JAPONfan | 10.11.2009, o 10:00 | W kategorii Listy z Dunwich

Long time, no see.

Jeśli komuś brakowało wieści od “człowieka, który ma gorzej niż wy” to dziś zaspokoję wasze żądze. Będzie trochę narzekania, trochę narzekania i odrobinę narzekania.

Na pierwszy ogień oczywiście: PRACA.

Nadal szukam roboty jako grafik i nadal zarabiam na życie w telekomunikacyjnym odpowiedniku PZPR. To frustrujące, dołujące, depresyjne i antymobilizujące. Nic tak nie gasi zapału, chęci do pracy jak świadomość, że… No właśnie, że nie wiem, co. Jestem kiepski w tym, co robię i dlatego nikt nie chce mnie zatrudnić? Mam za wysokie wymagania finansowe? Jestem po ASP? Jest taki demotywator “Pracujesz żeby studiować, studiujesz żeby pracować”, a szukam pracy właśnie, od kiedy skończyłem studia. Zdany egzamin i koniec. Od tego czasu chodzę na rozmowy kwalifikacyjne, po których “na pewno odezwiemy się do końca tygodnia z informacją czy jesteśmy na tak czy na nie” (jeszcze powinni mi czerwone X-y zapalać) i rozmowy w czasie których jak przedstawiam moje oczekiwania finansowe to wypadają ludziom długopisy z rąk z wrażenia. I jeszcze te ogłoszenia, co do których można powiedzieć “Ktoś ostro tnie w chuja”. Bo jak inaczej powiedzieć o firmie, która swoje ogłoszenie odnawia co 3 miesiące lub daje wymagania za 3 tysiące a pisze “Zarobki od 1000 do 1500″.

Do tego dochodzi internet, cholerny przepastny internet, w którym znajdują się takie osoby, facet jest 3 lata młodszy, a jest porażający, zwłaszcza, że rysuje w stylu zbliżonym do Paula Pope’a który od czasu Batmana  (w sensie od momentu, w którym przeczytałem jego “Złamany nos”) jest jednym z moich ulubionych współczesnych rysowników. Taa, to nie jest fajne, kiedy na ekranie mam takie prace a wystarczy zjechać wzrokiem trochę niżej i widzę moje prace, które są takie.

Co to ja jeszcze chciałem? A tak, kampanie społeczne. Pojawiły się nowe spoty propagujące myślenie przy pieszym poruszaniu się w okolicy dróg (czyli w sumie wszędzie). Pomysł na realizację nawet niezły, bo trupy są całkiem całkiem. Gorzej niestety z samą realizacją. Do czego się przyczepię? Do potrącenia faceta na pasach to raz. Nie mam prawa jazdy, jestem pieszym. I z tego, co mi wiadomo to, jeśli kierowca zbliża się do pasów (patrz znaki) przed którymi stoi inny pojazd (zwracaj uwagę na innych uczestników ruchu) to powinien zwolnić tak żeby móc się zatrzymać PRZED tymi pasami. (Ma jebany obowiązek tak zrobić; jestem kierowcą, wiem – przy. godai) Ale kampania uważa, że pieszy powinien użyć wyobraźni i przestać być niewidocznym. Ułożyłem nawet taką piosenkę: “Jeśli jesteś ślepy albo głuchy nie wychodź z domu w czasie pluchy”. Drugi element to dziecko na końcu, w odgłosów z offu mam wrażenie, że dziecko jest w okolicy szkoły/przedszkola/placu zabaw. I znowu znaki dla kierowców itp.

Dlaczego to mnie wkurza? Bo to kolejna kampania po “samochód to nie zabawka” która przerzuca winę z kierowców w wieku 25 lat i więcej, trzeźwych, którzy tylko “trochę” przekraczają dozwoloną prędkość i tylko “trochę” naginają przepisy. Bo przecież oni nie są gówniarzami za kółkiem, nie piją i to pieszy powinien zwracać uwagę na samochody. Tylko, że gdyby tak było to:

a) prawo jazdy wydawano by od 25 roku życia, po uprzednio zdanym egzaminie, który składałby się z części teoretycznej i części praktycznej w liczbie 100 godzin jazdy z egzaminatorem

b) wszelkie ciągi pieszych były by odgrodzone od jedni płotem z drutem kolczastym a przejścia dla pieszych ograniczane by były szlabanami

c) ludzie ginęliby w wypadkach tylko z udziałem pijanych kierowców.

Nie piszę tego od czapy a z powodu tego, że całkiem niedawno czytałem list otwarty lekarza jednej z warszawskich urazówek, który po spotach o młodym kierowcy pisał, że młodzi to kilka procent powodów, dla których przywożą do nich ludzi. A takie spoty powodują, że jak ktoś nie jest “targetem” tegoż to czuje się zwolniony z obowiązku uważania na trasie bo….

I trochę teraz do realizacji spotów, chodzi mi o ten plakat – wisiał tez jako billboard na przejazdach. Może ja za dużo myślę i może za bardzo staram się szukać związków logicznych ale czy przypadkiem w tym wypadku kierowca nie powinien przyspieszyć? Zatrzymanie się na torach po których jedzie pociąg nie jest raczej przepisem na nieśmiertelność.

Chciałem jeszcze ponarzekać na moje podejście do kobiet ale może to “another time, another place”.


Inne wpisy być może podobne:


dodajdo.com dodajdo

Wpis opublikowany , o 10:00 w kategorii Listy z Dunwich. Możesz śledzić komentarze przez RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz, lub trackback z własnej strony.

17 komentarzy

    au dnia 10.11.2009 @ 16:38

    internet to wynalazek Szatana. nie, nie dlatego, że w nim możesz zobaczyc zdolniejszych ludzi, tylko dlatego, ze jak sie poskarżysz, ze propozycja pracy dla człowieka po studiach za 1400 zł jest skurwysyństwem to zawsze w komentarzach pojawi sie jakiś chuj, który bedzie przekonywał, ze to Twoja wina, ze se nie potrafisz pracy znaleźć, a jak Ci bank odetnie dostęp do konta studenckiego kiedy skończysz 26 lat to tez Twoja wina, bo powinieneś był uważnie umowe przeczytac, i tak dalej.
    a co do spotów reklamowych, to moze i jest sie czego przyczepić, ale takie rzeczy działają. jesli ludzie zaczna uważać na drogach to warto, nawet troche naciągając.
    ten billboard to chyba ilustruje sytuację, w której kierowca juz wjechał na tory, a powinien był sie zatrzymać przed przejazdem. tak mi się wydaje.


    JAPONfan dnia 10.11.2009 @ 21:43

    Jeśli jakiś chuj w komentarza powie mi dlaczego to moja wina ze nie moge znalezc pracy, stawiam mu zgrzewke browara. Jesli nie, suck my cock. Mam nadzieje ze te spoty dzialaja, ale wkurza mnie przerzucanie odpowiedzielnoscni. Delikatnie sugeruje “noo, pojedz te 10 ponad limit, przeciez jestes trzezwym 40 latkiem i niech gowniarze uwarzaja jak wychodza ze szkoly”.


    godai dnia 10.11.2009 @ 23:23

    Spoty.

    Jak jadę przez rozjarzone miasto, to widzie przejście dla pieszych.

    Ale wiesz, jak zapieram objazdem przez wieś, na długich, gdzie droga ma szerokość 1.3 samochodu i nagle za zakrętem 90 stopni nawija mi prosto w maskę pieszy…

    A jakby miał jeden, JEDEN, jebany odblask, to zobaczyłbym go o 2 metry wcześniej.

    Więc to nie jest zdejmowanie odpowiedzialności. To, że pieszy widzi samochód, nie znaczy, że kierowca widzi pieszego. Bywam jednym i drugim, mam porównanie. Jedni i drudzy są bez wyobraźni.


    au dnia 11.11.2009 @ 00:37

    Japon, do chuja wafla, jak napisałeś “uważają”???/?


    JAPONfan dnia 11.11.2009 @ 01:28

    jak wstawiony dysortografik z dyslekcją mieszaną?


    au dnia 11.11.2009 @ 04:13

    kolejny, kurwa.


    JAPONfan dnia 11.11.2009 @ 13:03

    Nie kolejny, nie kolejny. Ja ten papierek dostalem po 6 latach chodzenia na zajecia i bledy robie nie czesciej niz normalna osoba, choc po pijaku zdaza mi sie walnac byka.


    au dnia 12.11.2009 @ 00:37

    jakbyś zamiast ubiegać sie o żółte papiery ie pouczył przez te 6 lat..


    godai dnia 12.11.2009 @ 23:37

    “je pouczył”. Albo nawet “je pouczał”. I te sprawy.


    au dnia 13.11.2009 @ 02:05

    “sie”. zjadłem “s”, a Ty juz sobie wyobrażasz niewiadomo co.


    godai dnia 13.11.2009 @ 10:17

    “się” purysto :D


    au dnia 13.11.2009 @ 15:19

    “sie”. “ą” i “ę” jest dla pedałów^-^


    godai dnia 15.11.2009 @ 19:52

    Ssie.


    au dnia 16.11.2009 @ 05:06

    chciałoby ssie, ale jest jak jest.


    Jarek Obważanek dnia 07.12.2009 @ 15:19

    Przychylam godaiemu. Ja mam nieraz sytuacje w centrum miasta, że jadę sobie, na obu przeciwnych pasach stoją auta i NIE WIEM czy za chwilę spomiędzy nich nie wyjdzie pieszy, który jest przekonany, że ja go widzę. A piesi idący wzdłuż dróg poza miastami to jest absolutny horror.

    Ponadto jeden z plakatów tej kampanii dotyczy rowerzystów, którzy mają obowiązek poruszać się oświetlonymi rowerami po zmroku, a jadą np. z odblaskami albo tymi takimi mrugającymi światełkami i myślą, że to jest ok. Inna sprawa to nagminne łamanie wszelkich przepisów przez rowerzystów – np. jeżdżą pod prąd jednokierunkowymi ulicami.


    JAPONfan dnia 07.12.2009 @ 19:49

    Gdyby te spoty byly przemyslane i pokazywaly naprawde zagorzenie jakie piesi sami sobie robia to by mi tak zylka nie pulsowała. Ale jak napisalem czepiam sie tego fragmentu z pieszym na pasach.
    Tak samo jak w przedszkolu mnie uczyli ze jesli wychodze z autobusu ktory nie ma zatoczki to mam przechodzic na druga strone jezdni przed tym autobusem tak zeby nadjezdzajacy z naprzeciwka mnie widzieli bo ci co stoia za autobusem maja STAĆ. I co? znam dwa przystanki w dwóch moich miejscach zamieszkania gdzie jest taka sytuacja plus linia podwójnie ciągła i na 10 razy raz zdaża się ze kieroca naprawde zatrzyma sie za autobusem i poczeka. A zdażaja sie tacy którzy zza tego samochodu wyjada i beda “wymijac” i samochód i autobus.


    au dnia 08.12.2009 @ 04:49

    oj czepiasz się.
    a rowerzystów to naprawdę czas by pogonić, bo się rozbisurmanili. nagminne jest przejeżdżanie na rowerze po przejściach dla pieszych, co jest absolutnie zakazane, ale przeciez taki fiut by umarł jakby zsiadł przed przejściem, przeprowadził rower i wsiadł z powrotem! już nie mówiąc o tym, że na chodnikach powinny być jakieś limity przędkości, albo, nie wiem, progi zwalniające, bo z limitów ludzie nic se nie robią. oczywiście nikt nic nie zrobi, póki nie będzie ofiar, jak jakis chuj dziecku kierownicą oko wybije to dopiero się zleci tvn Uwaga.
    wkurwiają mnie tez rowerzyści w środkach komunkacji. niestety, z tym nic się nie da zrobić, bo niektórzy po prostu potrzebują, zwłaszcza jak na przykład dzieciak jest na rowerku z matką pieszą. ale jak się dwóch zdrowych kolesi z rowerami wybrało razem na przejażdżkę a wracają metrem i zajmą tym swoim złomem pół wagonu to szlag trafia. zwłaszcza, że skurwysyny przy tym nie stoją i nie pilnują swoich zabawek, tylko muszą swoje hrabiowskie dupy posadzić. chamstwo , panie!


Zostaw komentarz
Jak dodać własny awatar do komentarzy?

lub