Akustyczny kotek

Akustyczny kotek (ang. acoustic kitty) – kryptonim projektu prowadzonego w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku przez Centralną Agencję Wywiadowczą Stanów Zjednoczonych. Jego celem było zbadanie przydatności kota domowego jako narzędzia podsłuchowego w misjach wywiadowczych.

W ramach projektu, dokonano próby implantacji w ciele zwierzęcia mikrofonu i źródła zasilania oraz umieszczenia anteny w ogonie kota. Całkowite koszty operacji chirurgicznych oraz treningu zwierzęcia zostały oszacowane przez niezależne źródła na ok. 10 milionów funtów brytyjskich.

Pierwszą misją akustycznego kota była retransmisja rozmowy, która miała odbyć się podczas spotkania dwóch mężczyzn przed ambasadą Związku Radzieckiego na Wisconsin Avenue w Waszyngtonie. Wypuszczony w tym celu w pobliżu kot został jednak bardzo szybko potrącony przez taksówkę i zabity.

Po tym incydencie projekt został wstrzymany.

Źródło: Wikipedia

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • au

    i między innymi dlatego stosuje się waterboarding.

    • No, ale do tego, to trzeba mieć obiekt w ręku. A kotka mogłeś posłać bez wzbudzania podejrzeń i akcji bezpośredniej.

      • au

        we Francji na początku XX wieku chcieli użyć kotów zamiast gołębi pocztowych. założyli im szeleczki i przyczepili listy, ale koty nie chciały iść do adresata. te które wróciły pozbyły się po drodze szeleczek.
        może gołębie też by się sprawdziły lepiej jako podsłuchy.

  • Zaskakujące ile starań (oraz gotówki) człowiek potrafi włożyć w skonstruowanie narzędzi, służących do wyrządzania krzywdy innemu człowiekowi :)

    To taka ogólna refleksja nie mająca ścisłego związku z antenowym kotkiem, który miał na celu jedynie podsłuchiwanie :)

    • Kiedy to, widzisz, jest dźwignia postępu. To w ogóle bardzo pierwotne, myślisz, że australopiteki brały się za kije, żeby się podpierać, bo zgrabione były?

      Zresztą nie narzekaj, jakby nie wojsko, to by nie było internetu.

      • au

        a jakby nie internet to by wojsku nie wyciekały informacje… taki krąg życia, man.