Kiedy byłem mały, moją wyobraźnię rozpalali wspaniali faceci, ubrani w wielkie kapelusze, galopujący na spienianych koniach przez srebrzysty wieczorny ekran czarno-białego Neptuna. Robert Mitchum, John Wayne, Yull Brynner czy Clint Eastwood z Gregorym Peckiem pod ramię w samo południe przekraczali w bród Rzekę Czerwoną, aby zdążyć na pociąg o 15:10 do Yumy, którym jechali wprowadzać prawo na zachód od Pecos.
Przeczytaj resztę artykułu Wczesnowieczorne rozważania…
Inne wpisy być może podobne:
- 26. słowo na niedzielę
- Zamach na Milusia
- 60. Troski i radości
- 5 na 10
- 61. Pozdrowienia z Addis Abeby

