Krytyki nadal nie ma, publicystyka trzyma się nieźle

Cała Polska pisze o komiksach

Dopiero co zakończył się konkurs „Cała Polska pisze o komiksach„, który na swoim blogu zainicjował Tomek Kozioł. Inicjatywa to zacna i nie dlatego, że moje stare narzekania na zeszytówki, Egmont i inne sprawy wygrały, chociaż to też jest bardzo miłe. Szczególnie w obliczu faktu, że sprzężenie zwrotne pod tekstami na blogach dramatycznie spada.

Konkurs ten pokazał bowiem, że o komiksach pisze sporo ludzi. Jest to cecha chyba charakterystyczna polskiego rynku komiksowego – tu można być jedynie czytelnikiem, ale częściej jest się twórcą, wydawcą, recenzentem i animatorem w konfiguracjach po 2, czasem po 3 te role. A niektórzy nawet łączą wszystkie te funkcje.

Ilość zgłoszonych do konkursu tekstów była imponująca. Przyznam się bez bicia, że nie przeczytałem wszystkich, bo nie wszystkie poruszały interesujące mnie tematy, a czas też nie jest z gumy, co zresztą zauważył sam organizator, który odbił się od masy tekstów i musiał opóźnić werdykt, aby móc zwyczajnie przyswoić sobie taki ogrom słowa pisanego, poświęconego ulubionej dziedzinie wielu z nas.

W obliczu tego bogactwa recenzji i omówień nie tylko dzieł, ale i pewnych zjawisk skłonny jestem zweryfikować nieco swą tezę, która tak bardzo oburzyła moich niektórych kolegów po klawiaturze, mianowicie, że nie ma u nas krytyki. Gotów jestem przyznać, że istnieje u nas dość dobrze rozwinięta, w przytłaczającej większości amatorska, scena recenzencka.

Wydaje mi się rzeczą naturalną zresztą, że ludzie, w dobie internetu, chcą się opiniami dzielić nie tylko przy piwie na obiedzie czwartkowym, lecz także z obcymi w sieci. Każdy z nas ma pewne poczucie, że ma do powiedzenia coś wartościowego. Zaskakujące jest to, w jak dużym stopniu poczucie to jest uzasadnione – wielu recenzentów-amatorów pisze teksty na niezłym poziomie merytorycznym, podparte ciekawymi obserwacjami i własnym punktem widzenia.  Bolączki są te same, co w mediach „zawodowych” – kulejący czasem język, brak redakcji i podobne problemy, które jednak wpływają głównie na odbiór czytelniczy, nie zaś na zawartość i jej wartość.

Istnieje więc w Polsce całkiem niezła publicystyka komiksowa. Czy jednak publicystyka jest krytyką? Czy recenzja to już krytyka?

Tutaj nadal mam zdanie odmienne, niż niektórzy moi koledzy.

Do tematu samego konkursu zaś mam zamiar jeszcze wrócić, jeśli czas i warunki pozwolą.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Pierwsze słyszę o tym konkursie, ale fajnie, że się dowiaduję, bo będzie co poczytać :3

  • Guest

    „zacna inicjatywa”? Konkurs który tak naprawdę wypromował wyłącznie blog
    organizatora to zacna inicjatywa? Bartek… kaman! Akcja może i w
    zamierzeniu miała być spoko, ale ogólnie okazała się być nieprzemyślaną i
    niedopracowaną. I wynikiem było (tak jak napisałem) wyłącznie
    wypromowanie bloga organizatora.

  • Ystad

    „zacna inicjatywa”? Konkurs który tak naprawdę wypromował wyłącznie blog
    organizatora to zacna inicjatywa? Bartek… kaman! Akcja może i w
    zamierzeniu miała być spoko, ale ogólnie okazała się być nieprzemyślaną i
    niedopracowaną. I wynikiem było (tak jak napisałem) wyłącznie
    wypromowanie bloga organizatora.

    • Myślę, że pomysł na promocję był w niej od samego początku. Kulała trochę terminowość organizacji. Ale poza tym cel osiągnięty – okazało się, że więcej ludzi pisze o komiksach, niż to na pierwszy rzut oka widać. Masa ludzi siedzi w pewnych półzamkniętych kręgach, czyta te same blogi i portale, a tu siup, nowe adresy.

      Więc ja to uznaję jak najbardziej na plus.

      Zresztą sam skorzystałem na tej promocji ;)