170. Powiem Emilce
Rzadko robię tłumaczenia literackie inne, niż na własny użytek (bo techniczne notorycznie). Częściowo dlatego, że nie mam do tego do końca kwalifikacji, a trochę dlatego, że dodatkowo nie wszystko mam ochotę tłumaczyć.
Natomiast trafiłem ostatnio na wiersz Constance Levy i tak mi się przypomniała Danuta Wawiłow z dzieciństwa i machnąłem na szybko. Rzecz pochodzi ze zbioru „I’m going to pet the worm today and other poems”.
Powiem Emilce
Constance Levy
Mam zamiar pogłaskać robaka dziś
Mam zamiar pogłaskać robaka – nie mówi mi
„nie głaszcz robaka”, zrobię to za chwilkę –
Bo dziś po południu przyjeżdża Emilka!
No i wiesz co ona pewnie powie
„Dotknęłam mysz”, albo
„Trzymałam węża”, albo
„Gładziłam skrzydło martwego ptaka”
I obróci się do mnie z łaskawym uśmiechem
„A ty co ciekawego zrobiłaś?”
I tym razem
Ja
Odpowiem jej:
„Och, Emilko, trzeba mnie było widzieć
Jak dziś głaskałam robaka!”
I powiem jak się wydłużało i kurczyło jego ciało elastyczne
A ja byłam taka opanowana i to było fantastyczne
I będę patrzeć jak jej zrzednie ta minka miła
Kiedy pożałuje, że na moim miejscu nie była.
Czemu go wrzucam? Bo dwie rzeczy.
Każdy z nas praktycznie ma w życiu taką Emilkę i wycofanie jej ze swojego obiegu jest zawsze zbawienne dla naszej stabilności. A jeśli niemożliwe, to chociaż neutralizacja albo nasze wewnętrzne obniżenie priorytetu takiej osoby dla nas.
Druga rzecz jest taka, że za mało głaszczemy robaka chyba. W pogoni za wszystkim oczywiście sprawiamy sobie drobne przyjemności, dbamy o siebie, kocyki, kawy i wypady za miasto.
Ale chyba powinniśmy częściej tak po prostu kucnąć i upewnić się, że to jest nadal wszystko fantastyczne.
Czego sobie i wam życzę.









