80-lecie Muminków – Zima Muminków

Muminek budzi się ze snu zimowego, ale świat, który znajduje się na zewnątrz domu jest obcy, zimny i straszny, a istoty, które pojawiły się w Dolinie całkiem inne niż te letnie.

Tekst: Bartek Biedrzycki, muzyka: Graeme Miller & Steve Shill (z brytyjskiej czołówki serialu „Opowiadania Muminków” Studia Se-Me-For)

Poniżej znajduje się surowa, maszynow atranskrypcja audycji:

„Zima muminków”. No, jest ten tom, muszę przyznać, trochę inny od poprzednich. Ukazał się w Polsce w tłumaczeniu Szuch-Wyszomirskiej w 1969 roku. I odbiega trochę od „Lata” czy od „W Dolinie”. Chociaż pewne elementy są zachowane. Zaczyna się od tego, że Muminek budzi się w środku zimy i okazuje się, że na zewnątrz domu w Dolinie jest zupełnie obcy świat. To jest trochę taka jego prywatna epopeja w odkrywanie tego, że gdzieś tam w tym wszystkim istnieją rzeczy inne niż te, które znał. To jest bardzo bolesne przebudzenie i trochę nawet przerażające. Dlatego, że wszędzie jest śnieg, wszędzie jest lód. Morze jest twarde. On zapada się w ten puch, który jest mokry, nieprzyjemny, zimny. I to wszystko jest straszne. A co najważniejsze, w Dolinie pojawiają się zupełnie obce, nieznane mu do tej pory istoty. Okazuje się, że w kabinie kąpielowej mieszka Too-tiki, która zajmuje ją przez całą zimę. Znikąd do Doliny ściągają jeszcze inne stworzenia, których latem tam nie było.

I „Zima Muminków” to jest opowieść o odkrywaniu. Po pierwsze o odkrywaniu obcości i o takim dziwnym, przykrym mocno zaskoczeniu, że tak naprawdę obce jest wokół nas. Że obce żyje tuż obok, tylko my tego nie widzimy. I że świat tak naprawdę może wyglądać całkiem inaczej i być zupełnie inny, niż w to przez całe życie wierzyliśmy. Można to oczywiście oswoić, jeżeli podejmie się duży wysiłek. I wtedy Muminek zaprzyjaźnia się ostatecznie z zimą.

To może być książka, która, to wiem z praktyki, dla małych dzieci może być straszna. Są tam sporo jest takich fragmentów silnego napięcia, dużych emocji, niekoniecznie pozytywnych, wręcz przeciwnie. I są chwile, które potrafią dziecko wystraszyć. Więc powiedzmy tu należy zdać się na wrażliwość młodego słuchacza, jeżeli będziecie czytali swoim dzieciakom. Dla dorosłego ta książka może się okazać trochę przykra z różnych względów. Ja na przykład po ostatniej lekturze odkryłem jedną rzecz. Muminek wychodzi w środku zimy, jest pełno śniegu, morze jest zamarznięte. I tak żyje tygodniami, miesiącami, aż pewnego razu wyczuwa zapach mokrej ziemi.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz poczułem zapach mokrej ziemi po długiej zimie. Takiej zimie, wiecie, że zaczyna się pierwszy śnieg pod koniec października, potem w listopadzie zaczyna sypać i dopiero jakoś, kiedy nadchodzi marzec, to wracając ze szkoły czujesz słońce na twarzy, pociągasz nosem i czujesz zapach mokrej ziemi. I wiesz, że to już, że zaczęło się przedwieśnie. Chciałem powiedzieć lata, ale być może to nawet dekady. „Zima” to jest zapis nie tylko obcego świata, obcego dla bohatera tej powieści, no bo tam głównie Muminek, reszta rodziny śpi. „Zima” to jest zapis świata, który dla nas, tutaj, w naszym rejonie odszedł i za naszego życia już nie wróci. Być może kolejne pokolenia, jeżeli znowu coś się zmieni, ale dla mnie „Zima Muminków” to jest trochę opowieść nie tyle o obcym, które trzeba oswoić, chociaż też, ale prywatnie o tym, co straciliśmy. I czytało mi się tę opowieść w związku z tym bardzo przykrze.

Chociaż muszę przyznać, że jest nastrojowa, jest klimatyczna, a jeszcze jeżeli czyta się ją, tak jak ja to robiłem, siedząc bardzo późno w swoim gabinecie, kiedy wszyscy inni już w zasadzie spali i czytając ją po nocy, to muszę przyznać, że daje to ciekawy efekt i to doświadczenie, szczególnie kiedy czyta się o nocy środka zimy. Nocy, kiedy nadejdzie nowe słońce, gdy wszyscy rozpalają wielki ogień, to jest to fajne. Na pewno jest to trochę inna powieść i dla mnie jakby jest to zakończenie głównej części cyklu, dlatego że po niej następują „Opowiadania z Doliny Muminków”, które są tylko zbiorem krótkich historii, a następnie następują dwie książki, które są zupełnie inne. „Tatuś Muminka i morze”, bardzo taka poważna, nastrojowa, mówi się trochę, że to smuga cienia w Dolinie Muminków, kryzys wieku i nie tylko. A potem ostatnia, „Dolina Muminków w listopadzie”, w której muminki w ogóle nie występują. Więc jakby cykl tu na tej szóstej powieści w pewien sposób domyka się. Potem to są już w zasadzie tylko przypisy.

Chociaż w „Tatusiu” dzieje się dużo, ale do tego dojdziemy.

Avatar photo

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mastodon