Literacki Nobel dla Lema

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku Kultura Liberalna

Stanisław Lem swoją w pełni zasłużoną literacką Nagrodę Nobla dostał dopiero za ostatnią  powieść o przygodach Tichego, zatytułowaną „Czarna dziura”. Pierwsze wydanie ukazało się w roku…

Zaraz, jak to – „nie dostał Nobla”? Ależ oczywiście, że dostał! Po prostu wy, biedni ludzie żyjący w XX i XXI wieku, zostaliście z tej wiedzy podstępnie okradzeni. Nie tylko zresztą Lemowi należy oddać sprawiedliwość – literackiego Nobla otrzymali także Verne, Brel, Kafka, Borges czy Doyle… Jednak nikt z was, drodzy czytelnicy, o tym nie wie, gdyż książki – wszystkie ich egzemplarze – perfidnie skradziono. Usunięto je nie tylko z księgarń, bibliotek i magazynów, lecz także z bibliografii, spisów, kart historii i ludzkiej pamięci.

Tak oto, pokrótce, przedstawia się fabuła komiksu stworzonego przez duet Grzegorz Janusz i Przemysław Truściński na zamówienie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a wydanego przez kulturę gniewu. Historia ta, na poły fantastyczna, na poły sensacyjna, ale nie pozbawiona jednak drugiego dna, ukazała się z okazji objęcia przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej. Tym razem (inaczej niż w przypadku nieszczęsnego komiksu „Chopin. New romantic”, kiedy z powodu czterech przekleństw w jednym z epizodów media głównonurtowe dokonały sądu kapturowego na produkcie, którego – sądząc z ich wypowiedzi – większość oburzonych redaktorów nie miała w ręku) rzecz udała się wybornie.

Grzegorz Janusz, autor scenariusza, to człowiek, który na swoją markę pracował latami. Jeszcze w ostatniej dekadzie XX wieku publikował w „Nowej Fantastyce” szorty literackie – boleśnie celne, przerażające, zaskakujące – majstersztyki słowa i pomysłu. Jako scenarzysta komiksowy wielkie uznanie zdobył dzięki wydawnictwu „Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona” zilustrowanym przez Krzysztofa Gawronkiewicza. Swoją doskonałą formę potwierdził niedawno przejmującym obyczajowym „Czasem” narysowanym ręką Marcina Podolca, znanego czytelnikom „Kultury Liberalnej” z doskonałych miniatur o dwóch szczurach w łódce.

Przemysław „Trust” Truściński jest jednym z najlepiej rozpoznawanych rysowników w Polsce. Wywodzi się z nurtu tzw. „wielkiej smuty” lat 90., kiedy do głosu doszli studenci kierunków artystycznych, tworzący mnóstwo dzieł opierających się głównie na formie, a nie na treści. Zaczynając od kopiowania brytyjskiej mega-gwiazdy Simona Bisleya, Trust szybko wyrobił sobie własny, charakterystyczny styl. I chociaż bardziej znane są te jego albumy, których stworzenie zapowiedział, lecz go nie dopełnił, to z pewnością ma świetny warsztat i  zna się na swojej pracy.

Z takiego połączenia musiało wyjść coś godnego uwagi. „Tymczasem” to doskonały komiks środka – wydawnictwo, jakich w Polsce, rozdartej między undergroundem, nowym undergroundem, segmentem ambitnym, artystycznym i niedobitkami amerykańskiego mainstreamu,  najbardziej brakuje. Historia jest z gruntu sensacyjna, lecz nie prostacka – pomysł kradzieży dóbr kultury odwołuje się w końcu do najlepszych wzorców zarówno z książek, jak i z filmów. Jest też bardzo niepokojący, bo na skalę może mniej fantastyczną, jednak stale obecny w naszej rzeczywistości.

Uczynienie Lema patronem całej akcji jest nieprzypadkowe, gdyż jej rozwiązanie okazuje się najzupełniej fantastyczne, zarówno dosłownie jak i w przenośni. Uknuta w komiksie intryga jest genialna w swej prostocie. Równie genialne okazuje się rozwiązanie problemu i tutaj autorzy puszczają oko do czytelnika – jakby na to nie spojrzeć, sami mamy szansę uratować sytuację, o ile przeczytamy ten komiks!

Cała historia ubrana jest w zgrabną, prostą, realistyczną kreskę Truścińskiego, której bliżej jest do albumu „Komiks Wawa” niż do „Historii choroby”, ale nie powinni na nią narzekać ani wytrawni fani, ani tym bardziej laicy, do których, jak się zdaje, komiks jest skierowany. Świetnie uzupełniają przyjętą stylistykę kolory Ostrowskiego, który zdecydował się na kilka interesujących zabiegów, jak na przykład kolorowanie lineartu. Komiks jest także profesjonalnie literowany oraz, co w Polsce nie jest oczywiste, ma porządnie opracowane tłumaczenie wersji angielskiej, którą także miałem okazję mieć w rękach.

Wszystko to sprawia, że od strony merytorycznej trudno „Tymczasem” cokolwiek zarzucić. Również edytorsko album stoi na wysokim, właściwym dla kultury gniewu, poziomie.  świetny druk, dobry papier, porządna oprawa, do tego dość duży format, który wydatnie wpływa na przyjemność płynącą z lektury, to kolejne plusy. Niestety komiks ten  nie trafił do obrotu, lecz każdy, kto miałby ochotę, może się z nim zapoznać online.

Jeżeli Ministerstwo ma zamiar dalej inwestować w takie właśnie komiksy – to jest to świetny wybór i doskonała wizytówka polskiej kultury. Ja chcę więcej!

Komiks:

„Tymczasem”, scenariusz Grzegorz Janusz, rysunki Przemysław Truściński, wydawnictwo kultura gniewu na zamówienie Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Ambrose

    Przekonałeś mnie! W pokoju mam prawie całą kolekcję książek Staszka, ale o Czarnej Dziurze nawet nie słyszałem – wstyd mi pisać te słowa, zatem czym prędzej zabieram się do poszukiwań świetnie zrecenzowanego komiksu.

    A z mniej znanych pozycji polecam serdecznie „Głos Pana” lub „Fiasko”.