115. Głupcy, głupcy wszędzie

Szanuję różnych ludzi, wielu innych nie szanuję. Podobnie jest z poglądami, działaniami i przekonaniami. Ale głupota mnie zwyczajnie wkurwia.

Jakiś czas temu w Podcastofonie redakcja omówiła mi odcinek „Dziadów z Lasu”. W zasadzie nie omówiła, tylko pozwoliła sobie na luźne dywagacje, że o rany, jak ten Godaj przeklina i w ogóle nie przeklinajcie bo nie urośniecie. Przy czym ani słowa o treści odcinka.

Poprosiłem wtedy, żeby „Dziadów” nie omawiać, bo nie oszukujmy się, wymienienie tytułu i trochę pieprzenia, że przeklinanie jest be, to nie jest omawianie.

Dzisiaj odsłuchałem poprzedni Podcastofon i prowadzący Robert Koeseling mnie zirytował. Gdybym go szanował, to by mnie pewnie wkurwił, ale pętaki i głupcy mnie irytują jedynie. Robert mnie zresztą irytuje już od jakiegoś czasu. To typ kolesia, co cię obrazi, a potem nie przeprosi, tylko będzie obrażał dalej i, chyba, nie wiem, wierzył, że on ma rację. Dostało mi się już i za to, że nagrywałem te swoje głodne kawałki o Batmanie, a nie chciałem z nim chodzić na piwo, że nie chciałem nagrywać w Podcastofonie, tylko miałem jakieś uwagi, co do funkcjonowania, że to, czy tamto, że oni coś robią i należy ich szanować za sam fakt, że robią, nieważne, że kiepsko, za to, że jako anglista z wykształcenia nie popieram siłowego spolszczania pisowni i za jakieś inne nieistotne drobiazgi, w tym za to, że jak mnie ktoś obraża, to uważam, że powinien przeprosić.

Przy okazji – jest Robert bojownikiem o wyrugowanie pisowni podcast i zastąpienie jej pisownią „podkast” przy czym kto ma inne zdanie, to albo niedouk, albo prostaczek. Ciekaw jestem tylko czemu w taki razie nie prowadzi Podkastofonu i nie nazywa się Kezling. Ale mniejsza z tą dygresją.

Robert, mimo mojej usilnej prośby, aby „Dziadów” nie omawiać wykorzystał je w odcinku przeglądu, żeby pomarudzić o tym, że oni (jacy, kurwa, „oni”?) nie lubią bluzgów, że w ogóle, to najchętniej wymusiliby cenzurę podcastingu, żeby nikt nie przeklinał i ogólnie kilka innych głodnych stwierdzeń o tym, że młodzi ludzie słuchają i w ogóle. Miałem wrażenie, jakby był głupi, lub ślepy. Ja, jak czegoś nie lubię, to nie zmuszam się do słuchania. Chociaż przepraszam, nie odniosłem wrażenia, że słuchał. Dla twojej informacji, Robert, każdy odcinek jest oznaczony wielkim napisem ostrzegawczym. Żeby się ta biedna młodzież nie miała szansy narażać na kilka przypadkowych kurew w eterze. I ty też, żebyś nie słuchał, skoro nie lubisz bluzgów. A skoro nie lubisz i zmuszasz się do słuchania, to jesteś palantem.

Poczułem pewien niesmak. Szczególnie dlatego, że Podcastofon był kiedyś ciekawą, fajną inicjatywą. Ostatnio się obsunął nieco. Ja mogę zrozumieć braki kadrowe i problemy z czasem. Ale jeżeli obecnie „omówieniem” nazywa się wymienienie produkcji jako pretekstu do radosnego pieprzenia o czym innym, to znaczy, że coś poszło nie tak z tą marką. Ponawiam sugestię – niech zajmują się nagrywaniem odcinków ci, co potrafią to zrobić.

A więc, Robert, ja mam propozycję – swój „podkasting” możesz sobie cenzurować, wydawać laurki i dyplomy za czystość polskiej mowy albo za styl rodem „młodzieży” z „M jak miłość”. Swoje dywagacje niemające nic wspólnego z wymienionym odcinkiem możesz nazywać omówieniami, elaboratami albo recenzjami. Pawła i mój podcast historyczny o skomplikowanym tytule możesz sobie omawiać, pod warunkiem, że przeczytasz jego tytuł poprawnie (wiem, że to problem, zapamiętać nazwę miasta, o którym się nie słyszało w życiu, ale jak się chce być redaktorem, a nie frajerem, który nie wie o czym mówi, to trzeba się do pracy przygotowywać).

Ale nie wycieraj sobie gęby tytułem mojej produkcji, żeby się skarżyć, że nie lubisz bluzgów i chciałbyś cenzury językowej w medium, którego najważniejszą zaletą jest to, że takie poronione pomysły jak cenzura nigdy przez ludzi o takich poglądach nie zostaną wprowadzone.

Komentarze sobie daruj na tym blogu, nigdy tego nie robiłem, ale je wyrzucę. Możesz, jak zawsze, ujadać mi za plecami i robić z siebie męczennika. Gdzie chcesz. Na przykład w Podcastofonie.

A teraz jeszcze przeczytaj sobie mój niedawny wpis o zimie. Bo jego puenta pasuje do tej sytuacji doskonale.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba