Finis coronat opus

Fot. Dominika Węcławek

Fot. Dominika Węcławek

 

Takie hasło kazano mi wielokrotnie w liceum wieszać na tafli płótna nad sceną na sali gimnastycznej. Należałem bowiem do uprzywilejowanej grupy gotowych do poświęceń młodych ludzi, którzy z żalem opuszczali zajęcia, aby dekorować rzeczoną salę przed różnorakimi uroczystościami.

Sentencję „Finis coronat opus” wieszaliśmy zwykle na okoliczność końca – roku lub semestru. Przy innych okazjach na topie była ukuta przez patrona szkoły – którego wielkie gipsowe popiersie z narysowanym długopisem na czole kutasem straszyło na wielkich, dwuskrzydłowych schodach naprzeciw głównego hallu na parterze – fraza „Stateczny umysł pamiętaj zachować”.

W tymże liceum popełniałem, zapoczątkowane lekturą Lema w szóstej lub siódmej klasie próby pisarskie. Wspominam je z sentymentem, ale zupełnie bez sentymentu porzuciłem je, gdy nadeszły studia, a w raz z nimi coraz intensywniejsze życie na własną rękę.

Wróciłem do nich niedawno i całkiem przez przypadek zostałem autorem książki. Ci, co bloga śledzą, wiedzą jak to wyglądało. Dzisiaj koniec wieńczy dzieło dla mojej drugiej książki, tym razem faktycznie już powieści, nieco lepiej zaplanowanej, przemyślanej i skonstruowanej – przynajmniej taką mam nadzieję. Od dzisiaj ludzie mogą ją już czytać. I oceniać.

Pamiętam więc zachować stateczny umysł, szczególnie, że to druga część trylogii i wiem, że będzie niedosyt. Ale może chociaż w ramach wynagrodzenia zaproszę na dzisiejszą premierę – Parking Bar na Nowogrodzkiej w Warszawie, od 17:00.

Jaram się jak Tel-Awiw w czerwcu piętnastego roku.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • au

    zobaczyłem link do tego na komiksikach i tam są tak małe literki, że przeczytałem „finis COCONUT opus” i pomyślałem WTF