Sztukmistrz z Lublina?

Tekst pierwotnie opublikowany w 242 nr „Kultury Liberalnej”.

Sztukmistrz z Lublina? okładka

Recenzję komiksu „Sztukmistrz z Lublina?” mógłbym podsumować jednym zdaniem: to po prostu kolejne dzieło Maćka Pałki. Jest to twórca wszechstronny, utalentowany, a do tego ma doskonałe zaplecze warsztatowe i wieloletnie doświadczenie. W dodatku ma własny, charakterystyczny styl graficzny, zaś scenariusze, które sam pisze, lub te, które ilustruje, odznaczają się też pewnym niepowtarzalnym rysem. Biorąc pod uwagę fakt, że na tych łamach pisałem już o jego twórczości, mógłbym na tych stwierdzeniach poprzestać.

Niestety, internet to straszna nora, pełna okropnych ludzi. Osobnicy ci wiedzą doskonale, że się z Maćkiem kolegujemy. Sami niestety nie mogą się tym pochwalić, więc z zazdrości zaraz zaczęliby w komentarzach wypisywać jakieś głupoty o kumoterstwie, klice, Grupie Trzymającej Władzę i Kółkach Wzajemnej Adoracji. Stąd już blisko do pomylenia proszków i opowiadania głupot. Zmuszony więc jestem do napisania kilku zdań więcej na temat tego komiksu.

Od strony graficznej, przynajmniej na pierwszy rzut oka, nie czeka nas nic zaskakującego – komiks narysowany jest charakterystyczną, mocną, nieco brudną kreską Pałki, pełną rozedrganego, wewnętrznego niepokoju, przenoszącego się łatwo na odbiorcę. Po kilku pierwszych stronach w zasadzie nie oczekiwałem niespodzianek – a jednak doczekałem się.

Sama historia bowiem toczy się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich jest współczesny Lublin, dwójka młodych, stereotypowych ludzi funkcjonujących w mieście. Drugą jest opowieść o Sztukmistrzu z Lublina. Tytułowy bohater jest wprawdzie postacią niezwykle znaną, ale całkowicie fikcyjną, stworzoną przez Izaaka Singera. O czym zresztą sam sztukmistrz opowiada czytelnikom, w uroczy sposób łamiąc czwartą ścianę.

Autor, prezentując te dwa wątki, zastosował ciekawy, chociaż pozornie prosty zabieg – odróżnił je od siebie kolorystyką – jeden jest w czerniach, drugi w błękicie. W pewnym momencie świat opowieści i świat rzeczywisty komiksu płynnie się przeplatają, podkreślając silną obecność we współczesnym mieście jego długiej i barwnej historii. Sam Sztukmistrz wydaje się tu być po prostu jednym z przykładów, barwnym, znanym odwołaniem, aktualnym w związku z festiwalem „Śladami Singera”, w otulinie którego powstała publikacja. Jak soczewka skupia wspomnienie o Żydach, którzy przez wieki współtworzyli miasto i jego społeczność.

Mimo że jest to dość krótki komiks i scenariuszowo stosunkowo prosty, to widać w nim ciekawe zabiegi formalne, warsztatową biegłość i to, o czym czasem fani narracji sekwencyjnej mówią z pogardą, a czego brakuje zbyt wielu polskim twórcom – rzemiosło. Maciek Pałka to najwyższej klasy fachowiec, człowiek, który nie musi porywać się na artyzm, formalne udziwnienia i odwoływanie się do stylistyki jako środka wyrazu. On po prostu robi to, na czym się zna, a jest obecnie jednym z niewielu profesjonalistów, dla których praca z komiksem – nie tylko tworzenie, lecz także organizacja imprez, warsztaty, animacja kulturalna – to po prostu zawód i sposób na życie.

Przewrotnie mógłbym stwierdzić, że współczesnym sztukmistrzem z Lublina jest sam autor. Człowiek od lat dokonujący niezwykłych rzeczy na polskiej scenie komiksowej, sam sobie wyznaczający standardy i pracujący według własnych reguł.

Ale pewnie zaraz ktoś skomentuje, że – wiadomo – kolesiostwo i klika.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba