Ofelia w krainie czarów

Z dramatycznym, wieloletnim poślizgiem obejrzeliśmy w końcu z Żoną Labirynt Fauna.

Musiałem kilka dni sobie dać na napisanie tego tekstu, bo nie wiem, jak ten film ugryźć. W zasadzie, to ja nie lubię doszukiwać się trzeciego dna ani szukać mózgu w różnych miejscach, jeśli chodzi o kulturę popularną. Nie zastanawiam się, do kogo podobny jest więzień z trzeciej części Funky Kovala, ani apoteozą czego jest Mordor. Ale czasem trzeba sobie we łbie głupim zakutym obrócić pewne rzeczy.

Labirynt Fauna to dla mnie bardzo piękna baśń.

Piękna dosłownie. „Obrazek” – jak mówią u mnie w firmie spece od tej części widowiska, jakim są telewizyjne produkcje, sprawia mi ogromną przyjemność. Lubię takie nastrojowe, wybarwione obrazy. Bardzo podchodzi mi taka stylistyka. Same lokalizacje też dobrane są i zaplanowane z dużym namysłem. Umieszczenie głównego miejsca akcji w lesie odrywa je w jakiś sposób od rzeczywistości, odrealnia, to odsunięcie od ludzkich siedlisk nadaje temu samotnemu domostwu i ruinom dodatkowego, trochę upiornego, a trochę magicznego nacechowania.

No i projekty wszystkich tych lokacji nierzeczywistych są zrobione faktycznie z głową. Architektonicznie ciekawa jest i studnia ze schodami i siedlisko bladawca. Widać dopracowanie szczegółów i myśl przewodnią – wszystko to jest jakieś oniryczne, nierzeczywiste, jak Kraina Czarów, po której wędrowała Alicja. Widzę tam kilka tropów, jak chociażby te małe drzwiczki, które Ofelia otworzyła kawałkiem kredy czy samo zejście do komnaty Fauna – studnia niczym królicza nora.

Opowieść, jak napisałem na początku, to baśń. Klasyczna baśń, jak dla mnie, gdzie przed bohaterem, naiwną i niewinną istotą, laikiem, stawiane są zadanie, każde kolejne – trudniejsze. Klimatem przypomina to baśńie braci Grimm – ilość przemocy i strachu czającego się w tym wszystkim jest imponująca. Przypominają mi się też bajki narodów ZSRR czytane w dzieciństwie, gdzie pojawiały się podobne, wspólne pewnie wielu mitologiom elementy jak ropuchy, ukryte w korzeniach, klucze, potworni strażnicy i ostateczna, najważniejsza próba, polegająca na zaprzeczeniu swoim interesom.

Rzeczywistość baśniowa Labiryntu wzmaga się dramatycznie dzięki kontrastowi ze światem rzeczywistym, jaki w tym filmie reprezentuje sobą faszystowski kapitan. Przemoc, śmierć, terror i zło, jakie może tylko człowiekowi wyrządzić drugi człowiek wydają się być elementami jakiejś innej obłąkanej bajki. Mimo, że doskonale zdajemy sobie sprawę z potencjalnej prawdziwości przedstawionych zdarzeń ich dosadność dla współczesnego człowieka kultury Zachodu jest chyba zbyt duża.

Dobrze, że w końcu za ten film się zabrałem. Pewnie będę do niego wracał bo to piękne i nastrojowe widowisko. I, jak każda prawdziwa, porządna baśń, kończy się tak, jak powien się zakończyć. A poza tym, Baquero jest bardziej urocza niż PortmanLeonie Zawodowcu.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • labirynt fauna obejrzałem w wakacje i miałem podobne uczucia co Twoje, nawet jeśli płyta dvd z wypożyczalni dostawała czkawki. gdzieś wyczytałem opinię (bodaj na filmwebie), że del Toro fałszuje historię ukazując dobrych komunistów ukrywających się w lesie:D
    najbardziej podobały mi się stworzenia, istota bez twarzy była naprawdę przerażająca, ale nie tak straszna jak tortury kapitana. no cóż, labirynt fauna to piękna baśń, tyle, że raczej nie dla dzieci.

  • Jak dla mnie to jeden z lepszych (jak nie najlepszy) filmów zeszłego roku. Uwielbiam baśnie, uwielbiam rzeczy dla starszych widzów. Poza tym zabierając się za ten film nie wiedziałem czego oczekiwać (a wiedząc, że DelToro zrobił Blade 2 i Hellboya – nie nastawiało mnie jakoś pozytywnie). Zaskoczenie. Film perfekcyjnie zrobiony i dopracowany. I racja – kończy się tak jak powinien się skończyć.

  • Zgadzam sie z Robertusem Sienickiusem. Labirynt Fauna to kawał porządnej, lekko schizoidalnej baśni, która urzeka od pierwszego kadru, i zaskakuje za każdym razem, gdy zaskakiwać ma.

  • Zgadzam sie z Robertusem Sienickiusem. Labirynt Fauna to kawał porządnej, lekko schizoidalnej baśni, która urzeka od pierwszego kadru, i zaskakuje za każdym razem, gdy zaskakiwać ma.

  • Zgadzam sie z Robertusem Sienickiusem. Labirynt Fauna to kawał porządnej, lekko schizoidalnej baśni, która urzeka od pierwszego kadru, i zaskakuje za każdym razem, gdy zaskakiwać ma.