Technohumanizm i dadaizm – Yuval Noah Harari „Homo deus. Krótka historia jutra”

Transhumanizm i nowe technologie stają się topowym tematem wielu publikacji, filmów, utworów muzycznych oraz dzieł sztuki. W literaturze póki co przoduje fantastyka, ale pojawiają się prognozy ekspertów, katastroficzne objawienia, posthumanistyczne prace porównawcze czy kompletne gnioty regularnie nadinterpretujące lub wprost wypaczające 3cie prawo Clarka (każda odpowiednio zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii). W sumie jest to trochę ku wnerwieniu części ludzi ze środowiska fantastyki – ich ukochane dzieła były regularnie obśmiewane przez środowiska intelektualne oraz „szarego odbiorcę”, po czym nagle wszyscy, lub większość o tym czyta w prasie, ogląda Westworld czy Black Mirror, udając że nie zapuszczają się w odmęty kultury wykutej przez pryszczate, czterookie trolle mieszkające w podziemnych legowiskach. Ot, przykład przenikania się kultur, absorpcji i przetworzenia pod kątem szerszego odbiorcy.

Homo Deus fantastyką nie jest. Jest futurologią, trochę przypominającą rozważania Lema z Summy Technologiae czy Golema XIV. Równie dobrze mógłby być jedną z pozycji jego Biblioteki XXI wieku. Ponadto jest to futurologia, która trochę na wzór Błękitnej Kropki Sagana, zaczyna się od długich  rozważań na temat historii społeczeństwa i człowieka, by w pewnym momencie opisać nam swoje najważniejsze założenia i zarysować pewne wizje przyszłości.

Nie można Harariemu odmówić dokonania researchu oraz stosowania dość przystępnego języka. W wielu przypadkach zainterenych pogłębieniem swojej wiedzy, tych którzy „Chcą wiedzieć więcej” lub zwykłych upierdliwców naukowych pokroju twórcy niniejszej recenzji, autor odsyła do odpowiednich źródeł. Można się przyczepić conajwyżej języka, jakim się posługuje. Czasami autor zbyt często używa sformułowania „Nauka Mówi”, gdzie wcześniej wyjaśnia nam działanie takich rzeczy jak ewolucja. To trochę dysonans między wyłuszczaniem wszystkiego komuś, kto wczesniej się z tematami nie spotał, a z kolei wymagania od niego wysokiego poziomu oczytania naukowego.

Kolejnym minusem jest przeinaczanie pojęć. Np. Transhumanizm staje się Technohumanizmem, a kult danych nazywa się Dataizmem. Autor nie kreśli jednej, jedynej słusznej wizji możliwych zmian, jednak w analogiach bywa sporo dziur. Opisując cywilizację algorytmów autorowi zabrakło jednak wizji by pociągnąć temat stanowienia prawa przez systemy komputerowe. Nie chcę jednak spoilerować innych elementów ksiażki.

Pozytywem jest poruszenie tematu „ogłaszania wizji zanim się zaczną sprawdzać”, co jest dobrym punktem wyjścia do rozważania na przyszłość, o sprawdzalności się wizji i sabotowania projektów opartych o koncepcje futurologiczne.

Do polecenia jako jedna z lektur o człowieku i technologii dla ludzi dopiero wchodzą w temat i szukają przystępnej lektury. Jednak dla wyjadaczy tematu transhumanizmu, nowych technologii czy futurologii jest to propozycja niezbyt odkrywcza i momentami zbyt „po łebkach”.

Kamil Muzyka

Specjalista ds prawa kosmicznego i patentowego, współprowadzący Prawo i Kosmos.