Co się tyczy hobbitów

Przewidywany czas czytania: 2 m

Zarówno w pierwowzorze jak i w ekranizacji Samwise Gamgee zwraca się do Froda Bagginsa tytułem „pan”. Mówi do niego wprost „panie Frodo”. Przełożenie tego jest nieco problematyczne, bo Anglicy na co dzień używają formy „you”, która historycznie była liczbą mnogą. Tak, jak się u nas mówiło za PRL: „chodźcie no tu, Kowalski”. Do dziś zresztą tak samo mówi się w wojsku, albo „podejdźcie, kapralu”, albo „niech pan podejdzie, panie kapralu”.

W polskich wersjach Sam najczęściej mówi „panie Frodo” co ma pewien sens, bo angielskie „mister” temu właśnie odpowiada. A jednocześnie Gollum/Smeagol mówi o Frodzie „master”, co też jest tłumaczone jako „pan”, no ale właśnie. Nie „pan Frodo” tylko „pan” w takim znaczeniu, jak „pan i władca”. Trochę zaczynamy mieć zamieszania z mrocznym panem, czyli w oryginale słowem „lord”.

Tymczasem w miarę upływu historii, w momentach większego wzruszenia i większej rewerencji, Samowi zdarza się także powiedzieć „master Frodo”. Bardzo mi to przypomina chwile, w których Alfred Pennyworth zwraca się do swojego pracodawcy „master Bruce”. Jest to praktycznie identyczna sytuacja, i Sam i Alfred są służącymi, podwładnymi, mimo, że obaj są jednocześnie praktycznie równoprawnymi wspólnikami wybryków młodych paniczów (no, niekoniecznie aż tak młodych).

Paniczów, tak bowiem właśnie przekłada się zwykle w Polsce „master Bruce” – jako „panicz Bruce”.

Uważam więc za zasadne, aby Samwise Gamgee mówił do dziedzica Bag End per „paniczu Frodo”. W końcu „panicz” to nic innego jak młody, zwykle nieżonaty pan.

„Sword of Azrael”, art by Quesada, Nowlan, Kindzierski

 

Avatar photo

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Bartek Biedrzycki,