25. słowo na niedzielę

W zeszły weekend Słowo nie padło, bom był zajęty.

W ten jest trochę lepiej. W zasadzie dużo lepiej. W sumie to diametralnie inaczej. Mam wolny dzień. Nie mam prawie żadnych bieżących spraw. Więc pochwalę się kilkoma zamkniętymi.

Jezus

1) Kolektyw #4 już się drukuje. To był horror, mówię wam. Ostatnie dwa tygodnie to były pierdyliardy emaili i wbić na gadu, z pytaniem do kiedy ten deadline, co minął trzy dni temu, czy jeszcze, co jeszcze, czy mam wzornik i w ogóle. Potem dwa dni ustalania kolejności, przykrawania stron i łamania numeru, dwa wydruki próbne i wreszcie prasy poszły w ruch. Kuriozalnie, najlepiej wspominam pracę nad Kwadransem Mesjanistycznym Daniela Cha – było najwięcej zamieszania, ale było to zamieszanie najbardziej pozytywne i owocne. Daniel! Widziałem wydruk, jest w porządku.

2) Szrama. Oj. Grim, jak ruszy prasa, to masz blokadę na gadu u mnie, żebyś już mnie nie męczył. Masz też obiecaną kocówę na WSK, za to, w jakim stanie były materiały. Od razu mówię – jeśli ostateczny produkt będzie technicznie dorastał do jakości pierwszych trzech Kolektywów – to dlatego, że mogłem go złożyć najwyżej w 300 DPI. Część materiałów nawet tyle nie miała. Tak czy siak, w poniedziałek wydruk próbny, zobaczymy, jak to będzie.

3) Co mówiłem, durniu? – wiem, wiem, niektórym już paw podchodzi na widok okładki. Powiem więc od razu, że skończony zostal scenariusz do pierwszego segmentu, w którym główną rolę gra Czarek. Historia ma pięć stron i odbiega trochę od CMD-kowego standardu. Rysunki właśnie powstają, zajmuje się nimi JT. A ja biorę się za scenariusz do segmentu o Lidce. Swoją drogą, wiecie, że wczoraj było Liliany?

4) Innocent Blood – projekt wyciągnięty z szuflady, kurz zdmuchnięty, przygotowuję się do poprawek. O tym, co ma szansę wyjść na razie za wcześnie. Powiem tylko, że będę powiem więcej, jak będzie o czym mówić.

5) WSK – ja będę, DP pewnie też będzie. Nie do końca wiadomo co i jak, ale mimo absurdalnego kosztu stoiska pojawimy się z towarem. Powiem tylko tak: pomysł kmh o trzech stoiskach na 18 wydawców może okazać się niebezpiecznie bliski proroctwa.

6) W nocy z piątku na sobotę spadł śnieg. Zapraszam na mój DeviantArt.

Życzę miłego niedzielnego popołudnia.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • Rob

    >Ostatnie dwa tygodnie to były pierdyliardy emaili i wbić na gadu, z pytaniem do kiedy ten deadline, co minął trzy dni temu,

    Tak szczerze mówiąc, ziom, to ja nigdzie w sieci nie znalazłem oficjalnie podanego deadlajnu do „#4”. Tyle co tam 2,5 tygodnia temu zamieściłeś na Gildii wstępną listę uczestników, pisząc że może ona ulec rozszerzeniu.

  • Wszyscy ci, co się pytali, byli albo wcześniej informowani osobiście, albo mieli dostęp do roboczego forum, gdzie ta informacja była na bieżąco uaktualniana.

    To, że nie podałem go na FG, nie znaczy, że nie był znany :D

  • pjp

    Asu se zajebiście poradził w tym roku z dedlajnem, bierz przykład.

  • Rob

    Wiesz, poza FG istnieje też strona Dolnej Półki, gdzie można o takich terminach informować, jako że nie każdy potencjalny chętny ma dostęp do tajnego roboczego forum.

  • Prawdę mówiąc spoza tego grona było dwóch poencjalnych (OK, jeden team) i akurat oni wiedzieli i się wyrobili :D

    Więc nie ma o czym mówić. Wszyscy zainteresowani wiedzieli. OK, Kolec nie wiedział.

  • co nie zmienia faktu, że otwierając łamy dla ludzi spoza kliki dobrze by było oficjalnie informować o dedlajnie i wszystkich jego przesunięciach za pomocą strony wydawnictwa.

  • Informacja o pierwotnym deadlinie (do MFK) była podana. Potem nikt z zewnątrz się już nie odzywał, więc informowałem już tylko samych zainteresowanych.

    Nie sądzę, żeby wiedza o deadlinie jakoś maksymalnie nagoniła tabuny autorów – kto miał się odezwać i zainteresować, ten tak zrobił.

    Kiedy wyznaczę deadline na piątkę, to go na pewno podam tu i tam. Akurat strona wydawnictwa ma znikomą „siłę rażenia” :D

  • ale się wijesz ziom :D

  • Boście się uczepili bez sensu informacji o tym, że moi współpracownicy to banda pieprzonych leni, niezdolnych do zapamiętania podanego im terminu. Nie było kłopotu z nikim, kto nie znał terminu – wszyscy znali. Istotą sprawy jest to, że znając termin – nie dotrzymywali go i zawracali dupę. A nie to, że nie został podany do publicznej wiadomości ludzi niezainteresowanych.

    Odpieprzcie się :D

  • Rob

    To było tak od razu powiedzieć, bo miałem wrażenie, że w tekście o ludziach, którzy się pytali trzy dni po terminie, piłeś właśnie do mnie, jako że ja tak właśnie pytałem.

    Dlatego to mnie trochę zdziwiło.

  • Nie Rob, akurat nie. Szkoda mi, że Kolec się nie załapał, bo nie ukrywam, że pewnie chętnie bym coś wymienił na jego pracę w tym numerze.

  • Skoro już o mnie mowa, to nie patrzyłem na termin, myślałem po prostu, że jeszcze składacie numer i jeśli brakowało by wam strony czy dwóch to chętnie bym coś dodał od siebie. Także zero zawodu z mojej strony, mam nadzieję, że szybciej sobie przypomnę o sprawie przy kolejnym numerze.

  • au

    ja nadal jestem w szoku, że wydajesz Szramę. będzie na okładce notka „tego nie chciał wydać nawet Timof”?

  • Trreker

    hm… co jest zle w wydaniu Szramy, ostatnio sie jakas nogonka zrobila na ten zeszyt. Czy w jakis wyjatkowy sposob wydanie go rani kogos? Bo nie kumam za bardzo, dla osob robiacych byla to calkiem niezla zabawa. Fajno czasem obaczyc efekt swej pracy. Nawet jesli jest daleki od doskonalosci.

  • 3v11

    Czytam Twojego bloga od jakiegos czasu,a nie miałem pojęcia że jesteś też autorem CMD.
    A czytałem ten komiks niemal od jego początku.
    Śmieszne.

  • au

    co jest złe w wydaniu Szramy? otóż, jeśli wolno mi wyrazić swoje zdanie TO KUPA STRASZLIWA.
    pewnie stąd nagonka. chociaż może należałoby powiedzieć biegunka?

  • Trreker

    aaaaa… oki:) to wiele tlumaczy.

  • @kolec: osobiście cię poinformuję tym razem. W sumie, to pewnie (95%) deadline będzie na 15 lipca ustawiony. Dyskutujemy nad tematem.

    @au: timof był zainteresowany, ale w innej formie – tylko częścią materiału, o ile się orientuję. Dla mnie to [i]mission statement[/i] – spełnianie marzeń młodych debiutantów (mówię o scenarzyście, nie o rysownikach ;) )

    @3v11: dziwne zaiste :D To na pewno informacja, że projekt drugi raz zmartwychwstaje jest interesująca :D

  • Rob

    > hm… co jest zle w wydaniu Szramy, ostatnio sie jakas nogonka zrobila na ten zeszyt.

    Tak właściwie to gdzie ta nagonka, bo nie zauważyłem. Chyba że „nagonką” jest wątek na Gildii i wywiad u Macieja.

  • Dobrze, przynajmniej ludzie gadają. Część będzie sama chciała sprawdzić i kupi :D

  • Trreker

    Rob- mniej wiecej:P. Nie one same w sobie, a ich wydzwiek. Nie jest istotnie dzielo na miare From Hell (:P), ale tez nie jest to kolejny (mam nadzieje:P) Hard.

  • gili (z pracy)

    to jak już cos takiego odbieracie jako nagonkę, to jak się pojawią pierwsze recenzje negatywne to sobie kolektywnie podetniecie żyły?

  • Na mnie nie patrz.

  • Trreker

    hm… Jakie odbieracie? Jakie podetniecie? Jestem jeden….

    ( W tle armia 14 Trrekerów przybiła sobie piatke).

  • au

    jeśli czternastu to siedemdziesiątkę.

    debiutantów, Godai? czyli więcej już nie? Bogu dzięki.

  • Rob

    Nie no, au, jest jeszcze Anonimowy Grzybiarz i jego Gjallar.

  • Trreker

    ufff… z tym nie mam nic wspolnego:P. Niech bedzie siedemdziesiatka.

  • Grzybiarz

    Z Gjallarem to nie wiadomo nic. Przynajmniej ja nic nie wiem. Więc nie martwcie się na zapas.

    A Szrama jest dobry. o.

  • @au: na razie nic w sprawie kontynuacji nie rozmawialiśmy. Pozwól najpierw się sprzedać pierwszej części, potem szaty drzyj :D

    O Gjallarze nic też nie wiem, nie przymierzam się, nie jestem przymierzany, chyba zresztą temu projektu zbyt daleko do końca, żeby autorzy szukali teraz wydawcy.

    Zresztą, DP jest na dole łańcucha, najpierw Egmont, potem KG, potem timof i dopiero on spuszcza nieszczęsnych do mnie :D

  • Grzybiarz

    No, Godai, racje masz, nie pierwszy raz. Do końca Gjallara to jeszcze huhuhuhuhu, hoho i jeszcze trochę, więc wydawcy nie szukamy, a czas wykorzystujemy na kończenie projektu.

  • Ja też będę na WSK.

  • Widzę, że siniore Au, przykładem innego wieszcza polskiego komiksu, robi kupę z czegoś, czego jeszcze nie widział w całości. Cóż, niezależnie od tego, co zobaczy w efekcie, będzie pewnie mocno trzymał się swojego zdania. Co twarzy nie stracić.

  • Rob

    Spajder, skąd wnioskujesz, że au nie widział „Szramy” w całości?

  • gili (z pracy)

    >przykładem innego wieszcza polskiego komiksu
    to znaczy kogo?

  • Rob

    Stawiam, że Śledzia wybrzydzającego nad Monte Cassino.

  • Ech, wiem, że nie powinienem o tym wieszczu.

    Zakładam, że nie widział, bo nie napisał, że widział.

    Kilku fajnych rysowników się przewinęło. To dość obraźliwe założenie, że rozmyślnie brali udział w „kupie”.

  • >Ech, wiem, że nie powinienem o tym wieszczu
    ale skoro już napisałeś, to teraz proszę o konkrety, a nie wycofywanie się rakiem

    >Zakładam, że nie widział, bo nie napisał, że widział.
    Ja zakładam, że nie myślisz, bo przecież nie napisałeś, że myślisz.

    >Kilku fajnych rysowników się przewinęło. To dość obraźliwe założenie, że rozmyślnie brali udział w “kupie”.

    dużo lepsi od nich rysownicy brali udział w różnych kupach. Skoro „fajni” rysownicy się przewinęli to znaczy, że nie można źle mówić o „Szramie”?
    sorry spajda ale gadasz od rzeczy

  • Nikt nie mówił, że „rozmyślnie”.

  • Miałem raz pewne starcie z jednym. Wybaczcie, ale nie będę promował tego nazwiska. I nie mam ochoty na kolejną batalię. Nie przeczytałem Mein kampf i zabraknie mi argumentów :D

    Ciekawi mnie, że to, że ktoś pisze, o nie wydanej (w ów czasie jeszcze) kupie i wszystko jest ok. A tylko ja piszę, że mnie to zirytowało i już jest nagonka na mnie. Ale to dość popularne, jak się okazuje. Pokrytykujmy gotowy produkt i będzie git. Mówcie źle ile wlezie, ale o produkcie, a nie planach wydawniczych.

    Gilo, ja zakładam, że myślisz, choć nie wiem, czy widziałeś Szramę w całości.

    I na koniec, jeszcze o pierwszym. Wycofuję się „rakiem”, więc nie drąż.

  • Gilo akurat widział. Był jedną z osób, która opiniowała mi ten album przy podejmowaniu decyzji o druku. Jest bardziej uprawniony niż niektórzy z dyskutantów do posiadania zdania o całości :D

    Mówimy o tym, co czytamy, niekoniecznie musi to być już wydane, co nie przekreśla możliwości zapoznania się z produktem. Zwłaszcza, jak się ktoś mizia z wydawcą :D

  • Rob

    >Nie przeczytałem Mein kampf i zabraknie mi argumentów

    Nie do końca rozumiem, w jaki sposób miałaby Ci tu pomóc lektura „Mein Kampf”, polecałbym bardziej inne dzieło z obszaru języka niemieckiego – „Eristische Dialektik” Schopenhauera.

    Swoją drogą, dość szybko zjechałeś na prawo Godwina, a jak na polskie warunki to wręcz ultraszybko.

  • Rob, pogrążyłeś mnie – kłaniam się.
    Niepotrzebnie nawiązałem do tego dzieła, ale skutek miał być… hm… pejoratywny.

    Prawda jest taka, że z ciekawości przymierzam się do tego tytułu. Dziesięć lat temu się bałem, ale teraz wierzę, że sama wiedza nic mi nie zrobi.

    Odnośnik do tytułu miał oznaczać: jeszcze nie jestem taki wredny, jakbym mógł być korzystając z czyichś argumentów.

    Mój błąd.