123. Expanded universum

Las

Nadchodzi taki moment, że człowiek uświadamia sobie, jak bardzo w czymś siedzi i jak mocno czymś się pasjonuje.

Zwykły wieczór, czytam mojemu 2.5-letniemu synowi „książkę o Gollumie” – chodzi oczywiście o tę pierwszą, oryginalną, nie o „czwartą część hobbita” – podobnie, jak czytałem jego starszej siostrze.

Dochodzimy do momentu, w którym Quendi z Mrocznej Puszczy pojmali błąkających się po niej Khazadów. DObry ojciec tłumaczy wtedy dziecku, czemu elfowie i krasnoludowie się nie lubią, cytując fragmenty „Silmarillionu” mówiące o tym, jak to ci drudzy zaorali tych pierwszych bo poszło o złoto. Podobnież wyjaśniłem (pokrótce) nienawiść Noldorów i Sindarów do pająków (wyraźnie zaznaczoną w ostatnim ustępie rozdziału (siódmego bodajże) przywołując odtłuszczoną wersję opowieści o przymierzu Ungolianty z Morgothem.

W każdym razie słuchał z zainteresowaniem i usnął dopiero, gdy w następnym rozdziale jeńcy (wraz ze skrytym pod Pierścieniem hobbitem) przekroczyli wrota do pałacu króla elfów.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Mando

    O Dzisiaj dokładnie te same rozdziały słuchałem sobie z córką w audiobooku. Póki co nic jeszcze nie musiałem tłumaczyć :-)

    • Będzie jeszcze ta pora, że będziesz młodej opowiadał. O zniszczeniu Gondolinu, i o młodości Anakina Skywalkera, i o tym, czy gzyms wokół domu mógłby utrzymać człowieka. Kwestia czasu ;)