Horror motoryzacyjny

Jeździcie samochodem?

Ja dopiero od niewiele ponad roku. Na drodze jest OK, chociaż mniej więcej 1/3 Polaczków nie zdaje sobie sprawy, że samochód wyposażony jest w kierunkowskazy. Zasada jest prosta – im droższy samochód, tym bardziej kierowca nie korzysta z kierunków.

Najśmieszniejsi są wszyscy ci, co w moim rodzinnym Konstancinie rozbijają się szpanerskimi pseudoterenówkami, które prócz bryły z terenówkami nic wspólnego nie mają. Ja przelatuję przez progi na drogach 30, jak mniejsze to 40/h. Oni hamują do zera i na półsprzęgle podjeżdżają pod próg, żeby przypadkiem zawieszenie nie jęknęło. Albo, autentyk, wjeżdżają na chodnik, żeby ominąć progi na drodze.

Zasada prosta – im droższa fura, tym głupszy i bardziej niebezpieczny kierowca. U was też?

Ale jazda to pół biedy, zawsze mogę przez okno wrzasnąć „Jak jedziesz, frajerze!”. Najgorzej jest z parkowaniem.

Frajer!

Na moim osiedlu jest pięć bloków. W zasadzie dużo starszych ludzi, więc nie każda rodzina ma samochód. I dobrze, bo miejsc parkingowych mało. Są wytyczone miejsca, pola parkingowe, wszyscy parkują zasadniczo zawsze w tym samym miejscu.

Horror zaczyna się w weekend, jak warszaffka przyjeżdża do Parku Zdrojowego. Myślałby kto, że akurat o parkowaniu Warszawa wie, bo ma też problemu, a tu takiego wała. Stają okrakiem na dwóch miejscach. Po skosie. Jak popadnie. Pomijam tych, co parkują na chodnikach na przejściu dla pieszych – bo wolny kawałek, to parkują. O zostawieniu przejścia chodnikiem dla ludzi, wózków z dziećmi lub inwalidów, których w Konstancinie jest ogromna ilość – nie ma sensu wspominać. Wielkopaństwo miejscowe i przyjezdne parkuje samochody i w dupie ma pieszych. Niech se jeżdżą samochodem, jak chodnik im za wąski.

Raz jednego gnoja oduczyłem parkować na przejściu dla pieszych, zostawiając mu radosną wiadomość wodoodpornym markerem na przedniej szybie. Ale zazwyczaj ograniczam się do kartek, zawierających zwykle uwagi typu „szkodnik” i „pajac”.

Nie do wszystkich dociera. Trafiliśmy raz, idąc na spacer, faceta, na parkingu. Z rodziną. Wysiadali. Zali okrakiem dwa miejsca. Zwróciłem mu uwagę. Stwierdził tylko – ale po bokach jest miejsce. Powiedziałem mu, że nikt się nie zmieści, a on zajmuje dwa miejsca. Wiecie co? Był miły. Grzecznie przyjął naganę. Nawet się przeparkował. Ale w jego oczach do ostatniej sekundy nie pojawił się błysk zrozumienia. Jemu się wydawało, że to jakiś dziki miejscowy ksenofob go zmusza do lokalnych rytuałów. Nie ogarnął koncepcji, że na dwóch miejscach mogą się zaparkować dwa samochody. Nie był w stanie pojąć.

Ten akurat przyjezdny był. Miejscowi mają tendencję parkowania swoimi kolubrynami na chodnikach. Ostatnio jakiś babsztyl mi wjechał, jak jechałem z wózkiem. Powiedziałem jej, co zrobiła, a ona mi na to, że ona na chwilkę. Spytałem, czy mam stać z dzieciakiem, aż ona raczy wyjść ze sklepu? Roześmiała się tylko i poszła. Jakbym nie miał wózka, to bym jej przemaszerował po masce. A tak mruknąłem tylko „Ja pierdolę” i zjechałem na jezdnię. Na szczęście to osiedlowa ulica, ruch mały.

Najciekawsze jest to, że miała ze sobą dzieciaka, pewnie z 4-5 lat. Zdążyła w ciągu tak krótkiego czasu zapomnieć, jak to jest przebijać się z wózkiem przez miasto, gdzie takie chuje nie mają żadnego respektu dla nikogo? Czy po prostu jest matką na weekend, a na co dzień opiekunka odwala robotę?

Niepojęte są dla mnie takie rzeczy. Jeszcze bym mógł długo takimi historiami sypać. Wygląda na to, że z butów z krokodylej skóry wystaje często więcej słomy niż z walonek.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.

Może Ci się również spodoba

  • JAPONfan

    O! widze ze zwyczaj łazenia po maskach kwitnie i pieknie sie rozwija ta nowa swiecka tradycja. Raz mnie nawet policja miała spisac. Ale powiedzialem ze ja szedlem po chodniku tylko w tym miejscu mial kształt samochodu.

  • Łuków nie ma tych problemów. odkąd ostrzelali facetowi samochód z karabinków painball’owych, wszyscy parkują jak ta lala.

  • Łuków nie ma tych problemów. odkąd ostrzelali facetowi samochód z karabinków painball’owych, wszyscy parkują jak ta lala.

  • Łuków nie ma tych problemów. odkąd ostrzelali facetowi samochód z karabinków painball’owych, wszyscy parkują jak ta lala.

  • tak apropo słomy z butów
    kuzyn mi opowiadał jak jego kumple barmani radzili sobie z różnymi typami klientów. Np. Wpadli jacyś kolesie z typu nowobogackich, co to się rozbijają na mieście za pieniążki rodziców. Wpadli z panienkami robili dużo hałasu między innymi szpanując ile to mają kasy itd. jeden z nich podszedł do baru i mówi: „Daj słomkę mojej lasce do drina” a barman: „Słomkę to ty se z butów wyciągnij”