72. Komiksowa Warszawa

W zasadzie relację sobie daruję, wezmę się jedynie za recenzje poniższych lektur.

Najkrócej mówiąc – ja uważam, że FKW ma potencjał. Jak na pierwszy raz, całkiem dobrze. Kto nie był, może rzucić okiem na kilka fotek.

Albo obejrzeć krótką migawkę – niespełna kwadrans.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • ev11

    a ja dodam swoje 3 grosze.

    było faktycznie nie najgorzej. średnie frekwencja na niektórych ciekawych spotkaniach.

    fajnie że papcio chmiel się pojawił, tym bardziej że impreza nie jest jeszcze zbyt znana. niezłe zaskoczenie.

    irytujące były grupy siedzące na tyłach miejsc spotkań, tzn. przy tych sotlikach, namiętnie dysktujące o dupie maryny, a przy tym przeszkadzające w wysłuchiwaniu gości zaproszonych na festiwal.
    kiepsko rozwiązane były też autografy, tuż obok miejsca spotkań – dużo szumu wokół tego, a tuż obok spotkanie. no i duży bar z miejscami do siedzenia obok.
    przynajmniej technicznie było wszystko spoko.

    ale może robię się stary i zrzędliwy.