godai | 07.07.2009, o 10:00 | W kategorii O literaturze

Nie mam nic do Murakamiego, nawet czytałem, nawet niezły, ale większość Bolandy nie ma pojęcia, że prócz tego faceta w Japonii istnieją jacyś literaci. A szkoda, bo to zacny kraj (literacko), a przez swoją odmienność kulturową tym bardziej ciekawy. I nie chodzi mi o tentacle rape czy ten teleturniej z wąchaniem nóg.

Antologia “Tydzień świętego mozołu” jest już mocno wiekowa, bo wyszła w połowie lat 80-tych. Podtytuł “Opowiadania japońskie 1945-1975″ mówi o jej zawartości w zasadzie wszystko, przynajmniej z chronologicznego punktu widzenia.

Jak praktycznie każda antologia, ta również jest dość nierówna, ale mimo słabszych momentów nie ma praktycznie opowiadania nudnego lub zwyczajnie złego. Być może dlatego, że ich rozrzut, gatunkowy, chronologiczny, tematyczny – jest ogromny.

Jedną z rzeczy, które rzucają się w oczy od razu jest koszmarne piętno, jakie na tym narodzie odcisnęła przegrana wojna. Pojawia się ona w wielu tekstach.

Mam tu pewien zgryz – trudno jest mi zaakceptować Japończyków w charakterze ofiar. Ale trudno nie przyznać racji tezom postawionym w opowiadaniach takich, jak słynny Grób świetlików Nosaki Akiyukiego, czy Pomylona Sakaguchiego Angoo, że to, co alianci zrobili ludności cywilnej było bestialstwem.

Drugim “wojennym” rysem są takie teksty, jak Karabin czy otwierający antologię Żołnierz ze snu, ukazujące wojnę z punktu widzenia trybików, mięsa armatniego, ludzi wciągniętych w machinę zniszczenia wbrew ich woli. W tych samych realiach, chociaż o zupełnie innej tematyce, osadzona jest Żona właściciela kantoru.

Nie o samej jednak wojnie Japończycy piszą, chociaż historia jest im bardzo bliska. Jednym z najlepszych opowiadań jest wstrząsające Umiłowanie ojczyzny – opowiadające o honorze i wierności, lojalności i przyjaźni, służbie i miłości, aż po śmierć. Mishima Yukio beznamiętnie zdawałoby się na pozór opisuje mały koniec świata. Jest to zresztą autor sprawny i ciekawy, warto sięgnąć także po wydany w Polsce tomik z jego dwoma opowiadaniami, szczególnie po równie wstrząsające Na uwięzi, stanowiące niepokojącą analizę staczającego się społeczeństwa.

Jakby kontrapunktem umiłowania ojczyzny jest Samobójstwo we dwoje. Niby ten sam temat przewodni, jednak jest to smutna opowieść o zdradzie, miałkości życia, ulotności złudzeń i ogólnym zeszmaceniu wartości. Tachihara Masaaki odziera nas w tym opowiadaniu ze złudzeń w sposób dość oszczędny w środki wyrazu, ale tym bardziej poruszający.

Do wspomnianego wcześniej historycznego rysu antologii dodać należy Loulan – ciekawą, na poły baśniową rozprawę o wzlocie i upadku małego królestwa na zachodnich kresach Chin, a także przypominającą przypowieść z morałem historię dwóch braci, szlifierzy, Bracia Murashoo.

Kolejnym tematem popularnym zarówno wśród pisarzy powojennych jak i wśród tzw. “trzecich nowych” jak ochrzczono nową falę japońskich literatów wychowanych na tekstach napisanych tuż po wojnie jest obserwacja ludzi, ich zachowań, ich życia, społeczeństwa. Do najciekawszych należą bez wątpienia Mój mąż, Villon, krótka ale celna Zatoka łuku i dość przygnębiające i makabryczne – Hojność umarłych. W podobnym tonie, koncentrując się na popędach ludzkiego działania, napisane są tytułowy Tydzień świętego mozołu, nastrojowy, pamiętnikowy Ulotny most snów czy Ulewa będąca dość drobiazgową analizą rozkładu więzi międzyludzkich.

O krok dalej posuwa się słynne opowiadanie Na grzbiecie górskim – oniryczny zapis podróży do wnętrza siebie, studium przypadku, a może studium psychologiczne. Ma w sobie to niebezpieczne napięcie, towarzyszące dziełom o rozmyciu się granic między szaleństwem, a zdrowiem psychicznym, takim jak Lot nad kukułczym gniazdem czy Przerwana lekcja muzyki.

Jest prócz tych wymienionych jeszcze sporo opowiadań. Jest to, jak napisałem na początku, antologia bardzo bogata, także objętościowo. Nie wiem, na ile łatwe jest teraz dostanie jej – ale powinna być w bibliotekach. Naprawdę, naprawdę polecam.


Inne wpisy być może podobne:

Podziel się na:
  • Twitter
  • Wykop
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Flaker
  • Śledzik
  • RSS


Wpis opublikowany , o 10:00 w kategorii O literaturze. Możesz śledzić komentarze przez RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz, lub trackback z własnej strony.

8 komentarzy

    JAPONfan dnia 08.07.2009 @ 10:20

    A zauważyłeś ze bestsellerami o Japoni sa ksiązki pisane przez amerykanów?


    godai dnia 08.07.2009 @ 10:30

    Generalnie wolę książki japońskie niż o Japonii :D

    Może dlatego, że mentalność Amerykanina łatwo zrozumieć, bo to uproszczona mentalność Europejczyka. A Japończyka nie pojmiesz.


    au dnia 08.07.2009 @ 13:41

    z tematów wojennych to na świeżo jestem po Stalingradzie Beevora i wspomnieniach Seppa Allerbergera. dość nieprzyjemne luktury, obie.
    to z żółtkami tak samo, z jednej strony Hiroshima, z drugiej Nankin. bądź tu mądry.
    ale czy tak trudno takiego Japońca zrozumieć? przeca to nie kosmici.


    au dnia 08.07.2009 @ 13:43

    z ksiażek o Japonii ponoć Z pokorą i uniżeniem Amélie Nothomb jest bardzo warte przeczytania.


    JAPONfan dnia 09.07.2009 @ 12:36

    O ile lubisz klimaty “tepi faceci nie wiedza o czym mowia, wchodzi babeczka i nagle ma wiedze ktorej noblistom nie udalo sie osiagnac”.


    au dnia 09.07.2009 @ 22:44

    Twoje wspomnienia ze szkoły?


    JAPONfan dnia 10.07.2009 @ 11:22

    Moje wspomnienia ze szkoly dotycza “spalam się” Kazika. Miałem taką nauczycielkę angielskiego.

    Anyway. Dla mnie Nothomb wlasnie tak pisze. W “Higienie mordercy” to najbardziej widac. Noblista o którym biografowie mało co wiedza i nagle laska przyjezdza i mowi “no, pojechalem tam gdzie pan mieszkal i sie doweidzialem co pan pił jak był pan mały i mam nawet zdjecia”. A faceci to nic sie nie mogli dowiedziec i błądzili we mgle.


    Bulbin dnia 02.08.2009 @ 10:31

    A “All about Lili Chou Chou” (“Lili Shu Shu no subete”) widziałeś? To akurat film jest. A ja się zawsze śmieję, że co by Japończycy nie zrobili (może za wyjątkiem tentakli, teleturniejów i poniektórych gatunków mangi-anime), to zawsze wychodzi psychologicznie. Czy komedia, czy kryminał. To chyba wina buddyzmu.
    ;-)


Zostaw komentarz
Jak dodać własny awatar do komentarzy?

lub