Zło z ekranu

Czy chcielibyście, aby wasze dziecko wyrosło na lewackiego anarchistę?

O, jestem przekonany, że część z czytelników dzieciatych niewątpliwie by chciała, aby bachorzęta poszły w ich ślady, większość jednak rodziców nie przejmujących się zbytnio rzeczywistością społeczno-polityczną nie ma ambicji zobaczyć swoich latorośli w TVN jak bohatersko bronią w antyfaszystwskiej paradzie stolicy albo innej dziury przed zakusami złych prawicowców.

Jeżeli więc nie chcecie z dzieciaka uczynić lewicującego anarchisty, pozwólcie, że ostrzegę was przed serialem animowanym „Słoń Benjamin”. Produkcja z gruntu wydaje się niegroźna, ot, przemądrzały słoń i kilkoro jego kumpli z ZOO przeżywają swoje pozornie beztroskie przygody.

Przyjrzyjmy się jednak dwóm z nich, przyznam, że wybranym nieco tendencyjnie, ale świetnie ilustrującym moją tezę. Oto odcinek, w którym słoń z kolegą (typ Krzysia z „Kubusia Puchatka”, acz nieco mniej mimoza), wybierają się do pobliskich ruin zamku. Tak się składa niefortunnie, że w tym czasie w zamku pojawiają się także spadkobiercy właścicieli. Rzecz normalna w czasach dzisiejszych, w Polsce znamy ją doskonale. Sprawy takie budzą zwykle emocje, ale można, a nawet trzeba, załatwiać je po ludzku. Tutaj, niestety, sytuacja zwykła przedstawiona jest w demoniczny, anarcho-lewacki sposób. Otóż prawowici właściciele ruiny przedstawieni są jako dwójka rozwydrzonych gówniarzy, krzykliwa i bezczelna. Słoń zaś i jego kumple, postawieni w roli obrońców kultury, natychmiast protestują: „Jakim prawem jakiś tam prawowity właściciel odbierał będzie nam NASZ zamek!” Co z tego, że to ich własność? Trzeba wstrętnych posiadaczy poszczuć duchami i z zamku wyrzucić! Przecz z własnością prywatną, zamek ma być dla wszystkich!

Co zresztą czynią nader ochoczo, dwójkę młodych, rzutkich ludzi wypędzając sromotnie z ich własnej nieruchomości.

Cóż, powiecie, czasem dla dobra kultury i społeczności trzeba podejmować takie rozwiązania. Niewątpliwie bowiem muzeum zamkowe jest ważniejsze. I nawet można by się z tym poglądem zgodzić, gdyby nie metody wesołej squatterskiej bandy zwierzęco-ludzkiej.

Jest to jednak, niejako, tylko przykład wstępny. Oto bowiem danie główne.

Pewien prywatny przedsiębiorca dostarcza do ZOO pokarm dla zwierząt. Zwierzęta, jak wiadomo, jeść muszą. Przedsiębiorca więc, w dobrej wierze, kredytuje paszę dla bestii. Okazuje się jednak, czy to przez nieudolność zarządu ogrodu zoologicznego, czy też może opieszałość miejscowego samorządu, na którym spoczywa rola finansowania instytucji, że dyrekcja rzeczonej nie ma pieniędzy, aby przedsiębiorcę opłacić.

Cóż więc się dzieje? Właściciel firmy dostarczającej jadło zwraca się z prośbą o uregulowanie rachunków, które są już kosmiczne. Rzecz zrozumiała – możemy kochać zwierzęta, ale jeśli mamy przez to poświęcić własną firmę, stojącą na granicy bankructwa, to jednak zadbamy najpierw o dostatniość własnej rodziny.

Cóż robi rzutki słoń? Organizuje demonstrację i protest. Nie będzie nam żaden kapitalistyczny wyzyskiwacz mówił, że mamy mu płacić za to, co nam zgodnie z umową sprzedał! Żarcie się nam należy jak koniu owies! Wstrętny krwiopijca żerujący na swoich klientach żadnej zapłaty za dostarczone zgodnie z umową jedzenie od nas nie dostanie! Precz poszedł, kapitalistyczny wyzyskiwaczu! Wara od naszej zoologicznej kasy!

I, oczywiście, miejscowy tłumek z motykami i pochodniami, gotowy do rozróby niczym kibice hokejowi po przegranym meczu, natychmiast zaczyna protestować przeciw temu biednemu człowiekowi, który chciał jedynie zarobić na życie, w dobrej wierze zakładając, że za towar kupiony klient powinien zapłacić. Nic bardziej mylnego! Bo zwierzętom się należy! Za darmo! A kto mówi inaczej, ten przeciw nam!

Zastanówcie się więc drodzy rodzice wchodzących w życie pociech, które czasem, dla świętego spokoju, sadzacie przed telewizorem, komputerem czy rzutnikiem. Czy aby na pewno chcecie, by Benjamin Kwiatuszek i jego przyjaciel Otto, stworzeni przez, nomen omen, naszych zachodnich sąsiadów, kształtowali młody, podatny umysł waszego dziecka? Nie trzeba być prawicowcem ani nawet liberałem, aby mieć pewne wątpliwości…

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • au

    „Staś› był‚ zbyt mł‚ody, by zmiarkować‡, że podobne poglą…dy na zł‚e i dobre uczynki wygł‚aszają… i w Europie,€” nie tylko politycy, ale i cał‚e narody.”

  • Almara

    komunisci tez takie artykuly smarowali.Masz paranoje czy tylko udajesz?