Opowieści z Chmuromorza

Cycki, cycki, cycki są zawsze na czasie.Plastikowy maluch to taka dość śmieszna sprawa jest. Byłem w latach dziewięćdziesiątych wielkim fanem Urushihary, ba, nadal mam dwa artbooki (tak, chodzi o cycki, nie ukrywam), które stoją sobie na moim komiksowym regale.

Ale, ponieważ odpadłem na parę lat od czytania komiksów, to Plastic Little jakoś przegapiłem i uzupełniłem dopiero niedawno.

Sam scenariusz jest raczej prosty, ot, załoga łodzi, w zasadzie podwodnej, polująca na zwierzęta. Takie fantastyczne safari, bo pływają w morzu chmur, a nie wody (chociaż, po prawdzie, Chmuromorze od zwykłego różni się tylko tym, że jest z chmur i jest bardziej przerażające; niczym więcej), łapiąc chmurowe rekiny, chmurowe płaszczki i chmurowe orki. Co jest zdaniem cholernie niebezpiecznym. Tak dramatycznie niebezpiecznym, że ojciec głównej bohaterki przypłacił to życiem.

Manga składa się z kilku epizodów, połączonych jedynie postaciami bohaterów. Jednocześnie z mangą wyszło w Japonii anime, które rozwijało trochę inne wątki – próżno w tomiku szukać na przykład Elizy, wokół której kręciła się animacja.

Nowelki, składające się na ten tomik są prostą, intelektualnie niewymagającą sensacją, okraszoną ogromnymi ilościami cycków, które są tam wrzucone same dla siebie. No wiecie, Łowcy Rzadkich Okazów mają takie specjalne super kombinezony, zakładane na nagie ciało, więc śpią także nago i w ogóle. No i plus splashe tytułowe z cyckami.

Nie mam nic przeciw cyckom, szczególnie, że Urushihara rysuje je świetnie, ale poza tym Plastic Little jest poniżej przeciętnej. Klisze fabularne, brednie w stylu „jeden facet rozwala pistoletem największą mafię planety, plus bierze ze sobą zupełnie zieloną dziewczynę, bo tak i wychodzą z tego bez szwanku” i inne rzeczy. Te historie rozczarowują, jeśli czytelnik oczekuje czegoś więcej niż sensacyjna nawalanka, emocje na poziomie filmów z Seagalem no i cycki.

Wygląda na to, że pewne rzeczy nie wytrzymują próby czasu. Co podobało mi się kilkanaście lat temu, teraz już jest tylko sentymentalną lekturką na kilka chwil, którą przelatuję pędem i niestety zapominam. A szkoda. W końcu z takim potencjałem rysowniczym można było pocisnąć naprawdę fajną, dobrą historię. Tylko chyba scenariusza zabrakło.

A cyckami, nawet tak dużymi, jak ma Mei, nie każdą jednak dziurę załatać się da.

okladka-200Plastic Little
scenariusz i rysunki: Satoshi Urushihara
Liczba stron: 166
Format: A5
Oprawa: miękka z obwolutą
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Cena z okładki: 30 zł

Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba