Labirinth – gra na Game Boy / Game Boy Color

Sprzężenie zwrotne ma siłę niezwykłą. Ja gram i siedzę w komputerach, więc siłą rzeczy Młody też w to wszedł – chociaż chwilowo gra więcej ode mnie, a mniej jest komputerowy, ale to kwestia przyszłości wszystko.

Młody lubi retro i odczuwa dość popularną tęsknotę za czasami, w których go nie było, w myśl zasady “wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Więc prócz gamingowego laptopa i Switcha ma też Nintendo 2DS i od niedawna Game Boya Color. Bo emulatory – nawet te sprzętowe – to jedno, a prawdziwy GB to jednak taki Real McCoy i nie mam tutaj na myśli Leonarda, ksywka “Bones”, lekarza pokładowego pewnego znanego statku Federacji.

A, że sprzężenie zwrotne występuje bezspornie, to już rok temu pobrałem, zainstalowałem i szybko zapomniałem o programie do robienia gier na Game Boye, czyli GB Studio. A potem, jakoś tak się wydarzyło, że sobie przypomniałem i na początku grudnia siadłem, żeby się nim pobawić. I napisałem grę na Game Boya.

Jak zwykle u mnie, najpierw jest pierwsze zdanie, do którego potrafię dopisać całą powieść (tak było z “Po sezonie”, które zaczęło się od szeryfa Dunctona wracającego znad jeziora do miasteczka poduszkowcem). Tutaj też, narysowałem labirynt a potem już jakoś poszło. Najpierw łamigłówki, jakieś drobne zadania do zrobienia, aż wreszcie parę dni przed Wigilią mnie olśniło i wymyśliłem zgrubnie cel rozgrywki. A potem to już poszło i miałem mnóstwo zabawy.

Oczywiście rysownik ze mnie żaden, więc korzystałem w dużej mierze z gotowych zasobów, udostępnionych w sieci przez różnych użytkowników. Łączyłem, składałem, przerabiałem, jednocześnie ucząc się skryptów, na których pracuje GB Studio. Zaledwie wczoraj przepisałem od zera całą mechanikę wyświetlającą osiągnięcia, punkty życia i pieniądze, dzięki czemu wyeliminowałem problemy z wydajnością, które występowały w niektórych scenach.

To prosta, krótka gra – rozgrywka na pierwszy raz zajmie wam ok. 40-60 minut. Jest w niej jednak parę miejsc, osób, rzeczy i zdarzeń, które mogą wam się wydać znajome. Bo w sumie, czemu nie? To taki trochę mój znak firmowy.

To mała, krótka gra, ale jestem z niej zadowolony i dumny, bo to moja pierwsza gra. Możecie w nią zagrać choćby tutaj. A jeśli lubicie zabawy zaawansowane, to na końcu wpisu znajdziecie przydatne linki.

Sterowanie: Alt – interakcja | kursory – ruch | Enter – start

Na Itch.io znajdziecie grę online, oraz pliki z romami do pobrania – na Game Boya (DMG) oraz na Game Boya Color (CGB). Dodatkowo jest także plik dla maszyn typu Analogue Pocket. Można grać na emulatorze (także na komórce), można wgrać sobie na cartridge z kartą SD i ograć na Game Boyu. Chwilowo nie mam gotowych cartridge’y, ale niewykluczone, że to jest tzw. kwestia czasu. Ja bawiłem się świetnie, mam nadzieję, że i wam gra się spodoba…

Chomik na okładce ma na imię Cookie. Na pamiątkę chomika o imieniu Biszkopt. Szkieleta znajdziecie w lochach, ma na imię Steven.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.