). Jest to dokładnie tyle, ile karty do gry w pokera (karty do brydża są węższe!) czy karty kolekcjonerskie z Pokemonami albo koszykarzami. Taki niepozorny format kryje w sobie zaskakująco bogatą (nawet jeśli niezbyt długą) historię. Przy tym gromadzi wokół siebie żywą, globalną społeczność twórców. Bo przy ATC każdy jest, siłą rzeczy, artystą – jeśli chce brać udział w zabawie.

Skąd się wzięły Artist Trading Cards?

Ręcznie malowana karta ATC przedstawiająca dziewczynkę patrzącą w niebo z chmurami i ptakami, leżąca na poplamionym farbą stole obok pędzli.

Karta malowana akwarelami.

Historia ATC sięga 1997 roku, kiedy szwajcarski artysta M. Vänçi Stirnemann zapoczątkował ten projekt w 1997 roku jako formę sztuki konceptualnej w Zurychu. Motywacja wyboru formatu nie jest nigdzie wprost wyjaśniona przez samego Stirnemanna – przynajmniej nie w dostępnych źródłach. Wiemy natomiast, że format sportowych kart kolekcjonerskich był dla niego inspiracją i że wybór ten był świadomy ideowo. Pierwsze spotkanie poświęcone wymianie okazało się na tyle inspirujące, że idea błyskawicznie zaczęła rozprzestrzeniać się poza granice Szwajcarii, trafiając do twórców w kolejnych krajach i na kolejnych kontynentach. Sesje wymiany pomyślane jako strefy wolne od handlu, istniejące poza systemami napędzającymi tradycyjny świat sztuki, okazały się strzałem w dziesiątkę.

Dziś Artist Trading Cards to prawdziwie globalny ruch artystyczny. Niemal natychmiast pomysł zadomowił się w Calgary w Kanadzie, gdzie artysta Don Mabie zorganizował pierwszą sesję wymiany w Ameryce Północnej jeszcze w 1997 roku. Swapy w Zurychu i Calgary odbywają się regularnie do dziś, co miesiąc. Najpopularniejszym światowym forum wymiany jest ATCs for All. W Europie takie spotkania odbywają się m.in. w Szwajcarii, Holandii, Niemczech i Finlandii. Szczególnie silna społeczność istnieje w krajach niemieckojęzycznych – największy niemieckojęzyczny serwis poświęcony kartom ATC to Kakao Karten. W Warszawie Artist Trading Cards robimy i wymieniamy na comiesięcznych spotkaniach fandomu i Warsaw Zine Club w fandomowym azylu, jakim jest Paradox Cafe.

Idea Stirnemanna była prosta, a zarazem piękna: twórcy wykonują małe, unikalne prace i wymieniają się nimi. Nie sprzedają ich, tylko się nimi wymieniają. To fundamentalna i nienaruszalna zasada, która do dziś definiuje całą społeczność ATC na całym świecie. Nadaje ona projektowi wyjątkowy, niekomercyjny charakter – liczy się gest, relacja i wzajemność, a nie wartość rynkowa karty. Ta wartość bowiem ma charakter nie monetarny, lecz emocjonalny lub estetyczny.

Jak to działa?

Dwie Artist Trading Cards w technice kolażu leżące na drewnianym stole. Jedna z napisem "Czuły" i "pysznie w niskiej cenie", druga z motywem świni z balonami i napisem "Wielka frajda".

Dwie karty z kolażami.

Każda karta to zazwyczaj unikat – ręcznie rysowana, malowana, kolorowana, szyta lub tworzona w technice mieszanej. Wyjątkiem tutaj są karty robione technikami drukarskimi, takimi jak drzeworyt, linoryt czy ogólnie stemplowanie. Jednak nawet wtedy każdy egzemplarz często zyskuje indywidualny charakter dzięki ręcznym poprawkom czy dodatkowym zdobieniom, kolorowaniu i niedoskonałościom procesu artystycznego. Niektórzy także używają kart do gry jako bazy. Osoby z mniejszą wiarą w swoje uzdolnienia artystyczne lub początkujące w tej dziedzinie często sięgają po techniki takie jak decoupage czy collage. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że kartonik z kilkoma naklejkami to nie jest coś, za czym rozglądają się kolekcjonerzy.

Na odwrocie artysta umieszcza zwykle swój podpis i datę – to swoisty certyfikat autentyczności i osobisty ślad twórcy. Karty trafiają do kolekcji innych twórców zwykle na dwa sposoby. Albo przez tradycyjną wymianę pocztą, albo podczas dedykowanych spotkań, tzw. swap meets. Te same w sobie bywają prawdziwymi wydarzeniami artystycznymi. Często odbywają się w trakcie jarmarków, imprez artystycznych czy konwentów. Czasem osoby zaangażowane w tworzenie kart same organizują kameralne, prywatne spotkania, często połączone z warsztatami i wspólnym robieniem kart, podobnie jak w społeczności zinowej.

Wymiana, nie sprzedaż – filozofia ATC

Otwarte etui kolekcjonerskie z kartami Artist Trading Cards w koszulkach foliowych. Karty przedstawiają ptaki, zwierzęta i inne motywy w różnych technikach graficznych.

Fragment kolekcji Artist Trading Cards z kartami z Francji, Niemiec, Holandii i Polski.

To, co wyróżnia ATC spośród innych form twórczości kolekcjonerskiej, to właśnie zasada wymiany, zawarta już w nazwie. Każda karta zmienia właściciela tylko wtedy, gdy druga strona oferuje coś w zamian, najczęściej inną kartę, element własnej twórczości. Dzięki temu każda kolekcja ATC staje się czymś więcej niż zbiorem ładnych obrazków. To zapis relacji, spotkań i unikatowych artystycznych dialogów z ludźmi z różnych zakątków świata. Warto pamiętać, że wymiana jest dobrowolna. Jeśli osoba, której podobają się twoje karty, nie ma nic, co chcesz mieć w swojej kolekcji, to nie jest wstydem ani nietaktem odmówić. Często w takiej sytuacji ludzie dogadują się na zrobienie kart „na zamówienie”, tzw. customs albo czekają, aż coś bardziej odpowiadającego ich gustowi będzie na wymianę. (Częsty przypadek przy tzw. slow trade; patrz słowniczek na końcu artykułu).

Oczywiście świat nie byłby sobą, gdyby w pewnym momencie na eBayu nie zrodził się pomysł ACEO. Są to identyczne karty, ale… na sprzedaż. Trzeba jednak podkreślić, że sprzedaż kart – choć technicznie możliwa poza środowiskiem kolekcjonerskim – jest w społeczności ATC traktowana jako złamanie niepisanego kodeksu artystycznej solidarności i zwykle spotyka się z wyraźnym sprzeciwem innych twórców. Większość grup ATC patrzy nieprzychylnie na ten rodzaj kart i są one po prostu zakazane, jako wypaczenie oryginalnej idei. W tym miejscu dobrze jest też wspomnieć, że każda osoba tworząca karty może mieć własne poglądy na „puszczanie kart w ruch”, czyli dalszą wymianę nieswoich kart. Warto przy pierwszym kontakcie o to zapytać. Niektórym nie przeszkadza, że wymienisz ich karty na inne, są jednak takie osoby, które wolałyby, aby tego nie robić. To bardzo indywidualna sprawa.

Dlaczego warto spróbować?

Swap meet. Przy długim drewnianym stole siedzi kilkanaście osób, na blacie rozsypane karty ATC, markery, stemple i inne materiały artystyczne.

Wspólne warsztaty to doskonała okazja do spotkania znajomych.

ATC to coś więcej niż hobby. Można postrzegać je jako globalny język artystyczny dostępny dla każdego, niezależnie od poziomu umiejętności czy doświadczenia. Mały format paradoksalnie nie ogranicza wyobraźni, a wręcz ją wyzwala – zmusza do przemyślenia kompozycji, doboru techniki i treści na przestrzeni zaledwie kilku centymetrów kwadratowych. Zasada wymiany buduje natomiast prawdziwe relacje między twórcami, a każda karta w Twojej kolekcji to kawałek czyjejś historii, czasu i talentu. Odejście od stricte komercyjnego charakteru twórczości powoduje, że sztuka staje się bardziej dostępna i egalitarna. Uczy nas, że nie musimy monetyzować swojego hobby. A przy tym przywraca i odbudowuje kulturę dzielenia, która w dzisiejszych czasach znajduje się w prawdziwych opałach.

Nie da się ukryć, że swapy i warsztaty to także po prostu doskonała okazja towarzyska. Można spotkać się w lokalu, zamówić herbatę, piwo i grzanki i spędzić kilka godzin rozmawiając, bawiąc się świetnie i robiąc karty. Dorośli, którym ktoś dał klej, mazaki i stare magazyny bawią się doskonale przy zadaniach kojarzonych raczej z zerówką. Czy wspólnie, czy indywidualnie, takie działania mają też ogromny walor terapeutyczny. Prace ręczne uspokajają i wyciszają po całym dniu zgiełku. A dodatkowo, wierzcie mi, zrobienie czegoś samodzielnie, stworzenie fizycznego artefaktu w świecie cyfrowych fantomów, daje niesamowite poczucie frajdy i sprawczości.

Masz już pomysł na swoją pierwszą kartę do wymiany? Obejrzyj listę moich i zobacz, które są dostępne. Chętnie powiększę swoją kolekcję.

Krótki słowniczek związany z Artist Trading Cards

Jako bonus, kilka skrótów, na które możesz się łatwo natknąć online. Na przykład, jeśli postanowisz wejść na grupę ATC Trading Cards Europe na facebooku.

  • NFT: Not for Trade – Nie na wymianę
  • NFTY: Not For Trade Yet – Nie gotowe na wymianę (jeszcze) – zwykle oznacza to, że praca nad kartą lub serią jeszcze trwa
  • UFT: Up for Trade – Gotowe do wymiany
  • HD: Hand Drawn – Rysowane ręcznie
  • HP: Hand Painted – Malowane ręcznie
  • HC: Hand Colored – Kolorowane ręcznie
  • HS: Hand Stitched – Szyte ręcznie
  • MM: Mixed Media – Techniki mieszane
  • CP: Cross Posted – Opublikowane również w innych grupach
  • RAK: Random Act of Kindness – Spontaniczny akt życzliwości (np. jeśli dodajesz dodatkową kartę ATC jako prezent albo oferujesz ją komuś bez wymiany, to właśnie jest RAK).
  • JAM: Just Add More  – Dodaj więcej – kolaboracja, w której kilka osów pracuje nad jedną kartą ATC, przekazując ją sobie w kolejnych rundach.
  • ACEO: Karty bodobne do ATC przeznaczone do sprzedaży, wywodzące się z eBaya. Na wielu grupach zakazane.
  • PM: Private Message – Wiadomość prywatna (sprawdź też folder Spam, wiadomość mogła tam trafić).
  • Slow Trade – Wymiana powolna. Zwykle jest wymiana ze znajomą osobą. Nie wysyłacie kart od razu, dopóki obie strony nie zgodzą się na wysyłkę jednocześnie. Czasem gromadzicie, aż będzie więcej (oszczędność na przesyłce). Czasem jedno z biorących udział potrzebuje dokończyć kartę/serię.
  • Custom – karta specjalna, zwykle robiona na osobiste zamówienie odbiorcy.
  • Extras / Goodies – Czyli tzw. bonusy. Cokolwiek zdecydujesz się dołączyć do wymiany. Mogą to być kolorowe papiery, znaczki pocztowe, mini wydruki, naklejki, materiały do collage’u, ozdoby. Nie jest to wymagane ani oczekiwane, ale jest to na pewno miły gest.

 

Avatar photo

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

You may also like...

1 Response

  1. 2026.03.25

    […] na betonie grube koty i brzydkie psy. Jak nie masz rozmachu do malowania na płótnie, to rób Artist Trading Cards. To bez znaczenia. Skoro można sprzedawać frajerom banana przyklejonego do ściany, to znaczy, […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bartek Biedrzycki,