Słowo z piątku na sobotę

Wyszlim z kumplem.

A konkretnie, umówiliśmy się „na wódkę”. Rzecz, która się dorosłym facetom zdarza, chociaż trzeba ze wstydem i żalem przyznać, że dochodzi w pewnej chwili do sytuacji, w której umówić się jest ciężko. Umówiliśmy się w czwartkowy wieczór, bo ja akurat miałem urlop i było mi wszystko jedno, a on akurat w żaden inny wieczór nie mógł.

Otworzyliśmy flaszkę wódy na kaktusie robionej przez wąsatych śniadych i zaczęliśmy rozmawiać o pracy. O tym, że on ma własną firmę, ale nie czuje się jak Steve Jobs (nienawidzi go dużo mnie osób), o tym, że ja mam gównianą posadę (za którą 3/4 moich znajomych spoza aglomeracji by zabiło, a 3/4 moich znajomych z aglomeracji pogardza). I w ogóle zrobiło się jakoś smutno.

Potem pojechaliśmy metrem, bo nie chciało nam się iść ze Służewia na Kabaty, a ja akurat musiałem tego dnia wrócić do domu. Tej nocy, w każdym razie. W związku z tym odpuściliśmy święty i obowiązkowy punkt programu, czyli picie wódki na pomniku Tarasa Szewczenki. Za to wysiedliśmy na przedostatniej stacji i poszliśmy z buta.

I szliśmy przez taki rzadki, zagrabiony las, jakim są Kabaty, po ubitej, szerokiej drodze, dopijaliśmy się rozmawiając o pierdołach, a potem, w Parku Kultury w Powsinie rozeszliśmy się w przeciwne strony i ja poszedłem do Konstancina, a on na Wierzbno.

I z jednej strony zrobiło nam się chyba nieco smutno, że nie mamy już 20 lat, nie piliśmy pod pomnikiem i obaj musimy wrócić do domu. A z drugiej, tak myślę, chyba jednak podtrzymywał nas na duchu fakt, że potrafimy złoić flaszkę tekili zupełnie znienacka, w środku tygodnia, nadal mamy o czym rozmawiać, a praca i dzieci nie stanowią w tej rozmowie większości, i że w ogóle w całym tym zamieszaniu, jakim jest bycie dorosłym jest jeszcze czas na odwiedzenie placu zabaw, chodzenie nocą po pijaku po lesie i inne, drobne, kluczowe dla istnienia świata sprawy.

A potem doszedłem do domu, poszedłem spać i o szóstej rano mój półroczny syn wydarł się wielkim głosem domagając się żarcia.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.