Wypad!

Drodzy politycy i niedoszli politycy (szczególnie cała banda tych drugich, bo jest ich dużo więcej)!

W ostatni weekend poświęciłem swój cenny czas i jedna z was dostała mój głos. A teraz do roboty, biegiem marsz zdzierać swoje wstrętne mordy z płotów, słupów, latarń, tablic, ogrodzeń, przystanków, mostów, wiaduktów, i czego tam jeszcze w moim rodzinnym mieście.

Aż mnie telepie jak rano jadąc do roboty muszę patrzeć na te wstrętne ryje wszystkich tych przegranych i nielicznych wygranych. A na jedną taką mendę uśmiechniętą patrzę od czterech lat, bo zapomniała baba brudna zebrać swoje wyborcze śmieci po poprzednich jeszcze wyborach.

Do roboty więc, śmieciuchy. Nie mam ochoty oglądać was więcej, niż to konieczne. Jak będę chciał was zobaczyć, to włączę Wiadomości. Sprzątać, wybrańcy narodu. Sprzątać po sobie.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.