80. Nadal nie lubię Norauto

Nie lubiłem już dawniej, kiedy po 30 minutach czekania aż ktoś wreszcie podejdzie wyszliśmy ze sklepu.

Ale wczoraj już przegięli. Oddaliśmy samochód na przegląd klimy, bo coś zaszwankowało. Przegląd darmowy, płaci się za nabicie czynnika chłodzącego.

Spece w Norauto nabili czynnik, stwierdzili, że nadal nie działa i zadzwonili, żeby mnie o tym poinformować. Na hasło, że nie zapłacę, odesłali do dyrektora.

Ostatecznie stanęło na tym, że oni mi nie policzą, tylko odessą to, co napuścili.

Tyle, że w instalacji był jeszcze gaz chłodzący – ba, nawet sporo, bo działała bardzo dobrze, zanim wysiadła, a oni odessali ją na pusto. Wszystko. To, co napuścili (ich prawo) i moje, które było (wzięli, znaczy się, cudze).

Jednym słowem, zamiast zrobić przegląd, to zmarnowali nam półtorej godziny i ukradli gaz z instalacji klimatyzacyjnej. Nie ma się co dziwić, kilogram czynnika chłodzącego kosztuje ponad stówę. Nie w kij dmuchał, nawet dla sieci sklepów.

Nie korzystajcie z Norauto. A przynajmniej nie z przeglądu klimatyzacji. Jedyne co zrobią, to zmarnują wasz czas. Jak będziecie mieli szczęście. Bo tego, że spaliła się cewka i nie działa czujnik ciśnienia nie udało im się stwierdzić. W końcu przegląd ogranicza się najwyraźniej tylko do sprawdzenia ciśnienia. I ewentualnej kradzieży czynnika chłodzącego.

A teraz życzę miłego tygodnia, bo jedziemy nad morze. Będą twitty. Chyba.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba