Czas przegranych?

Tekst ukazał się pierwotnie w innej wersji w tygodniku Kultura Liberalna.

Koszmarny los nastolatka to wdzięczny temat dla popkultury. Straszliwe męki okresu dorastania, szkolny horror, towarzyski terror, rodzinna katastrofa – wszystko to rzeczy malownicze. Poświęca się im więc dużo powierzchownej uwagi w kulturze masowej. Niezasłużonej zresztą.

Szkoda, że równie wiele uwagi nie poświęca się okresowi nadchodzącemu bezpośrednio potem, a o wiele ważniejszemu i rzutującemu na całą resztę ludzkiego życia. Jaki bowiem moment jest ważniejszy, niż wchodzenie w dorosłość – studia, pierwsza praca, pierwszy dom, pierwsze poważne związki i tworzenie swojego miejsca w sieci społecznych powiązań. Sam do dziś pamiętam okres, który z jednej strony był jedną, wielką, malowniczą i sentymentalnie wspominaną imprezą, z drugiej jednak był przebijającym się nawet przez dym i opary alkoholu horrorem, składającym się z rachunków, braku pracy i wielu innych równie gównianych elementów.

Sądzę, że wchodzenie w dorosłość i uzyskiwanie samodzielności nigdy nie było łatwe; w obecnej dobie nic się zresztą nie zmieniło – w świecie zatraconym w pogoni za pieniądzem, sukcesem i równaniem do arbitralnie absurdalnych standardów zgubić się może każdy dorosły, nawet ten „zaprawiony w bojach”.

A co dopiero grupa dwudziestokilkuletnich przyjaciół, życiowych żółtodziobów. O takich właśnie zmaganiach z materią świata opowiada nominowany do Eisnera i Harveya Solanin autorstwa Inio Asano.

solanin

Taneda i Mei to para, od niedawna mieszkająca razem. Ona ma nudną pracę w biurze, on dorabia jako kurier. On chciałby zostać muzykiem, ona – sama nie wie. Ona rzuca pracę, on – nie wie co zrobić z tym fantem. Sam chciałby rzucić. Zresztą nawet to robi, ale jakoś bez przekonania chyba. Mota się chłopak, jego panna zresztą mota się nie mniej, jedynie trochę spokojniej.

W pewnej chwili orientują się, że życie biegnie obok a czas cieknie im przez palce. Jedynym punktem odniesienia tej popadającej w bezcelowość egzystencji jest grupa przyjaciół, grających razem z Taneda w amatorskim zespole. Chociaż ich także trudno byłoby uznać za dobrze radzących sobie w życiu. Wieczny student, nadwaga i kozia bródka, romansujący z młodszymi koleżankami, mimo pozostawania w stałym związku i nieudaczny ekspedient, pracujący w aptece swojego ojca i gadający do reklamowej figurki żaby leszcz, któremu czasem w przebłysku uda się zrobić dobry uczynek –  to nie są poważni, współcześni mężczyźni. To jakieś współczesne poważne pośmiewisko. Najgorsze jest to, że tak wygląda prawdziwy świat, a wizerunek, jakiemu hołdujemy to tylko pobożne medialne (nawet nie) życzenie, którym można sobie wytrzeć dupę.

Tych trzech młodych mężczyzn i dwie dziewczyny to doskonały przekrój przez współczesne młode pokolenie japońskie. Ale chyba nie tylko japońskie, bo problemy bohaterów Solanina są w zasadzie tożsame z wieloma kłopotami, z którymi borykał się każdy z nas na początku swojej drogi ku samodzielności. Takie trywialne sprawy jak brak szmalu na papierosy, nienawiść do pracy, brak poczucia jakiegokolwiek sensu w tym, co się robi, brak celów, pozorny brak perspektyw – na pewnym etapie każdy na to musi cierpieć.

To właśnie siłą tej opowieści – jej uniwersalność. Asano, sam dwudziestokilkulatek, celnie i błyskotliwie portretuje swoje pokolenie, współczesnych sobie młodych, zagubionych w dżungli dorosłości. Świetnie naszkicowane sylwetki bohaterów, niewymuszony humor, okraszający nie zawsze wesołe perypetie – to kolejne atuty tej mangi.

Lekka, pełna polotu kreska, bardzo delikatna i szczegółowa, pełna detali i smaczków w tle, dodaje opowieści dodatkowej lekkości i sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Z jednej strony trochę uproszczone postacie bohaterów jadące cienką kreską z shojo, z drugiej pełne przepychu wykończenie, tła kipiące detalami, drobne smaczki, wszystko dopracowane. Uproszczenie postaci zresztą wychodzi im na dobre – niczym w karykaturze wydobywa mimikę, wydobywa charakter, sprawia też, że łatwiej nam się zaprzyjaźnić z całym tym towarzystwem.

W zasadzie główną wadą wydanego przez Hanami tomu jest to, że jest to tylko połowa dwutomowej opowieści. Na jej drugą część przyjdzie nam czekać aż do lutego. A ciężko jest wyczekać, gdy Taneda leży, patrząc z nieobecnym uśmiechem w niebo, lecz nie wiemy – czy je jeszcze widzi?

solanin_okladkaSolanin 1
Inio Asano

Format: 150 x 210 mm
Objętość: 212 stron
Oprawa: Miękka
Papier: Offset
Seria: Solanin
Cena okładkowa: 29 zł

Wydanie polskie: Hanami

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Przy najbliższej wizycie w CK kupię, boś mnie zachęcił.

  • Cieszę się. Na serio warto, chociaż czekam jak Asano rozwiąże cliffhangera z tego tomu – jest kilka pomysłów, które może wykorzystać.

  • Kurczę blaszka; mnie też zachęciłeś :) Nie dość, że dobra historia i ładnie narysowana, to jeszcze za taką cenę – nic jeno brać.

  • To jeszcze raz dzięki za tę reckę, bo bez niej pewnie bym nie zwrócił uwagi na Solanina. A tak kupiłem, przeczytałem i jestem bardzo zadowolony, mimo że lektura nie należy do najprzyjemniejszych.

    Pierwszy komiks jaki czytałem, który opowiadał o czymś na kształt kryzysu ćwierćwiecza – duży, bardzo duży plus dla Hanami!

  • Spidey

    Recenzja ciekawsza niż sam komiks :)

  • Hm, czytałeś?

    Czyli chyba nie zrozumiałeś, o co tam chodzi, jeśli znudziła cię ta historia. Albo po prostu lubisz inne rzeczy (co do tego, w sumie, nie ma wątpliwości). :D

  • Spidey

    Historia mnie nie znudziła tylko nie podobało mi się kilka rozwiązań scenariuszowych, w głównej mierze skupienie się na amatorskim zespole muzycznym. Nie lubię takich „garażowych kapel” więc trudno mi było się identyfikować z bohaterami. Autor mógł wymyślić coś innego.

  • Widzisz, Spidey, ta kapela to jest tylko tło. Równie dobrze oni mogliby być ekipą graficiarzy, albo zmianą z McDonalda, to nie ma żadnego znaczenia. Dlatego zaryzykowałem stwierdzenie, że może nie zrozumiałeś. :)

  • Ale wredny spoiler na końcu recki, o ja… a pani na stoisku Hanami na MFK ostrzegała by nie zaglądać na ostatnią stronę i nie psuć sobie zabawy :P

    Faktycznie doskonała pozycja i nie mogę się doczekać 2 tomu. Chyba jedna z najlepszych pozycji na mojej „mangowej” półce

  • To nie jest taki aż całkiem spoiler, w końcu można to zdanie różnie rozumieć :D

  • Pingback: Dziękuję ci, Inio | GNIAZDO ŚWIATÓW - Worlds Nest - Гнездй миров - Nest der Welten - Nid des mondes - Jerarquía de mundos()