41. słowo na niedzielę

Niewiarygodne jest, jakie nas sytuacje potrafią w pracy zaskoczyć. Firma moja przenosi się do nowego budynku. W związku z tym zostałem zakwalifikowany jako „przeznaczony do open-space”, co każdy normalny kwituje natychmiast wymówieniem. Ponieważ jednak chwilowo nie mam ochoty szukać roboty, zasugerowałem, że przeniosę mój „gabinet” (czyli biurko z kompem) do serwerowni. W końcu i tak stoją tam wszystkie moje zabawki.

Nie było problemów. Muszę jedynie zbudować czwartą ścianę, bo obecnie pomieszczenie pod serwerownię ma trzy i otwiera się na korzytarz przy kuchni – rzecz niedopuszczalna, nie chce mi się nawet tłumaczyć czemu.

Więc będę budował. Ściankę kartongips. Kusi mnie zrobić weneckie lustro. Nad biurkiem. Z widokiem na korytarz.

Z innej beczki, ruszyła kolejna kolekcja „książka z płytą” czyli westerny. Na start 7 wspaniałych, od czwartku w sklepach Dobry, zły i brzydki. Natomiast dziwi mni trochę dobór tytułów. Nie ma Dzikiej Bandy? Wyjętego spod prawa? Czy Białego Kanionu? Ja rozumiem powiedzmy te dwa ostatnie – nie są to może acydzieła. Ale i tak z zestawu postanowiłem nabyć z 5-6 filmów w sumie. Jakie jest wasze zdanie na temat tej kolekcji?

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba