Komiksowa Białołęcka
Kto siedział w komiksie na początku lat dziewięćdziesiątych, temu magazynu Super Boom przedstawiać nie trzeba. Kto nie siedział, to był to taki magazyn z komiksami i o komiksach, gdzie publikowali m. in. Christa, Chmielewski, gdzie pojawiał się Yans, Spider-man, publicystyka i inne rzeczy.
A wśród tych innych rzeczy były także Wampirki… Ewy Białołęckiej. Znana raczej jako pisarka fantastyczna, Ewa tu i ówdzie opublikowała parę stron pełnych żartów o raczej poczciwych krwiopijcach, chociaż czy aby na pewno? Wampirki wyglądają sympatycznie, ale mają mroczny sekret. Zgodnie ze słowami autorki, „one są przeklęte: jak ktoś je drukował to najdalej po dwóch kolejnych numerach zaliczał plajtę”. Cóż, prawdą jest, że ukazały się w Super Boom w 1993 roku, a w kolejnym było już po sprawie…











kurna, miałem tylko jeden numer super boomu:( dramat z kupowaniem komiksów wtedy to było to ze dystrybucja była kompletnie nieprzewidywalna, coś mogło być w kioskach w jednej dzielnicy a kilka ulic dalej nie, coś mogło przychodzić regularnie a potem nagle przestać, coś mogło przyjść do kiosku raz i nigdy więcej, kioskarz mógł wiedzieć o co pytasz albo mieć to gdzieś, a te pisma wychodziły jakiś czas a potem upadały nagle bez zapowiedzi. dedykowanych sklepów komiksowych nie było i nie było kogo spytać:(
Tak, na TM-Semic też było polowanie, a oni mieli całkiem niezłą dystrybucję. Chociaż ja to czytałem Batmana i Spider-mana, ale Punishery i parę innych przynosiłem ze składnicy makulatury w fabryce papieru…