Niespodzianka

Krwi nie oddawałem trzy lata. Jestem wielkim zwolennikiem krwiodawstwa, bo to po prostu ratuje komuś życie. Nie jakieś zasrane plastikowe bransoletki, którymi gwiazdy się brandzlują w telewizji śniadaniowej, nie dawanie kasy bezdomnym, tylko właśnie krew. Kto z was miał wypadek albo leżał na stole ten wie, że to ważne.

14 listopada w Konstancinie, w parafii w Klarysewie jest akcja krwiodawstwa. Wybierałem się, ale ostatecznie nie pójdę.

Bo dziś na parkingu przed moją robotą zaparkował autobus ze Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa na Saskiej. Co tu było się dużo zastanawiać, 20 minut na testy, ankietę, ciśnienie i leżenie na fotelu i po krzyku. Mam niecałe pół litra krwi mniej, jestem lekko niestykający, bo dopiero uzupełniam płyny i mam 10 tabliczek czekolady.

Polecam, serio, polecam. Naprawdę czujesz wtedy, że pomagasz, a twojego SMSa nie wpierdala na biznesowym lunchu żadna prezes żadnej fundacji.

Serdecznie też pozdrawiam całą załogę krwiobusu. Szybko, sprawnie, fachowo i z uśmiechem. To są profesjonaliści.

PS. Gdyby ktoś chciał, maszyna stoi dziś na skrzyżowaniu ul. Dominikańskiej i al. Wilanowskiej w Warszawie, bod firmą ochroniarską. Dla każdego dawcy w bonusie ciepły obiad. Jak macie blisko, to podejdźcie.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba