169. Jak zostałem youtuberem

Trudno mi powiedzieć, kiedy Młody złapał zajawkę na YT. I gdzie, bo nie w domu raczej. Faktem jest, że ma swoje dojścia i źródła i lubi sam do wszystkiego dojść.

Minecraft pojawił się w naszym domu jakieś dwa lata temu za sprawą książek – podręczniki dla graczy i poradniki wszelkiej maści zastępowały mu grę, do której nie miał dostępu. Czasem tylko gdzieś popykał trochę u kolegów. W ogóle grał raczej mało. Zamęczał mnie informacjami i plotkami, kazał szukać w internecie wiadomości o pojawieniach się Herobrine’a, informacji o Entity 303 i przynosić wieści o zmianach w najnowszych aktualizacjach.

Pewnego dnia spytał, czy może pooglądać gameplaye – ale skąd o ich istnieniu wiedział, tego nie wiem do końca. Czy to ja pokazałem mu solucje, czy któryś z kolegów? Zaliczył w ten sposób większość gier LEGO zanim sam do nich zasiadł, potem przerzucił się na Minecrafta, a potem jeszcze na Robloxa.

Gdzieś po drodze rzeczona gra ostatecznie pojawiła się na moim komputerze i muszę szczerze przyznać, że też trochę wsiąkłem. Młody grywał regularnie w weekendy, chociaż co chwila podpytywał się a to o skiny, a to o mody, a to – wreszcie – o granie online. I masowo konsumował minecraftowe i nie tylko youtuby. Chciał sam nagrywać.

To nie tak, że się broniliśmy – po prostu chcieliśmy dać sobie jeszcze trochę czasu, żeby poznać temat. Monitorowaliśmy kogo ogląda, jakie materiały mu wyskakują, trochę sprawowaliśmy nad tym pieczę. Młody tymczasem spędzał długie tygodnie zastanawiając się nad wyborem youtuberskiej ksywy, co jest rzeczą niebagatelną, kiedy masz siedem lat i całą karierę przed sobą.

Wreszcie pod koniec września, kiedy wszystko – kanał, technikalia do nagrań i nasza zgoda było gotowe – dostał zielone światło i zadebiutował krótkim nagraniem z Zemsty Montezumy. Potem była LEGO Star Wars Complete Saga, potem Roblox, ale było wiadomo, że liczy się tak naprawdę tylko własna seria z Minecraftem na survivalu. Wybrał tytuł i wymyślił przygody jeszcze chyba latem.

Ja osobiście youtuberem nigdy zostać nie chciałem. Owszem, mam od wielu lat konto z 40+ widzami, na którym mam ok. setki filmów. Głównie krótkie migawki z miasteczka, trochę nagrań z konwentów, materiały dotyczące moich książek, ale to nie jest bycie youtuberem.

Młody w zasadzie nie zostawił mi wyboru, nie pytał, czy chcę nagrywać razem z nim, tylko oznajmił mi, że to on chce, abyśmy grali we dwóch w Dolinie. Przetrwanie na co-opie, Yokai i godai we wspólnej wielkiej przygodzie, po dwa odcinki tygodniowo w twoim feedzie.

I tak zostałem youtuberem. Uczę się. Platformy, technikaliów, zupełnie innych metod poruszania się i istnienia w tym świecie, a przecież jestem obecny w internecie od dwudziestu lat! To przygoda porównywalna z naszymi wyprawami do Doliny.

No i hej, mam naprawdę fajnego, samodzielnie zrobionego skina.

Widzowie Yokaia pytają, kiedy będą mogli grać razem. Chyba czeka mnie jeszcze sporo wyzwań…

Zobaczcie sami: Yokai gra w grę na YouTube

 

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba