JAPONfan | 16.01.2009, o 10:00 | W kategorii JAPONfan nie lubi..., O komiksach

Jestem fanem Kurosawy, jestem fanem Leone i jestem fanem Bisleya. Dlatego też po artykule na Motywie i gorących komentarzach postanowiłem, że i ja, świadomie, rzucę się na żer.

Uwielbiam „Yojimbo”, widziałem wszystkie możliwe mutacje. Western, kryminał, S-F, erotyk, komedia, parodia, widziałem takich, którzy pomysł o bezimiennym zarzynali psychologiczną papką o przemocy w domu, byli tacy którzy robili z tego kawałek porządnej historii gdzie śladów Kurosawy szukało się z lupą.

Dlatego z odwagą w sercu i pieśnią na ustach sięgnąłem po komiks ze „stajni” Helli. I tak – scenariusz jest mówiąc bez ogródek nijaki. Są jakieś niuanse, które może by zagęściły tę intelektualną wodzionkę, ale jest ich kilka i to bardzo niezręcznie wykorzystanych i tylko delikatnie zarysowanych. Tak jakby „Za garść posoki” była fragmentem dłuższego serialu.

I rysunki – bardzo bizowe. Świetne – ohydno-pornograficzne i turpistyczno-perwersyjne. I lecą Bisleyem. Tylko, niestety, wykorzystanie samego ołówka powoduje, że rysunki mają czasami charakter szkicowy i ich pobieżność trąci jakimś dysonansem, kiedy obok jest wymuskana babeczka. Wykorzystanie ołówka niesie też ze sobą inny fakt, mianowicie brak gradacji planów i wypełnianie czerni. W niektórych elementach i fragmentach kadrów czerń jest czystym K, co powoduje jakiś taki wewnętrzny szok. Lekka, szara kreska ołówka w zderzeniu z konkretnym, nawet nie plamą, kształtem.

I na koniec – cholerne komputerowe fonty i gradienty. To się aż niedobrze czyta. Co to ma być? Jakiś straszny typograficzny potworek z wypełnieniem gradialnym rodem z Corela. Ohyda!

Podsumowując, „Za garść posoki” jest komiksowym czytadłem klasy D. Coś jak „Babylon A.D.” komiksu. Graficznie, mimo że to „BIZ”, to nie powalana na kolana „bardzo duża spluwą”, a scenariuszowo to takie „ni kita ni ogon”.

Ale kupić i tak warto, za 30 złotych może być.

PS. Czy któryś z BizLadynów mógłby mi wyjaśnić myk z kadrem prawego oka? Siakis tribut? Hommage?


Inne wpisy być może podobne:

Podziel się na:
  • Twitter
  • Wykop
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Flaker
  • Śledzik
  • Blip
  • del.icio.us
  • Technorati
  • RSS


Wpis opublikowany , o 10:00 w kategorii JAPONfan nie lubi..., O komiksach. Możesz śledzić komentarze przez RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz, lub trackback z własnej strony.

13 komentarzy

    godai dnia 17.01.2009 @ 10:58

    Co to za czasy, że za 30 złotych „może być”. Kiedyś, to komiksy za dychacza się kupowało „może być”, a za 35 to można już było dostać niezły album. A teraz? 3 dyszki za byle gówno, 120 za taki sobie komiks w twardym kartonie.

    Rynek się zbiesił.


    JAPONfan dnia 17.01.2009 @ 12:07

    Albo ja inaczej patrze na 30 zlotych. Albo magia nazwiska. Choc przy „3 głowach profesora muri” i Crumbie tez nazekalem na cene oscylujaca wokól 30 zeta tej pierwszej pozycji. Ale raczej w tonie „za crumba to sie 60 spodziewalem”


    Rob dnia 17.01.2009 @ 13:58

    Ja nie wiem, dlaczego ludzie tak uparcie oczekują po FoB gry konwencją,

    zwłaszcza po scenariuszu Eastmana, który tworzy raczej proste historyjki.


    JAPONfan dnia 17.01.2009 @ 14:10

    Tu nie chodzi o gre konwencja ale raczej o zgrabne ulozenie calej histori. Bo ta która jest rozłazi się w szwach. Jakby Eastman mial kilka pomyslow ale tylko je zanotował na marginesie a nie rozwinął.

    SPOILER

    Np. Powtarzanie barmana że on to zaczął i to jego wina.
    Albo to bylo miasteczko krecili filmy, zrobili Western City dla turystów i nagle pyk. W teraźniejszosci sa zombie i wampiry. Skad, jak i dlaczego?
    Jasne mogło by byc jak u Hitchocka że biorą się znikąd ale wtedy tez historia inaczej musiałaby zostac rozpoczeta.
    Tak jak pisze, mam wrażenie ze scenariusz jest cześcią jakiegos serialu i do tego komiksu wybrano wątek „lala zombie i rewolwery” pomijajac wszelkie flashbacki i watki poboczne ktore uzupelniaja historie.


    godai dnia 17.01.2009 @ 14:11

    Bo skoro coś jest ordynarną zrzyną z czegoś, co jest ordynarną zrzyną, to może to uratować tylko gra konwencją?


    pawelk dnia 17.01.2009 @ 16:23

    Której tu nie ma, dlatego to średni komiks jest.
    I będzie, mimo Biza. Nawet jakby krwią te szkice robił.


    au dnia 17.01.2009 @ 17:16

    ja tego nie kupiłem dla scenariusza.
    Japon, homage sie inaczej pisze. narzekać sie inaczej pisze. weź sie kurwa w garść.


    JAPONfan dnia 17.01.2009 @ 17:34

    Okej. Narzekanie to moj blad choc chyba nie wklikło mi sie „r”.
    Hommage sie inaczej pisze? No jasne ze inaczej ale nie chciało mi sie e z akcentem wkładać.


    gonz dnia 18.01.2009 @ 03:04

    uważam zarzut że nie wytłumaczono pochodzenia zombie za szukanie dziury w całym. kamaaan. w brudnym harrym też nie wiadomo dlaczego typ zaczyna zabijać ludzi.


    gonz dnia 18.01.2009 @ 03:05

    znaczy coś tam wyjasniają dlaczego zabija tych a nie innych. ale nie skąd mu się to wzięło. o. równie dobrze można napaskudzić na godzillę, że to się przecież kupy nie trzyma wszystko.


    JAPONfan dnia 18.01.2009 @ 11:30

    No tak. Tylko na choinke koles ciagle powtarza „to przezemnie” „to moja wina” „ja to zrobilem”?


    au dnia 18.01.2009 @ 18:42

    godzilla też przez niego?


    godai dnia 18.01.2009 @ 18:54

    I koklusz. I gradobicie.


Zostaw komentarz
Jak dodać własny awatar do komentarzy?

lub