H1 kontra DM-670

Niniejszy tekst dostępny jest także w formie audio, w audycji K-pok.

Za wyjątkiem pewnych produkcji o konkretnym charakterze technicznym, takich jak na przykład B180 czy Podcast o piwie, gdzie wystarczał stacjonarny mikrofon, podstawowym narzędziem pracy podcastera jest dyktafon – niezbędny szczególnie w przypadku podcastowej reporterki i rejestracji poza studiem. Korzystanie z takiego sprzętu otwiera możliwości dużo większe,  niż statyw w fotografii, ale niestety ma jedną, zasadniczą i poważną wadę, a konkretnie koszt.

Ja sobie o kosztach oczywiście mogę mówić dość lekko, bo posiadam obecnie dwa dyktafony, z czego pierwszy dostałem od Żony w prezencie, a drugi wygrałem w konkursie European Podcast Award. Ale dzięki temu mogę w tej chwili pokusić się o test użytkowy.

Na warsztat trafiają ZOOM H1, zaprojektowany w Japonii i zmontowany w Chinach, oraz Olympus DM-670 dla odmiany zaprojektowany w Japonii, a zmontowany w Chinach. Od razu muszę też zaznaczyć, że nie jest to test techniczny i zgodny ze sztuką, bo nie jestem ekspertem ani w dziedzinie techniki dźwiękowej, ani nawet, czy może – tym bardziej, w dziedzinie rejestracji i obróbki dźwięki. Nie będę więc w stanie podeprzeć swojej opinii danymi twardymi, a tylko subiektywnie empirycznymi.

Przyznam też, że być może powinienem z tym testem jeszcze chwilę zaczekać, ponieważ o ile z ZOOMem pracuję już kilkanaście miesięcy, to Olympusa używam dopiero od kilku i jeszcze cały czas się go uczę. A jest w opanowaniu sporo trudniejszy, o czym za chwilę.

Na pierwszy rzut oka oba sprzęty są gabarytowo podobne – H1 jest nieco dłuższy i ze względu na konstrukcję głowicy mikrofonowej przypomina wyglądem właśnie tradycyjny mikrofon – podobieństwo to pogłębia się znacznie po naciągnięciu na niego gąbki, co jest czynnością w zasadzie niezbędną w przypadku grania „z ręki” i na zewnątrz, ze względu na czułość na szumy i głoski plozywne.

DM-670 jest nieco krótszy, trochę szerszy, za to bardziej płaski – posłużę się tu opinią jednego z moich respondentów, których miałem okazję z nim przesłuchiwać – przypomina telefon komórkowy.  Wagowo są na tyle zbliżone, że musiałbym zajrzeć do instrukcji, aby sprawdzić, który jest cięższy. Różnica ta jest w zasadzie nieodczuwalna.

Komfort korzystania z obydwu w przypadku trzymania w ręku jest zbliżony – do samego nagrywania wystarczy obsługa kciukiem, przy czym H1 jest prostszy, bo nagrywanie i zatrzymywanie obsługuje się jednym przyciskiem. W przypadku jego konkurenta przyciski są dwa, co umożliwia nam rozpoczęcie, wstrzymanie i zatrzymanie nagrania – funkcja, jak sądzę, ciekawa, kiedy chcemy zachować ciągłość pliku, a musimy na chwilę nagrywanie zawiesić. W praktyce zależy to jednak od potrzeb i upodobań podcastera – ja osobiście wolę prostsze rozwiązanie, czyli jeden przycisk.

Jeżeli chodzi o nagrywanie stacjonarne, tu stanowczo wygrywa ZOOM, ze względu na obecność na spodniej stronie obudowy gwintu, umożliwiającego montaż w standardowych statywach fotograficznych. Pozwala to na łatwe zamontowanie dyktafonu w przypadku np. rejestracji koncertu, czy ustawienie na mini-trójnogu w trakcie spotkania. Olympus takiej możliwości nie oferuje, a co za tym idzie trzeba albo kombinować, albo zaopatrzyć się w dodatkowe akcesoria takie, jak uchwyt, co podnosi potencjalnie koszt użytkowania.

Uwaga, którą już poczyniłem, odnośnie prostoty użytkowania odnosi się w zasadzie do wszelkich funkcji testowanych dyktafonów. H1 stanowczo na tym polu prowadzi. Ze względu na stosunkowo mało ustawień, prawie wszystko umieszczone jest fizycznie na obudowie, dzięki czemu do takich ustawień jak filtr lo-cut, format zapisu pliku czy automatyczny poziom czułości nagrania mamy dostęp błyskawiczny. W przypadku DM-670 funkcje te ustawia się w wielopoziomowym menu, które, co przyznaję ze smutkiem, nie jest wcale tak bardzo intuicyjne. Przede wszystkim jest mocno rozbudowane i stosunkowo łatwo zgubić się w poszukiwaniu potrzebnego ustawienia. Jeśli jednak mam być szczery, te trzy ustawienia w zasadzie wykonuje się raz i zmienia niezwykle rzadko, więc w tym akurat wypadku konieczność poświęcenia dodatkowych kilku minut na obsługę Olympusa można wybaczyć.

Obsługa blokady sprzętu, odtwarzania i regulacji poziomu nagrania i głośności czy kasowania plików realizowana jest w obu przypadkach przez przyciski na obudowie. W ZOOMie umieszczone są one z boku, w Olympusie na panelu frontowym. Kwestia przyzwyczajenia i osobistych preferencji, tak naprawdę. Tym, co w tych funkcjach różni oba dyktafony, jest nieco niewygodny w moim odczuciu fakt, że poziom czułości nagrania można w Olympusie ustawić jedynie w trakcie nagrania – ZOOM umożliwia kontrolę niezależnie od trybu pracy. Dodatkowo, H1 oferuje 100 poziomów czułości nagrania i 100 poziomów głośności, podczas gdy DM-670 jedynie 16 poziomów czułości i 30 poziomów głośności. Można się jednak spierać, czy to faktycznie wada i na ile wchodzi tutaj kwestia moich przyzwyczajeń.

Różnicą która ma również spore znaczenie dla mnie jest fakt, że kiedy pojawia się przester, dioda w H1 zaczyna migać, co pozwala na pracę bez odsłuchu. Brak podobnej funkcji ostrzegania u konkurencji wymusza korzystanie ze słuchawek, co samo w sobie jest chwalebne i przydatne, ale nie zawsze osiągalne, albo poleganie jedynie na wskaźnikach na ekranie, co nie zawsze jest fizycznie możliwe w trakcie nagrania. Na marginesie dodam, że w ogóle tęsknię za sprzętem, w którym mógłbym widzieć ekran – czas, wskaźniki itp. kiedy nagrywam sam siebie. Szczególnie kontrola czasu wydaje mi się pożądana. Tego nie oferuje żaden z omawianych dyktafonów.

W stosunku do konkurenta, DM-670 oferuje jednak kilka dodatkowych, ciekawych funkcji, chociaż nie wszystkie z nich są faktycznie użyteczne. Dzięki przyciskowi List mamy dostęp do listy nagrań – w H1 zrealizowane jest to przyciskami przewijania. Większy nacisk na używanie graficznego menu na wyświetlaczu spowodował także dodanie funkcji przeglądania katalogów. Sama w sobie ta funkcjonalność jest bardzo ciekawa, bo pozwala rejestrować pliki w kilku osobnych folderach, dzięki czemu możemy pracować jednocześnie np. nad rejestracją więcej niż jednego, prowadzonego z doskoku, wywiadu, a także nagrywać komentarze i inny materiał, bez konieczności późniejszego przeszukiwania plików. Jest to funkcjonalność szczególnie cenna, jeżeli mamy w planach dłuższą pracę, na przykład w terenie, bez możliwości zgrania materiału do komputera.

Olympus oferuje także dużo więcej ustawień odtwarzania, co można by uznać za funkcjonalność nadmiarową, gdyby nie fakt, że można go używać jako odtwarzacza plików muzycznych czy audiobooków – na ich przechowywanie jest także osobny, specjalny folder. Jest to jednak tylko bajerancki dodatek do funkcji podstawowej, czyli dyktafonu i dla podcastera jego obecność ma znaczenie stosunkowo małe.

Istnieje także katalog Podcast, który sugeruje możliwość używania Olympusa jako stacji podcastowej, nie znalazłem jednak do tej pory w liczącej niemal 115 stron instrukcji informacji co do możliwości agregacji audycji, więc w omówienie tej funkcji nie będę się pakował.

Jeżeli chodzi o technikalia nagrań, H1 wyposażony jest w zestaw stereofoniczny w układzie XY czyli mikrofony ustawione krzyżowo, co daje mu dużą głębią nagrania. DM-670 ma dwa mikrofony ustawione tradycyjnie, z możliwością ustawienia w menu pokrycia – od wąskiego, kierunkowego, do szerokiego stereo z rejestracją „boków”. Dodatkowo, Olympus ma mikrofon centralny, który, jak sądzę, wykorzystywany może być do nagrań wykładów i rejestracji dźwięku z dużej odległości, bo przy nagraniach z ręki prowadzi do koszmarnego przesteru. Z tego powodu wyłączyłem go niezwłocznie i od tej pory nie używałem, chociaż dalsze testy praktyczne mogą to podejście jeszcze zmienić.

Oprócz standardowego poziomu czułości, Olympus mam dodatkowo trzy poziomy czułości niezależne od głośności nagrywania, czyli wysoki, średni i niski, z czego przy nagraniach reporterskich i podcastowych najlepiej sprawdza się poziom niski, bo wyższe wychwytują zbyt dużo tła i powodują przester. Prawdopodobne zastosowania poziomów średniego i wysokiego widzę w rejestracji dźwięków otoczenia, takich jak głosy ptaków, żaby nad stawem i ruch uliczny, ale nie sprawdzałem tego jeszcze w praktyce.

Ogólnie rzecz biorąc, DM-670 ma więcej funkcji, które w normalnej pracy podcasterskiej mają mniejsze znaczenie i rzadziej bywają przydatne, chociaż są niewątpliwie ciekawe.

Jeżeli chodzi o wykonanie, to na temat obudowy H1 powiedziano i napisano już bardzo dużo – twardy plastik niestety trzeszczy i przenosi zakłócenia, chociaż uczciwie mówiąc DM-670 podobnie rejestruje zakłócenia wynikające z wciskania klawiszy – może w minimalnym stopniu mniej. Natomiast obudowa jest dużo lepiej wykonana, wykończona innych plastikiem i lekkimi stopami metali, przez co sprawia solidniejsze, mocniejsze wrażenie.

H1 zasilany jest jedną baterią typu AA czyli popularny „duży paluszek”. Z jego poborem mocy nigdy nie miałem problemu i wystarcza na kilka godzin pracy. Możliwości DM-670 jeszcze nie miałem okazji dokładnie sprawdzić. Do zestawu dołączone są dwa akumulatory typu AAA czyli „mały paluszek”, które można stosować wymiennie z bateriami alkalicznymi, bo dokonaniu zmiany ustawień we wspomnianym piętrowym menu. Niewątpliwą zaletą jest fakt, że akumulatory można ładować bezpośrednio przy podłączeniu do komputera przez USB bądź wręcz do zasilacza stacjonarnego z wyjściem USB – ZOOM takiej możliwości nie oferuje. Wyboru łącza USB dokonuje się również z poziomu menu.

Na korzyść Olympusa przemawia jednak trochę fakt, że w urządzeniu można uruchomić przewodnika głosowego, który komendami i komunikatami prowadzi użytkownika. Ta funkcja, której wyłączenie było pierwszą dokonaną przeze mnie czynnością, może mieć znaczenie dla osób niewidomych, sądzę jednak, że prostota obsługi H1 wygrywa w tym wypadku, jako bardziej intuicyjna i przystępniejsza dla kogoś z upośledzeniem wzroku.

Oba urządzenia podłącza się do komputera standardowymi kablami USB. W systemie widoczne są jako nośniki masowe, umożliwiające normalne operacje na plikach. W przypadku DM-670 mamy dwie możliwości zapisu danych – na wbudowanej pamięci o pojemności 8GB, pozwalającej na rejestrację ok. 10 godzin nagrań w formacie PCM, lub na dodatkowej karcie mikroSD, wkładanej do portu z boku urządzenia. To rozwiązanie jest o tyle dobre, że odpada dodatkowy koszt, jakim jest zakup karty, a w przypadku konieczności rozszerzenia pamięci można to zrobić stosunkowo łatwo i szybko. Oba nośniki identyfikują się w komputerze jako niezależne napędy.

Zarówno H1 jak i DM-670 oferują możliwość pracy w trybie interface’u audio, przy czym H1 wymaga wgrania najnowszego firmware’u, a DM-670 ma tę funkcję od początku. Pozwala to na wykorzystanie dyktafonów jako stacjonarnych mikrofonów USB lub zewnętrznych kart dźwiękowych przy pracy bezpośrednio z komputerem.

Podsumowując ten krótki test, sprzęt Olympusa oferuje wyższe możliwości, chociaż ich dostępność bywa czasem wątpliwa jeśli patrzymy pod kątem potrzeb podcastera. ZOOM wygrywa prostotą obsługi. Niebagatelne znaczenie ma też fakt, że o ile H1 można kupić za 300-400 złotych, o ule DM-670 kosztuje już ponad 900, jest to więc prawie trzykrotne przebicie, które każe poważnie zastanowić się nad przydatnością dodatkowych możliwości.

Na koniec zaś proponuję posłuchać tego samego nagrania, dokonanego jednocześnie na obu dyktafonach. Oba pracowały w trybie dwóch mikrofonów, z włączonym filtrem lo-cut i ręcznym ustawieniem czułości, oba także zostały po nagraniu przetworzone  z użyciem oprogramowania Levelator, które bywa nieocenione przy pracy w warunkach terenowych.

Pozdrawiam!

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Pingback: Odcinek 90 – H1 kontra DM-670 | K-pok Podcast()

  • Pingback: H1 kontra DM-670 » Kombinat()

  • kelen

    Mam pytanie – chciałbym zacząć w końcu nagrywać recenzje/opinie/tym podobne rzeczy w lepszej jakości i użyć do tego dyktafonu. Czy DM-670 na dobry początek byłby odpowiedni, czy jednak w podobnym przedziale cenowym znajdę coś lepszego? Z góry dzięki za pomoc.

    • DM-670 jest dość dobry – daje dobry dźwięk, jak się opanuje obsługę, to ma spore możliwości.

      Ale ja początkującemu poleciłbym kupno dużo tańszego ZOOMa, który da mu podobne możliwości, a jest łatwiejszy w obsłudze.

      • kelen

        W sumie to trochę pomieszałem, bo teraz spojrzałem, że Olympus, na którego wcześniej patrzyłem na Allegro to nie DM-670. Przedział cenowy na jaki sobie mogę na tą chwilę pozwolić to jakieś 200-300 zł. Na allegro odnalazłem OLYMPUS WS-811 – jesteś w stanie coś powiedzieć na jego temat?