Kolektyw, CMD i reszta lesbijek

No, to już wiadomo, o co chodzi.

Przed chwilą dosłownie, z poślizgiem zaledwie jednej doby, złożyłem w drukarni materiały do piątego już zeszytu kolektywu. Chociaż nie powinienem mówić „zeszyt”, bo ma grzbiet. A to, w opinii reszty redakcji czyli Ciasta, Grzesia Krajewskiego i tajemniczego wspólnika, którego tożsamości nikt (nawet my, serio, serio) nie zna, jest oznaka, że wydanie jest bardziej profesjonalne i o wyższym standardzie.

Ja bym raczej myślał o jakości druku i papieru, ale to właśnie grzbiet stanowi o byciu pro.

Więc jest grzbiet. A teraz złe słowo na czwartkowy poranek.

Daniel Cha – jesteś absolutną mendą deadline’ową. Mówię to ze śmiechem, ale jesteś i dobrze o tym wiesz. Chociaż pochwalę, bo tym razem miałeś opóźnienie tylko 10 dni.

Piotrek Be czyli Cantide – pierwsze, co teraz masz zrobić, to powtórzyć interpunkcję. Potem zasady adjustacji tekstu, a potem masz przeczytać wszystkie dostępne w sieci tutoriale o literowaniu. Kolejny twój komiks, jeśli będzie miał takie liternictwo, nie zostanie nawet złożony do selekcji.

Kolec – ostatni raz przyjąłem od ciebie, dobry człowieku, materiał w rozdzielczości połowę mniejszej niż wymagania. Jeśli w druku wyjdzie padaka, to będę wszystkim mówił, że to twoja wina. I wiedz, że ja wiem, skąd u ciebie awersja do 600 DPI. Mały ptaszek mi zdradził.

No, to pogrzmiałem, pokrzyczałem, wyładowałem. Jest dobrze. Jest dobrze. Ale nienajgorzej jest.

No i cóż? Kolektyw złożony. Ale za chwilę siadam do składania innej antologii, o której było głośno ostatnio, zanim nawet zaczęła powstawać. Jakieś bliższe szczegóły, gdy naczelna dostarczy mi pierwsze materiały. Tak, będzie o lesbijkach i w ogóle. Tak, to ta antologia.

A teraz coś, co wszyscy mieli nadzieję, już umarło.

cmd_zajawka

Tak. To kadr z nowego CMD autorstwa Sarej, która tym razem wyjątkowo nie zasłużyła na przydomek najleniwszej rysowniczki świata. Kadr ten zdradza główną oś fabularną pierwszego segmentu nowego sezonu CMD, który ma szansę (ale tylko szansę) zacząć się jakoś np. w przyszłym tygodniu lub za dwa tygodnie.

Natomiast mistrz zombie JT nadal się ociąga, nie odzywa i w ogóle unika i nie wiem, kiedy skończy kolejny segment.

Dwa następne będę pisał we wrześniu.

To tyle.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Ja nie wiem, jak to jest, że Ser-ce było w 300 dpi i wyszła żyleta, a jak już rzecz idzie w zinach to się krzaczy.

    Ale biorę wszystko – jakby co – na siebie, rzecz prosta. Bo dobrym człowiekiem jestem. Jako pokutę mogę zrzec się autorskiego.

    • Bo było w kolorze, a kolor idzie w 300? A c-b nie?

  • Biję się w pierś. Na szczęście był to pewnie mój ostatni szort na najbliższy rok, więc nie będzie stresu z mojego powodu przed WSK. A przez ten rok będę starał się zrzec tytułu „mendy dedlajnowej”, choć prawdę mówiąc, ma niezłe brzmienie i mi się podoba.

  • godai, a to nie Ty się kiedyś z Markiem Turkiem sprzeczałeś, że 600 dpi to jest jakieś przegięcie pały i przesada? Dobrze pamiętam i się nawróciłeś, czy coś pomyliłem?

  • Oczywiście, że się sprzeczałem, bo on mi kazał robić webkomiks w 600 DPI i ja nadal uważam, że to przegięcie pały.

    Co do druku to byliśmy zasadniczo zgodni, że wyższe rozdzielczości są mocno wskazane, chociaż ja wtedy uważałem, że 300 to świat i ludzie.

    Dobrze pamiętasz, to raptem ze 4 lata temu było.

  • Ale to chyba Markowi chodziło o to, że nawet jak robisz webkomiks, to dobrze jest go sobie zapisać w 600 dpi, bo nigdy nie wiadomo czy go nie będziesz chciał kiedyś wydać drukiem.

  • KRL

    600 dpi? po cholerę 600 dpi? po jaką cholerę?

  • KRL

    no ok. cz-b można zapisywać w 600. ale uważam, że to nadal jest ta niezauważalna gołym okiem różnica. przec ież te mikrokleksy z drukarek są większe niż te piksele w 300 dpi. te włosy i wióry w papierze są większe niż te piksele. tylko zboczeńcy to zzauważą.

  • @Jaszczu: znasz mój webkomiks i wiesz, że poza self-printem raczej nie ma on szans na nic :D

    @KRL: są ponoć tacy, co widzą różnicę. Ja tam średnio, ale drukarnia tak zaleciła, więc się zastosowałem.

  • 300 do koloru i szarości, 600 do b/w. Ale przyjąłem wymóg ostatecznie do wiadomości i… jaki następny temat?

  • Cycki.

    Ja już zacząłem robić research.

  • @Kolec: chodzi głównie o to, że wszystkie strony muszą mieć ten sam wymiar, więc musiałem kapitana rozciągać. A to powoduje straty jakości.

    Nie „cycki” żadne, tylko „porno z koniami”.

  • @KRL Skoro piszesz „po cholerę 600 dpi?” to uświadomię Cię, ze Twój następny komiks będzie oddany do drukarni w 800 dpi. Co Ty na to?

  • JAPONfan

    Krótka piła uświadamiająca. Polska jezyka jest biedna jezyka. Mamy mało wyrazów. Druk Cz-b w 600 dpi to nie jest druk czerni. Tutaj chodzi o druk w Bitmapie. I nie chodzi tu o bitmape jako plik rastrowy tylko jako ten taki brzydki bajer co to jest w photoshopie i używja go tylko ludzie od rastrów.
    Jakoś tak się przyjeło że w polsce mówi się własnie „druk czarno biały” na druk bitmapy.
    Natomiast druk samej czerni nie ma wpływu na na ilość Dpi. Czarny to taki sam kolor jak reszta CMY a a przeciez przy druku samej Magenty nie każa dawac 600 DPI.

    Nie, nie mam dostepu do netu, dostałem tylko pilną wiadomośc ze muszę zrobić wam pogadankę edukacyjną.

    Miał być o tym ilustrowany podrecznik ale menda deadlineowa sie nie odzywa. :P

  • Bo ja też nie mam netu. Wpadłem tylko na chwilę ostatnie poprawki na zlecenie timofa do jednego komiksu wprowadzić i znów znikam.

    Jak odrobię roczne zaległości, jakie ludziom naobiecywałem, to wtedy wezmę się za nowe projekty, chociażby bardzo potrzebny podręcznik. Ale ja też głupi jestem, jakby co i nie wiedziałem, że druk czarnobiały i druk czerni to dwie różne rzeczy.