80-lecie Muminków – Lato Muminków

Gdy po wybuchu wulkanu ogromne tsunami zalewa Dolinę, państwo Muminkowie wsiadają do przepływającego teatru i ruszają na niezbadane wody Zatoki Jodłowej.

Tekst: Bartek Biedrzycki, muzyka: Graeme Miller & Steve Shill (z brytyjskiej czołówki serialu „Opowiadania Muminków” Studia Se-Me-For)

Poniżej znajduje się surowa, maszynowa transkrypcja audycji:

Jest to… Jest taki cykl. Można trochę tak na to popatrzeć. „W Dolinie Muminków” jako wiosna i później lato. „Lato muminków” jako lato i „Zima muminków” właśnie powiadająca o zimie, a następnie „Dolina w listopadzie”, która dzieje się na jesieni, domyka jakby rok. „Lato muminków” to przygoda, która dzieje się praktycznie w całości poza Doliną. Zaczyna się od wybuchu wulkanu i od wielkiej fali tsunami, która porywa wszystko. Państwo Muminkowie ze swoim synem, jego dziewczyną, a także z kilkoma innymi członkami rodziny, w tym z Małą Mi, która pojawiła się w poprzednim tomie i ewidentnie po wizycie Mimbli i Joka została się w dolinie, muszą uciekać przed gigantyczną powodzią. Robią to w swoim stylu, czyli zatrzymują przepływający obok teatr, przepakowują do niego wszystkie wyłowione z zatopionej kuchni meble, a następnie ruszają w świat z prądem.

Jednocześnie gdzieś tam daleko, na drugim końcu Jodłowej Zatoki Włóczyki postanawia zemścić się na swoim największym życiowym wrogu, na dozorcy parku. Może to zrobić tylko i wyłącznie w noc świętojańską, więc przygotowuje się do tego bardzo starannie, aby zemsta była skuteczna i bezwzględna. Państwo Muminkowie w pewnym momencie rozdzielają się. Teatr osiada na mieliźnie, Muminek i Migotka wikłają się w kłopoty z prawem, a Mała Mi w koszyku z włóczką odpływa w siną dal. I przez chwilę nikt nie wie, co się z tymi wszystkimi ludźmi dzieje. A jednocześnie jest lato.
W zalanej doszczętnie Zatoce Jodłowej toczy się życie. Drobiazg leśny ucieka przed kataklizmem. Wędruje po drzewach, na łodziach i po tych fragmentach suchego lądu, które jeszcze wynurzają się ponad wodę, aby w jakiś sposób przetrwać.

I w tym wszystkim nadchodzi noc świętojańska. Włóczyki przeprowadza brawurową akcję. Dzieje się mnóstwo rzeczy.

„Lato muminków” bardziej niż dotąd przypomina jeden wielki film. Poprzednie tomy, mam wrażenie, to były takie zbiory opowiadań, szczególnie np. „W Dolinie Muminków” czy „Pamiętniki Tatusia” były historiami podzielonymi powiedzmy na epizody. Tutaj zaś „Lato”, tak jak „Kometa” jest to dłuższa, ciągła historia, która składa się na pewną całość. Elementy z poszczególnych rozdziałów przeplatają się między sobą, wpływają na siebie. Tove bawi się tu z czytelnikiem, chociaż od początku wiemy, jak to wszystko się skończy – kiedy nagle ktoś ma sen o gryzieniu lwa w łapę, to wiadome jest, jeżeli komuś śni się gryzienie lwa w łapę, to zanim historia ta się skończy, lew musi zostać w łapę ugryziony.

Oczywiście wszystko rozwiązuje się tak jak w życiu rzeczy powinny się rozwiązywać, to znaczy pozytywnie. Prawo okazuje się nie być bezduszne, konsekwencje okazują się być przykre, no ale konieczne do poniesienia i znośne, a to, że wszyscy znowu są razem, wspólnie, jedną wielką muminkową rodziną, która wraca do Doliny, gdzie woda opada i można znowu żyć normalnie, a lato tak naprawdę dopiero się zaczyna, to jest wyraz tego właściwego Tove Jansson optymizmu, patrzenia na świat z takim oczekiwaniem, że świat przecież powinien być dobry. Świat przecież powinien być miejscem, w którym żyje nam się przyjemnie, miejscem, w którym chce nam się żyć.

Jest więc taki cytat, który pochodzi akurat z „Pamiętników Tatusia”, ale przywołuję go teraz, bo doskonale pasuje do tonu „Lata muminków”. Brzmi on: „W tym czasie świat był bardzo duży, a wszystko, co nieduże, było małe w znacznie przyjemniejszy sposób niż dziś. I to mi nieporównanie bardziej odpowiadało”.

Obawiam się, że Tove Jansson ma w tym cytacie dużo racji. Obawiam się, bo jeżeli ma rację, to świat, który bardzo się, bardzo skurczył w ostatnich latach i dekadach, dużo mniej przyjemnie jest być w tym świecie małym niż było kiedyś. Po tym poznamy prawdopodobnie mądrość utworu, tekstu artystycznego, że im więcej czasu mija od jego powstania, tym bardziej jest on aktualny. Szkoda, że aktualne są takie zadumy, jakie mam teraz, a mniej potrafimy znaleźć w sobie radości z tego, że woda zalała wszystko i płyniemy gdzieś, nie wiadomo, w daleki świat teatrem, który urwał się z uwięzi, a za kulisami ktoś się maniacko śmieje. Dobrze, jeżeli mamy trochę szczęścia i tym właścicielem tego maniackiego śmiechu ukazuje się tylko filifionka, która ostatecznie uwielbia przecież prowadzić teatr.

Przeczytajcie „Lato”, bo to wspaniała, pełna wzruszeń, pełna akcji i przygody historia o tym, że nawet jeżeli nie zawsze wszystko układa się tak, jak trzeba, to należy liczyć, że kiedyś, w samym końcu tej historii, wszystko znowu będzie takie, jak powinno. Chyba musimy mieć na to nadzieję. I tym smutnym dzisiaj akcentem kończę, mimo, że to przecież jest naprawdę zabawna książka i rzeczy, które się w niej dzieją, są zabawne. I nawet dzieci Włóczykija, których jest 24, są akcentem bardziej satyrycznym, niż przejmującym.

Avatar photo

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mastodon