31. Najsztub śledzi

Piotr Najsztub to postać łatwo rozpoznawalna. Sądzę więc, że ktoś popełnił błąd, chcąc śledzić Żonę i mnie. Wysłał bowiem w pościg za nami człeka charakterystycznego i łatwo zauważalnego.

O czym mówię? Ostatnio pan Najsztub miga mi dosłownie wszędzie i nie mam tu na myśli gazet wszelkich ani telewizji, bo tam, jako dziennikarza, jego miejsce i dziwić nie powinien. Widuję go na żywo, zawsze w swoim pobliżu. A to w osiedlowym sklepie, a to w miejskim supermarkecie, a to, ku zaskoczeniu, w wielkim centrum handlowym po drugiej stronie Warszawy! I to w odstępach zaledwie dni czy wręcz godzin.

Jeśli więc ktoś chcę Żonę i mnie śledzić, to wybrać powinien osobę mniej rozpoznawalną, bo charakterystyczna fryzura pana Piotra od razu moją uwagę zwraca.

Być może, że to przypadek – w końcu mieszka w moim mieście, chodzi po ulicy jak zwykły biały człowiek, ot, napatoczył się, bo też miasto to małe, smutne jak pizda, nie bardzo jest w nim gdzie pójść – jeden supermarket, z może tuzin sklepów i połowa tyleż knajp z sensem. Ja jednak czuję się nieswojo, bo co w takim razie robił w największym centrum handlowym prawobrzeżnej Warszawy dokładnie wtedy, kiedy myśmy wybrali się na Strażników? Szczególnie, że tego dnia rankiem widzieliśmy go w sklepie na osiedlu…

Panie Najsztub! Niechże pan podejdzie i powie, jak to jest? Śledzi mnie pan, czy nie? Czy też może Żonę moją? Ja bym wiedzieć chciał.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba