Żywią y bronią – aukcja charytatywna w Uniwersum Kompleks 7215

Stalkerzy, oczywiście. Wspomagają słabszych, chronią, podają pomocną dłoń. Namawiałem was już do różnych rzeczy i będę, oczywiście, dalej namawiać – do oddawania krwi, do zapisania się do DKMS, do oddawania jednego procenta podatku na Antka.

W zeszłym roku Kuba Rosiński w prezencie dla swojej żony Oli wylicytował postać w mojej książce. W tym roku będzie można wygrać coś nawet bardziej namacalnego… Co? Za chwilę o tym.

antoni_michalak_ 15234

Na zdjęciu powyżej jest Antek. Antek jest rówieśnikiem mojej Zuzy, a z jego rodzicami znamy się prawie tak długo, jak długo Generał Grom rządził w Twierdzy.

Alicja, mama Antka, tak opowiada o synu:

„Antek ma 8 lat i najbardziej na świecie interesują go pociągi. Uwielbia bliższe i dalsze wycieczki kolejowe, potrafi bezbłędnie rozpoznać większość modeli lokomotyw i doskonale rysuje elektryczne zespoły trakcyjne. Precyzyjnie, przy użyciu ołówka i linijki tworzy rzuty z różnych perspektyw. Właściwie to już postanowił, że jak dorośnie, zostanie inżynierem i będzie projektował pociągi. Tak to sobie wymyślił – pójdzie do szkoły, która nazywa się Politechnika, a w przerwach między zajęciami będzie chodził do pobliskiego baru mlecznego na zupę ogórkową. To całkiem niezły plan, ale jest coś, co już teraz stoi na drodze do jego realizacji. To coś nazywa się zespół Aspergera i znacznie utrudnia Antkowi funkcjonowanie w szkole, w świecie, wśród ludzi. Od lat poprzez intensywną terapię staramy się pomóc mu nauczyć się tego, co innym dzieciom przychodzi w sposób naturalny – kontaktów społecznych. Terapia przynosi wspaniałe rezultaty – chłopiec, który do czwartego roku życia w ogóle nie mówił, teraz swobodnie mówi o swoich pasjach i z nadzieją snuje wielkie plany na przyszłość. By mógł je zrealizować, powinien jeszcze bardzo długo uczestniczyć w zajęciach z logopedą i psychologiem.”

To ja coś może teraz dodam od siebie – ponieważ znamy się tak dobrze, mieliśmy okazję obserwować terapię Antka. Z zamkniętego w sobie, nie odzywającego się dziecka wyrósł na bystrego, świetnie obytego w życiowych zawiłościach chłopaka – takiego, który ma swoje zainteresowania, doskonale bawi się z innymi dziećmi i najogólniej rzecz biorąc – funkcjonuje jak każde dziecko.

Aby utrzymać ten stan konieczna jest dalsza terapia, która generuje spore koszty. Rodzice Antka zrobili już bardzo dużo – m.in. przeprowadzili się ze Śródmieścia do Ursusa, żeby chłopak miał bliżej na zajęcia. Ale nadal potrzebują wsparcia na opłacenie terapii, turnusów letnich i na inne rzeczy.

Zresztą już to wiecie, bo od lat namawiam was na 1% dla Antka. I tu dochodzimy do drugiego bohatera tej opowieści, a jest to też chłopak, chociaż nieco starszy.

paweł_i_bartek

Ten z lewej to Bartek, pisze książki fantastyczne. Czyli ja, wiadomo. Ten z prawej (mówimy oczywiście o prawej czytelnika bloga, a nie postaci ze zdjęcia) to Paweł. Pawła poznałem w dość niezwykłych okolicznościach. Napisał do mnie na facebooku z pytaniem, czy mogę się spotkać na mieście i podpisać mu „Kompleks 715”. Ponieważ nie jest to jakieś wygórowane żądanie, a jego spełnienie było stosunkowo proste, umówiliśmy się w któryś weekend w kinie, po poranku dla dzieci, gdzie byłem z Brunem. Paweł wpadł, zrobiliśmy sobie zdjęcie, wziął autograf i rozeszliśmy się. Aż do momentu, kiedy pokazał mi, co robi. Wiedziałem oczywiście, że para się metaloplastyką – logo Uniwersum Kompleks 7215 na moim berecie wyszło spod jego ręki. Ale tym razem zrobił coś dużego. Zrobił replikę pistoletu.

20151216_101816

To jest rzeczona replika i o niej będzie za chwilę. Powiem jedynie, że to replika „występująca”, a sam pistolet pojawi się w przyszłości w moich tekstach. A konkretnie w opowiadaniu „Śnieżyca”. Wrócimy do tego, bo na razie chciałbym zacytować Pawła, bo oczywiście spytałem go, jak to jest, że dla zupełnie obcego chłopca poświęca swój czas, materiały i pracę.

Cześć! Jestem Paweł i właśnie stuknęło mi ćwierć wieku. Co robię w wolnym czasie? Otóż moim hobby jest robienie rzeczy. Robię opowiadania, modele, grafikę a od niedawna także atrapy broni postapokaliptycznych.

Dlaczego akurat to? Umówmy się: jeżeli ktoś ma trochę wolnego czasu, zaplecze materiałowe, trochę wprawy w rękach i zapału to dlaczego nie? Dlatego, że nie ma w tym celu. Takim celem stała się pomoc Antosiowi. Ten mały stalker dzień w dzień walczy z autyzmem, a jego rodzice z pozyskaniem funduszy na kosztowną rehabilitację. Jeśli mam cel i plan, warto działać. Złożyłem Solo. Pistolet w dużej mierze bazujący na znanej każdemu konstrukcji Lugera. Jako materiału głównego użyłem stali. Jako wykańczającego – drewna bukowego. Można? Można. Jeżeli Antoni ma siłę i zapał – to ja mam motywację. Wystarczyło spojrzenie na jego zdjęcie, prosto w oczy i zdanie sobie sprawy z tego, że można mu pomóc. Można i trzeba. To część naszego człowieczeństwa.”

paweł

Mimo groźnego cosplayu Paweł się uśmiecha, bo Paweł jest dobrym człowiekiem. Dobrym stalkerem. A ci, jak wiadomo, żywią i bronią. Pomagają.

A więc jest Solo. Czemu tak się nazywa? O, to dość proste. Pozwolę sobie zacytować Agenora, dowódcę oddziału nazywanego Psami.

– Czemu „Solo”? Ma taką dziwną przypadłość, zdarza mu się, że wystrzeli pierwszy, bez mojego udziału… – powiedział niedbale stalker.

– Ach! – wyrwało się inżynierowi Prosperskiemu.

Tak, to jest ciekawa właściwość, nieprawdaż?

Ten pistolet oddajemy teraz, Paweł i ja, w wasze ręce. Kto da więcej, dostanie nie tylko Solo. Dostanie także prawo wybrania imienia dla jednej z postaci – dla Agenora, albo dla córki inżyniera Prosperskiego (zależnie od fantazji lub płci zwycięzcy, zależy, co uzna za ważniejsze).

20151216_101856

Spójrzcie jeszcze raz na to cacko. I wejdźcie na aukcję. Licytujcie. Pomagacie. Jesteście stalkerami. Jestem z was wszystkich cholernie dumny, karwa fa.

Aukcja dla Antka na platformie charytatywnej Allegro pod kontrolą Fundacji Zdążyć z Pomocą.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba