Vibe jest mocny. I straszny.

Było kiedyś opowiadanie Johna Varleya, jednego z wielkich pisarzy XX wieku, który miał wyjątkową zdolność wzięcia starego, wyeksploatowanego pomysłu i napisania go w taki sposób, że wyglądał świeżo. Jednym z pierwszych opowiadań Varleya jakie czytałem, dla mnie osobiście ważnym, gdyż było to pierwsze opowiadanie, jakie przeczytałem z ekranu komputera, jest Press Enter. Jego bohaterem jest niejaki Victor Apfel, który odkrywa, że jego sąsiad, niejaki Charles Kluge, popełnił samobójstwo i zostawił mu spadek.

Wydawało się, że wszystko gra, dopóki jakaś Lisa Foo z Caltech nie wpadła przeprowadzić równoległego śledztwa. Jedną z pierwszych rzeczy, które odkryła, było to, że list samobójczy Kluge’a – napisany jako program komputerowy – nie został w rzeczywistości napisany przez Kluge’a. Tutaj pojawia się spoiler, więc jeśli nie znasz Varleya (a należy) i zamierzasz to nadrobić (a cholernie należy), możesz przemyśleć dalszą lekturę. Spoiler jest spory, a jest nim fakt, że wspomniany kod napisał komputer.

Pomysł, że maszyny będą projektować i budować maszyny, a programy będą pisać programy, jest znacznie starszy niż prace Varleya. Jednym z moich ulubionych komiksów z wczesnego dzieciństwa była historia o ogromnej fabryce, w której roboty projektowały, budowały, a następnie dymisjonowały niekończące się pokolenia robotów. Mówi się, że LLM będą to robić już wkrótce i jestem pewien, że tak się stanie, i to szybciej niż nam się wydaje. Zaprojektują nowy model, który może nawet w pewnym momencie zyskać rzeczywistą inteligencję i stać się sampoświadomny, tak jak zabójca z opowiadania Varleya, jak Projekt 2501 z Ghost in the Shell lub jak D.A.N.A z mojego własnego tekstu Czarne światło, błękitny lód, którego pierwszą wersję napisałem w połowie lat 90-tych.

Nie spotkałem jednak jeszcze świadomej sieciowej osobliwości. Zamiast tego widziałem kod napisany przez program. Nie jest to ani nowe, ani wyjątkowe dla większości, ponieważ code-helpers i LLMy istnieją już od jakiegoś czasu. Dla mnie jednak jest. Zacząłem od zabawy z bolt.new i stworzyłem platformówkę podobną do Game Boya, którą później przerobiłem za pomocą Claude’a i przystrzygłem do w pełni niezależnego działania w przeglądarce. Zabawny mały projekt, a mając pewne doświadczenie w robieniu prawdziwych gier homebrew na Game Boya, naprawdę mi się podobał.

A dzisiaj usiadłem do Cursora, uruchomiłem go i zaprojektowałem bazę danych komiksów.

Wygenerowany przez Cursora kod JS dla bazy danych komiksów.

Chciałem to zrobić dosłownie od wieków. Jestem kolekcjonerem komiksów od wczesnych lat osiemdziesiątych i chociaż wciąż kupuję i sprzedaję, starając się utrzymać moją kolekcję w rozsądnym rozmiarze, to jest to mnóstwo komiksów i lubię mieć je wszystkie spisane. A przynajmniej w pewnym sensie. Na początku próbowałem używać Microsoft Access, ale nie był wystarczająco elastyczny. Ostatecznie, przez ostatnie ponad 15 lat, korzystałem z arkusza kalkulacyjnego Google Docs, który działał całkiem nieźle. Ale wciąż chciałem czegoś lepszego, bardziej elastycznego.

Usiadłem więc z Cursorem i zleciłem mu zaprojektowanie bazy danych z wieloma polami, z możliwością dodawania wielu wartości do niektórych pól, z sortowaniem, edycją i wyszukiwaniem. Kazałem też zaimportować mój arkusz kalkulacyjny Google Docs, a następnie wyeksportować dane z powrotem do pliku CVS. Chciałbym powiedzieć, że w końcu mogłem zrobić to, co chciałem, ale w rzeczywistości jedynie zleciłem zrobienie tego. Program napisał dla mnie program, który ja tylko zaprojektowałem.

To tak zwane vibe coding zajęło mi około godziny, aż osiągnąłem bardzo zaawansowany i satysfakcjonujący etap MVP. Z łatwością widzę siebie używającego tej wersji do końca życia. Ale równie dobrze mogę spróbować dodać do niej kilka bajerów, takich jak okładki. Okładki komiksów są ładne, błyszczące i miłe dla oka. Mam nowe świetne narzędzie i umiem go użyć. To przeważnie miłe uczucie. Osiągnięcie i takie tam.

Powiedziałbym, że zbliżanie się do pięćdziesiątki w IT (z ponad 25-letnim stażem pracy) to sytuacja, w której trzeba efektywnie uczyć się nowych narzędzi. Umiejętność stworzenia działającego programu jest dla mnie szczególnie ważna. Próbowałem uczyć się kodowania, ale poza majstrowaniem przy motywach WordPressa i nauczeniem się Macromedia Action Script, nigdy nie byłem w stanie pojąć idei języków programowania na tyle, by nauczyć się jednego z nich. A teraz to. Tak po prostu, bez kodowania, stary pierdziel kodujący, tworzący bazę danych komiksów na własny użytek.

A jednak czuję się dziwnie. Patrzę na kod i nie mogę zweryfikować, jak dobry on jest. Oczywiście jest wystarczająco dobry, by działać i robić to, czego się od niego oczekuje, jest good enough. Ale poza tym nie mogę go zrozumieć. Nie mogę zajrzeć do jego mechanizmu, nie wiem nic o jego wewnętrznym działaniu. Rozumiem kuchenkę mikrofalową o wiele bardziej niż to, co Cursor stworzył pod moje dyktando. Patrzę na kod i czuję się jak Lisa Foo, gdy zrozumiała, kto – lub co – napisało list samobójczy Klugego.

Potrzebuję więcej beczek na deszczówkę i porządnych paneli słonecznych z niezależną bazą akumulatorów. Apfel wierzył, że to coś może podróżować rurami. Dobrze, że moja maszyna do pisania wciąż jest w świetnym stanie.

Avatar photo

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

You may also like...

1 Response

  1. 2025.06.04

    […] więc już to przerabialiśmy, dyskutowaliśmy, przerabialiśmy, używanie AI do pisania (eng.) i vibe coding. A teraz przychodzę do was i mówię — stworzyłem aplikację, która wspomaga moje pisanie. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mastodon