Popieram Kodeks Blogerów
godai | 29.05.2008, o 13:48 | W kategorii O komiksach

Kobiety…

Należałoby to powiedzieć głosem aktora z reklamy. Tak przynajmniej myślę.

Może zawierać spoilery.

Kiedyś czytałem dużo więcej mangi. W chwili obecnej jakoś słabo odnajduję się w tym, co jest na polskim rynku i prócz pozycji rysowanych przez Ikegamiego, podupadającego gwałtownie GTO i coraz bardziej niepozytywnie zamotanego Edenu nie czytuję właściwie nic z pięknego kraju nad Pacyfikiem.

Dlatego informację o Kobietach z KG przyjąłem z zaciekawieniem i postanowiłem spróbować. I nie zawiodłem się.

Tatsumiego nie znałem wcześniej w ogóle, co i dziwne, bo mangi z gatunku gekiga zawsze mi podchodziły.

Na pierwszy rzut oka – oldschool. Skojarzenie z Tezuką Osamu 1) ciśnie się samo do głowy. Mnie skojarzyło się jeszcze chociazby z takimi produkcjami jak Area 88 czy ze starymi serialami anime ze Studia Nue Haruki Takachiho.

Kreska Tatsumiego jest prosta, ale nie uproszczona. Poruszając się w manierze właściwej dla wspomnianych starszych produkcji i oszczędnie używając rastrów, tworzy pełne uroku ilustracje, które swoim niepotrzebnym wirtuozerstwem nie przytłaczają scenariusza, powodując nieczytelność, jak niektóre obecne produkcje. Mimo pewnej dozy ascetyczności, ten tomik naprawdę cieszy oczy.

Ale, no tak, ja jestem po prostu sentymentalny i lubię to, co zapamiętałem z dawnych lat. Tak przynajmniej słyszałem.

Scenariuszowo ta manga to ciężki kawałek chleba. Naprawdę ciężki. Nie dlatego, że czyta się ją źle, ale ze względu na poruszane tematy. Bohaterkami wszystkich opowiadań są kobiety. I, jak w prawdziwym życiu, są to istoty skomplikowane. Nigdy jednoznacznie złe, nigdy jednoznacznie szkodliwe, czasem naiwne, czasem zagubione, czasem zaślepione.

W większości wypadków wymykają się ocenie – zarówno one, jak i postacie, które je otaczają. Na pewno potępić można kobietę, która doprowadza do śmierci inwalidy, aby wyłudzić pieniądze z ubezpieczenia. Ale czy naprawdę nie potrafimy zrozumieć dziewczyny, która zabija mężczyznę z zemsty (za co, na marginesie, zostaje od razu ukarana)?

Czy dziwi nas to, że można upodlić się po tym, jak ukochany zdradził nasze uczucie? Czy drobne, nic nie kosztujące machinacje, które pozwalają w czasach kryzysu „ustawić” swojego chłopaka i zapewnić dodatkowy dochód, pozwalający na przeżycie, naprawdę są nadużyciem przyjaźni?

I jak ocenić kobietę, która niczym czarownica, chociaż mimowolna, rządzi męskim losem?

Najlepsze w zbiorku Tatsumiego jest to, że zadaje te pytania, ale nie daje na nie odpowiedzi. Ani jednoznacznych, ani żadnych innych. To czytelnik musi sam wydać sąd nad każdą z kobiet. Sam każdą nagrodzić lub ukarać przed swoim prywatnym trybunałem. Nikt w tych przemyśleniach mu nie pomoże.

Może dlatego właśnie będę jeszcze pewnie nie raz wracał do tych opowiadań i czytał je na nowo, szukając czegoś, co wcześniej mogło mi umknąć.

Polecam każdemu, kto ceni sobie bardziej poważną mangę. Bardzo brakuje więcej takich pozycji na naszym rynku. Wybór Kultury Gniewu, aby wydać akurat Kobiety należy więc tym bardziej ocenić pozytywnie.

1) Brak wpisu o Osamu na poskiej wikipedii. Trochę żenada.


Kobiety
Yoshihiro Tatsumi
Format: B5
Objętość: 164 strony
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładkowa: 34,90 zł
Papier: offset

Wydawca: Kultura Gniewu


Inne wpisy być może podobne:


godai | 20.05.2008, o 09:55 | W kategorii 1. Aktualności

Czyli spóźniony, urodzinowy odcinek Co mówiłem, durniu? rysowany przez au!

Odcinek zobaczycie na stronie CMD, za to na boli.blog pokłosie tego odcinka - komiks z Lidką w roli głównej.

A tutaj zagłosujcie na topliście.




Inne wpisy być może podobne:


godai | 16.05.2008, o 20:37 | W kategorii 1. Aktualności

Tak, to trzy lata wspólnie, ja ze swojej, a wy ze swojej strony internetowego kabla.

LilianaPrzyznam, że się opuściłem. Dramatycznie się opuściłem. Przez ostatni rok zrobiłem 8 odcinków komiksu, który kiedyś wychodził regularnie, co tydzień. To, niestety, oznacza, że ta formuła chyba się dla mnie wypaliła.

Trzy lata to jest masa czasu i odkąd wystartowałem z tym komiksem, mając jako-takie pojęcie o pisaniu opowiadań, minimalne o pisaniu komiksów i prawie żadne o rysowaniu, zmieniło się bardzo dużo rzeczy.

Teraz, gdyby miał powiedzieć, jak to się stało, to nie pamiętam. Był jakiś hype, na fali którego, powstawało wtedy masę komiksów. Aż prawie wypadało mieć swojego, jak kiedyś tamagotchi, bloga czy cytat na bashu.

Na początku leciałem trochę po omacku. Ekipę skompletowałem z odprysków mojego życia studenckiego, które zdążyłem wtedy już trochę przefiltrować przez upływający czas. Postawiłem na najprostszy humor sytuacyjny i to się jakiś czas sprawdzało. Pierwszą, w pełni przemyślaną i przygotowaną postacią (chociaż chyba nie bardzo to widać), była dopiero Liliana.Czarek

Cokolwiek nie powiedziałbym teraz o tych pierwszych i późniejszych odcinkach, bardzo się cieszę, że się za ten komiks wziąłem. Serio. Bo dzięki niemu stało się parę innych rzeczy, powstało kilka innych projektów, poznałem różnych ludzi - niektórzy są świetni, inni to zwykłe złamasy kutane, ale wszystkich warto było poznać. To dzięki perypetiom bezrobotnego blanciarza i reszty ekipy wziąłem się potem za inne projekty komiksowe. Nad niektórymi z nich właśnie pracuję.

Największa niespodzianka, tak naprawdę, spotkała mnie przy publikacji poprzedniego odcinka. Ni stąd, ni zowąd okazało się, że po czterech miesiącach przerwy nadal mam jakichś czytelników. Skoro tyle wytrwali, to nie jakichś, tylko nie byle jakich.

Nie będę się tu jakoś specjalnie rozpisywał. Przeczytajcie najnowszy odcinek i zaglądajcie czasem, czy nie pojawi się kolejny. Nie wiem jeszcze, jak wyglądać będzie piąty, ostatni sezon CMD. Mam pewne koncepcje i pomysły, ale nie są do końca poukładane. Nie wiem, kto go narysuje, bo prawdopodobnie jednak nie ja. Zresztą, od kilku już odcinków widać moje eksperymenty z gościnnymi rysownikami. To trochę takie jazdy testowe. Mnie się podobają.

LidziaNie wiem też, gdzie zamieszkają chłopaki i dziewczyny, kiedy komiks się zakończy. Ale na takie zmartwienia będzie jeszcze czas. Prawda?
Dzięki tym wszystkim, którzy są ze mną od pierwszego odcinka i wszystkim tym, którzy dołączyli po drodze. To nie prawda, że nie ma znaczenia, czy ktoś to jednak czyta.

Spis odcinków dotychczasowych odcinków

Najnowszy odcinek, z gościnnym autorem, dostępny będzie na dniach. Robi się, ale to nadzwyczaj zajęty facet. Na pewno jednak warto chwilę poczekać.


Inne wpisy być może podobne: