57. Słowo na L

Dziś będzie tylko krótko i zwięźle, bo w zeszłym tygodniu nie wydarzyło się nic godnego uwagi. W pracy zbierałem gruzy firmy, po tym, jak dwa tygodnie spędziłem w studiach TVP. Na szczęście straty były niewielkie.

Zajmowałem się zatem składaniem antologii Bostońskie Małżeństwa, która wzbudza takie silne emocje od samego początku. I pewnie to tych emocji jeszcze nie koniec.

Nie zdradzę nic, bo nie zdradzę, ale powiem wam, komiksowa brać, takie anglosaskie przysłowie „Nie oceniajcie książki po okładce”. Powiem wam też, to już od siebie „Nie oceniajcie okładki, póki nie weźmiecie książki do ręki”.

Wnętrze jest na dobrym poziomie. Pewnie dla heteryków niektóre te historie tracą dużo powabu, bo zwykły heteroseksualny samiec, jak ja, pewnych mrugnięć okiem nie dostrzega, ale biorąc pod uwagę założony temat, oraz target Bostońskich Małżeństw, uważam, że wybór dokonany przez Sylwię jest przemyślany i dobry.

I tyle wam powiem. Premiera 20 listopada. Oceńcie – wtedy – sami.

Zbieram się także odrobinę z mojego marazmu zeszłotygodniowego. Już wkrótce recka Ratownika, potem, jeśli starczy mi pary w jesiennym zamieszaniu śniegowo-niżowym, to także inne. I doba wiadomość dla Sarej: będzie dla ciebie scenar.

Miłej niedzieli.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba