Po-MFK: Anna chce skoczyć

No i nie wiem, co mam zrobić z tym komiksem. Nie do końca pamiętam przesłanki, jakie mnie skłoniły do zakupu. Pamiętam, że chyba tematyka praskiej wiosny, przykładowe strony w stylu graficznym jaki mi podchodzi i to, że to ogólnie obyczajówka. Pamiętam też, że duży format mnie trochę zaskoczył, bo wolę jednak B5 albo amerykański.

Postanowiłem jednak dać komiksowi szansę i sam teraz nie wiem, co zrobić. UWAGA! Będą duże spojlery, jak kto nie czytał, to może niech nie ryzykuje.

Anna chce skoczyć

Przede wszystkim mam wrażenie, że mamy tu zmieszane dwa komiksy, jakby Lomová chciała zrobić dwie historie i nie do końca skutecznie je połączyła. Z jednej strony jest watek sensacyjny, trochę w stylu W kręgu podejrzeń – odnaleziona całkiem nagle siostra bliźniaczka, strzelaniny, pościgi, do tego Václav Havel, prawie jak szpiegowska komedia omyłek, bo jest to wszystko w ten czy inny sposób śmieszne. Taki trochę czeski film, w dobrym tego słowa znaczeniu, ale i odznaczający się charakterystycznym dla niektórych tego typu produkcji pewnym chaosem.

A z drugiej strony mamy obyczajową opowieść, która rozgrywa się na paru poziomach – młoda kobieta, która nie potrafi znaleźć sobie miejsca w życiu. Tragedia i rozpad rodziny pod agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, dramat uchodźcy, który w nowym miejscy nie potrafił się odnaleźć i zaadaptować, niszcząc swoje życie. Do tego wstawki z bezdomną wróżbiarką, matką, która została sama z dzieckiem, jest tego sporo.

Niestety, te dwa plany nie grają ze sobą w pełni. Gdzieś w tym wszystkim mam takie wrażenie niedopasowania, gdzieś jest jakiś zgrzyt między tym zabawnym w sumie sensacyjniakiem i tymi poważnymi, ale trochę niezręcznie przedstawionymi problemami społecznymi. Po prostu nie wiem.

Dodatkowo sam Havel określa siebie mianem deus ex machina, co dość dobitnie świadczy o rozwiązaniu historii, chociaż samo w sobie jest urokliwym łamaniem czwartej ściany. Ale jakby niezręczne nie było, dobija to i tak ostatnia strona, która miała chyba być żartem, ale jest to żart wyjątkowo niezręczny i oklepany. Był dobry w tym odcinku Simpsonów, w którym Bart umawiał się z nauczycielką, ale tutaj pasuje po prostu jak kwiaty do nocnika.

Lekturę ratuje lekka, przyjemna, nieprzeładowana kreska utrzymana w manierze uproszczonego realizmu. Lomová całkiem sprawnie wyrysowuje świat przedstawiony, chociaż mam wrażenie, że historia mogłaby rozgrywać się praktycznie wszędzie, niekoniecznie w Czechach połowy lat 90-tych. Gdyby nie wtręty podawane ustami niektórych bohaterów, to w zasadzie moglibyśmy osadzić ją prawie w każdym miejscu w Europie.

Za to brawa dla tłumacza za przypisy, które miejscami były naprawdę konieczne i chociaż znam człowieka, który powiedziałby, że tłumaczenie o co chodzi z Bonnie & Clyde i że to film, jest traktowaniem czytelnika jak idiotę, to poza tym nie można mieć do nich zastrzeżeń. Dobre i rzeczowe.

Ciekawym pomysłem tez była zmiana stylu graficznego przy retrospekcjach bohaterów i przy onirycznych sekwencjach pochodzących ze snów Anny. Osobiście nie do końca podszedł mi wybór akurat rysunków ołówkowych w opozycji do całej reszty albumu, normalnie tuszowanej i kolorowanej w szarym monochromie, ale to wyłącznie rzecz gustu.

Co na koniec? No, nie wiem. Mam wrażenie, że dostałem komiks przyzwoity, ale niedopracowany, czy też może nie do końca opracowany. Sama opowieść ma swój urok, ma swoje tempo, fragmenty sensacyjne są dobre, nawet, jeśli chwilami komediowe. Spodziewałem się jednak więcej tematyki trochę poważniejszej, więcej tej praskiej wiosny, inaczej poruszonych problemów społecznych, ogólnie – rzeczy bardziej obyczajowej.

Ale jest to jeden z moich pierwszych kontaktów z komiksem czeskim i uznaję go jednak za udany.


Anna chce skoczyć
Scenariusz i rysunki: Lucie Lomová
Format: A4
Oprawa: miękka
Objętość: 80 stron
Cena okładkowa: 34,90 zł
Papier: offset

Wydawca: Centrala, Zin Zin Press

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • pjp

    Bonnie & Clyde to nie są takie batony? hmmmm… ;D