Słowo na niedzielę

Wzorem Konrada z Motywu Drogi (bo Łukasz przyszedł na gotowe ;) ), krótki zbiór myśli z tygodnia.

Na górze motto. Pochodzi z innego mojego ośrodka, Gniazdo, który kiedyś był największym polskim serwerem darmowych opowiadań erotycznych bez reklam. Ostatnio go nie ma, jest tylko gdzieś archiwum, reaktywacja raczej nie wchodzi w rachubę. To dawne dni.

Gniazdo - Amatorskie Opowiadania Erotyczne

Jako, że to blog także o komiksach, to najpierw komiksowy bóg niektórych, wyglądający jak bliźniak jednocześnie Rasputina i Louisa Ciphera, Alan Moore, przemówi w kwestii będącej od kilku lat na medialnym topie, spotęgowanym zniknięciem pewnej dziewczynki ze skazą na źrenicy.

Can it be a coincidence that, say, in the Sun newspaper, the ideal of female beauty would seem to be the body — the overdeveloped body — of a nubile woman and, what, the face of a twelve-year-old? Paedophilia is completely ingrained within our culture.

Jako autor KLASTRA, nie skomentuję tego, bo już i w sieci i na konwentach wypominano mi, że pojechałem po bandzie. Aczkolwiek, trudno się nie zgodzić.

Przypadkiem trafiłem w sieci na blog człowieka imieniem pstraghi, którego do tej pory kojarzyłem głównie z takim projektem jak Komikz. Ubawił mnie setnie ten wpis, który wszystkim polecam. Oczywiście jest obrazoburczo i wulgarnie, ale akurat większości z was o pewnie nie przeszkadza.

Jakiś czas temu byliśmy z Żoną w Licheniu. Nawet nie potrudziliśmy się, żeby się zbliżyć do tego sakralno-architektonicznego potworka, tej abominacji, która z wielu kilometrów straszy ponad polami jak skrzyżowanie Uniwersytetu ŁomonosowaElektrociepłownią SiekierkiCerkwią Wasyla Błogosławionego, wysraną przez jakiegoś ćpuna. Znaleźliśmy jedyny darmowy parking (w Licheniu nie ma ogrodów, są tylko parkingi płatne). Jest usytuowany tuż obok zapomnianego, starego sanktuarium, gdzie ten koszmar się rozpoczął. Poszliśmy na lody. Po drodze był stragan. Na straganie stał wylepiony bursztynowym miałem obrazek, a w zasadzie zdjęcie, przedstawiające jak JP2 chwyta za bary B16. Obok podjeżdżająca mangą Mateczka Boska z Jezuskiem,w sam raz do pokoju dziecinnego. Tuż za nią obrazek z płynącą wodą (dawni bywalcy chińczyka na Dworcu Śródmieście wiedzą jaki), z którego wydobywały się świergoty ptaszków, zagłuszane przez Don Wasyla Romę, ryczącego z głośnika. A to był dopiero pierwszy rząd. Na opis całego straganu nie wystarczyłoby całego bloga. A były straganów długie rzędy, bo przecież turystyczne poczucie rynsztoka (z gustem nie pomylić), nakarmione być musi.

Najbardziej, wspomnę tylko, ucieszył mnie stary przyjaciel z lat podstawówki, najcudowniejszy cud polskiej wiary katolickiej. Oto Pan wasz, Jezus Chrystus Fluorescencyjny*, z grysu polietylenowego wielorodzony, mocą Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, po naświetleniu lampą nocy ciemności rozpraszający.

Wyglądający jak kał wydry z Czarnobyla, rozpięty na plastikowym krzyżyku. Niezapomniany. Aż kiedyś odżałuję te kilka złotych i kupię takiego. Jesus Buddy nie jest godzien wyssać mu bąka z dupy.

Koniec sakralnych wynaturzeń, staram się omijać kwestie wiary, bo nie są mi bliskie, ale tym razem musiałem się pożalić.

Kontynuujemy maraton Ghibli. Już o tym wspominałem w komentarzach – Ruchomy Zamek Hauru jest dobry, ale trochę zbyt chaotyczny. Kilka nieprzjemnych skrótów logicznych, ogólny rozgardiasz. Za to Boberek jako Kalcifer – świetny.

Pom Poko (Szopy w natarciu) natomiast, bardziej wyglądają na dramat społeczny z elementami komediowymi. Nie wiadomo co. Z dość silnym przesłaniem pro-ekologicznym i bez happy endu. Za to po raz pierwszy japońska antropomorfizacja niewywołująca odrzucenia u mnie.

No, a skoro jesteśmy przy Ghibli, to przypomnę. Wiecie, że jak to wypłynęło, to myśleliśmy, że to jest zwiastun kolejnego pełnego metrażu ze Studia?

[wpyt_profile1]LELyq0Vygf0[/wpyt_profile1]

Ach, na koniec. Byliśmy z Żoną na Mrocznym Rycerzu. Żona była zachwycona. Teraz nie mam czasu i ochoty pisać o tym dłużej. W tygodniu może.


* Na marginesie: spis najpopularniejszych, obowiązujących na ziemiach polskich, Matek Boskich.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba