Archiwum FX

Ostatnie tygodnie to w mojej internetowej (i nie tylko) bańce wielki powrót wielkiego nieobecnego, czyli magazynu Fenix.

W latach 90. Nowa FantastykaFenix to były właśnie dwa periodyki, które nadawały charakter i rytm polskiemu światkowi fantastycznemu. Pierwsza ma się dobrze do dziś – nawet miałem okazję w niej opublikować dwa opowiadania. Na druk w Fenixie się nie załapałem, nad czym boleję.

Tymczasem dorosło nowe pokolenie, które nigdy nie czytało nowego numeru Fenixa. Bardzo chciałbym, żeby to się zmieniło – czekam na to od kilkunastu lat, ale nikt nie chciał się tym zająć.

Fenix, jeżeli ktoś posiada stare egzemplarze – to wie, to kopalnia wiedzy o fandomie, rynku i w ogóle fantastyce już z grubsza minionej. To ogromne archiwum, nie tylko tekstów. To świadectwo czasów. Publicystyka poruszająca zagadnienia, które z dzisiejszej perspektywy są albo absurdalne, albo niewiarygodnie aktualne; felietony, rozprawiające się ze środowiskowymi zawirowaniami, które mało kto pamięta; wspomnienia, wydarzenia, ludzie; pisarze, rysownicy, komiksiarze, czytelnicy; odgórny i oddolny ruch, ferment, dzianie się.

Chcemy ocalić to archiwum, chcemy je przekazać swoim rówieśnikom, którzy tęsknią za Fenixem i nowym fandomitom, fanboyom i fangirlsom, którzy byli go pozbawieni.

Chcemy odtworzyć archiwum Fenixa online, z wolnym dostępem, bez ograniczeń – wszystko, na republikację czego zezwolą autorzy i dawna redakcja.

Pracujemy nad tym pomysłem od kilku tygodni. Na początku było nas dwóch, teraz trzech – Krzysiek Sokołowski, Jacek Horęzga i ja, ale dobrze wiemy, ze mała grupa pasjonatów potrafi zrobić rzeczy wielkie. Mamy zgodę na republikację cyklu „Tygrys Szablastodzioby” Pauliny Braiter czy „Lotem koszącym” Romka Pawlaka. Mamy zgodę na republikację wstępniaków Jarka Grzędowicza. Zgodę na opowiadanie od Ewy Białołeckiej, na felietony Krzyśka Sokołowskiego. Nie ustajemy w wysiłkach, żeby pozyskać do archiwum kolejne osoby – marzy nam się np. „Kącik złamanych piór” czy teksty Ziemkiewicza.

Pracy jest dużo. Mamy dostęp do kompletnego archiwum wszystkich numerów. Materiały te trzeba zaskanować, zOCRować, zredagować i powiesić online.

Sporo pracy trzeba było włożyć w organizację tego całego przedsięwzięcia, postawienie strony, przygotowanie, zaopatrzenie w grafikę. Zrobiliśmy to.

To czas, praca i własny wkład, także pieniężny.

Znacie mnie, wiecie, kim jestem – dzisiaj robię coś, co robię bardzo rzadko – proszę was o wsparcie finansowe. Nie da się za darmo robić takich rzeczy. Dla każdego z was miesięczny datek w wysokości 10 złotych to detal – dla Archiwum F to możliwość opłacenia ludzi skanujących i pracujących przy materiale.

Ale przede wszystkim możliwość wypłacenia tantiem autorom. Chcemy, aby po odliczeniu kosztów przedsięwzięcia całość pozostałych pieniędzy była dzielona między twórców z danego miesiąca. Tak będzie uczciwie.

Sięgnijcie w wasze fantastyczne portfele – to jest jedno piwo w Paradoxie albo kilka kostek K10, jakaś karta do Magica albo jeden zeszyt komiksu Star Wars. To jest legenda i legalny, wolny dostęp do gigantycznego archiwum, do kultury i historii, która ukształtowała współczesny fandom a teraz jest w cieniu. Ten projekt to świadectwo naszej samoświadomości i pamięci. Naszego szacunku tych niezwykłych ludzi, którzy przez kilkanaście lat dawali nam prawdopodobnie najlepszy polski magazyn fantastyczny.

Lubię o tym myśleć jak o pomniku – dla redakcji, dla twórców i dla czytelników.

Dołączcie do akcji na Patronite: https://patronite.pl/Fenix

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba