5. słowo na niedzielę

Ludzie chamieją. Nie przedstawiają się, kiedy dzwonią do mnie przez telefon. Ani dzień dobry, ani całuj mnie w dupę.

A tak się składa, że w mojej książce telefonicznej w komórce jest tylko ok. setki numerów i niektóre nieaktualne, a dodatkowo nadzwyczaj często jeżdżę samochodem i mam tzw. ucho, a komórka spoczywa w zagłębieniu drzwi z niewidocznym wyświetlaczem.

I o ile bele ma charakterystyczny głos, to niekoniecznie wszyscy inni.

Przedstawiajcie się, jak dzwonicie. Mówcie Cześć, to ja, Genowefa. To miłe i kulturalne. I ułatwia życie.

Dobijamy Mrocznego Rycerza. Podobne przemyślenia jak ja miał Gonzo, ale to niejaki Rafał Donica wbił nóż w plecy pseudorealizmu Nolana. Którego, nota bene, bardzo ceniłem za Memento. Zrobił to z dużą swadą, humorem i inteligencją, za co został wyzwany przez fanbojów na forach. Czytałem niektóre z tych wypowiedzi, wstyd mi, że takie prostaki i przygłupy lubią to samo, co ja.

Młodziaki nie znają, ale mają Gogole, niech znajdą. Megahit wszechczasów, telenowela-legenda PRL – Niewolnica Isaura po śląsku. To może być warte obejrzenia dla samego pomysłu.

Polecam też dyskusję o tym, że jestem częścią komercyjnej kliki, która promuje tylko najlepszych, a nie chce promować nowych, młodych. Radość i szczęśliwość. Chłopcy chcą zrobić to co ja, czyli bazę promująca webkomiksy, tylko nową i lepszą. Robienie mojej miało sens, bo wtedy takiej polskiej za bardzo nie było. A teraz, to będzie 667 – Nowy Lepszy Szatan. Ale kibicuję, Thus i życzę powodzenia. Ale jak zobaczę, że kradniecie mi opisy z bazy, to was pogryzę, he, he.

A ma zakończenie porada odnośnie różnego typu dyskusji:

Kłótnia w internecie to jak udział w paraolimpiadzie. Nawet, jeśli wygrasz, to i tak wciąż jesteś upośledzony.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.