60. Troski i radości

Zacznę krótko od tego, co mnie boli. Czasem proszę kogoś o przysługę. Ludzie mówią „Nie ma sprawy” i coś dla mnie robią. Albo mówią „Wybacz, stary, nie tym razem”. Czasem jest tak, że obiecują, potem się zgłaszają i mówią „Jednak nic z tego, wybacz”. No i dobrze. Czasem jednak nie odzywają się w ogóle, chociaż nie miałbym im za złe. Gdybym wiedział.

W zeszłym tygodniu dwóch ludzi mnie tak wyślizgało i to ludzi, po których bym się nie spodziewał, że nawet nie zadzwonią i nie powiedzą „Ej, stary, sorry, nie wyrobię się”.

tezeusz

Za to wziąłem się trochę w garść i w trakcie realizacji są właśnie dwie historie do moim scenariuszy. Pierwsza to Tezeusz do nowego Kolektywu w temacie Potwór. Oprawą zajęła się Sara Sapkowska, z którą już pracowaliśmy i mam wrażenie, że finałowa strona ma szansę mieć kopa. Scenariusz jest bardzo krótki, ale ma jeden smaczek.

Drugim komiksem, który został już przekazany rysownikowi jest nie posiadająca jeszcze tytułu historia, której protagonistą i jednocześnie siłą sprawczą akcji jest Wamsutta, starszy brat Metacometa (znanego zresztą z wydanego niedawno komiksu); obaj byli synami sachema Masasoita, który jako pierwszy zawarł przymierze z Anglikami (którego on sam zresztą dotrzymał). Ale historia nie do końca jest o tym, chociaż, hm, w pewnym sensie jest. Rysunkami zajmie się Lucjan Pakulski, w niektórych kręgach znany jako Runshin. Projekt także przygotowywany jest pod kątem Kolektywu i także będzie się wyróżniał pod pewnym względem w stosunku do moich poprzednich historii w tym magazynie.

No i na koniec dwa leżące odłogiem projekty, tak, te leżące odłogiem od lat, wróciły na przedni palnik. Jeden został wstępnie rozplanowany i właśnie powstają projekty postaci, których nie mogę pokazać, bo jest to zbyt charakterystyczna kreska. KMWTW.

Drugi za to, po kilku tygodniach przemyśleń, wraca wkrótce na biurko (czy też raczej na pulpit), do prawie całkowitego przepisania. Zostaje linia fabularna, ale dotychczasowe fragmenty scenariusza i projekty idą do kosza. To jedyne, co może tę historię uratować. A zbyt szkoda mi sceny z Oppenheimerem, żeby go sobie odpuścić.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba