Co mówiłem, durniu? – The Pixies
Nowy odcinek.
Nowy odcinek.
„Niczego mi nie będzie żal.”
Lepiej latać dronem, niż przelecieć Miss Dronio. Kwintesencja Dziadów w chaotycznym, rozpędzonym potoku świadomości, bluzgów i alkoholu, w najpiękniejszy lipcowy wieczór od lat.
Muzyka łagodzi obyczaje.
Rekordowo duży skład – z jednym wyjątkiem wszyscy, którzy kiedykolwiek brali udział w nagraniach. Rekordowo długi czas – ponad 2.5 godziny radosnego pieprzenia.
Superhiroł rap!
O muzyce, komputerach, życiu i wielu innych tematach, pod drewnianym dachem, na wiślanej skarpie, wśród przytłaczającej gry świerszczy rozmawiamy we trzech bez cięć, bez scenariusza i bez udawania.
Czy tata czyta cytaty z Tacyta?
Dwie historie prawdziwe z odmętów dziejów, a konkretnie z pierwszej połowy lat 90. XX wieku.
Najdłuższy odcinek Dziadów z Lasu w dotychczasowej historii.
W trudnych warunkach jesiennego wieczoru, w czteroosobowym składzie znanym z jazowego odcinka K-poka, siedząc w piaszczystym wykrocie na ugorze, niedaleko towarowej trakcji kolejowej nr 937 z roku 1935, popijamy piwo i rozmawiamy o zbyt wielu rzeczach, aby je przybliżać w tym opisie.
Razem z Tomasem wędrujemy piechotą przez Mirków, wspominając II finał WOŚP, omawiając mijane obiekty i gadając masę różnych innych rzeczy.
Z Jarasem inaugurujemy nową serię Dziadów z Lasu w życiu pokapokowym na blogu. Rozmawiamy o Dziadach z Lasu, filmach Bruce’a Lee,muzyce Inner Circle i innych rzeczach, popijając piwo w lesie.
O filmie „Interstella 5555” – francusko-japońskiej, animowanej koprodukcji muzycznej.
Krótkie wspomnienie o konstancińskiej kapeli punkowej (?), no dobra, alternatywnej...
Redaktor Przemek Pawełek zagłębia się w tematykę podcastową przepytując znajomy ze środowiska.