Takie i owakie

Pisanie blogów stało się ostatnio modne. Może dlatego, że okazało się, że oprócz rushoffyh pokemonuff istnieją ludzie, którzy w tej formie potrafią się realizować z pożytkiem dla czytelnika innego, niż uoffca komciuff.

Spoko, nie zaczynam bloga, chociaż robi to masa moich znajomych. Ale czasem podzielić się kilkoma uwagami warto, więc garść takich właśnie, luźnych uwag.

Magazyn Kolektyw, stworzony przez grupę netKOLEKTYW, ma się dobrze. Pierwszy numer, mimo, że nie był olśniewający (wiem, wiem, zapomniałem o numerach stron) i stworzony raczej w pośpiechu zbiera stosunkowo mało złych opinii. Nawet Gilbaert znalazł w nim jakieś pozycje warte uwagi. Już wkrótce na Esensji ma być recenzja.

Tymczasem trwają pierwsze prace nad drugim numerem, który, mamy taką nadzieję i postaramy się, będzie lepszy od „jedynki”. Ekipa w zasadzie zbieżna z twórcami pierwszego numeru, ale pojawi się kilka nowych nazwisk. Ja, ponieważ okazało się to dobre, rysował nie będę, raczej coś znów napiszę, co, tego jeszcze nie wiem.

Klaster – dorastanie i tak jest do dupy; jestem pod wrażeniem. Serio, nie spodziewałem się takiego przyjęcia tego projektu, jakie miało miejsce. Jeszcze raz z tego miejsca pozdrawiam Tomasza – kilka jego cennych uwag zapadło mi w pamięć, a niesamowitość naszego spotkania zostanie ze mną na długo. Zeszyty się rozeszły. Ze zdumieniem znajduję też opinie o historii w sieci. Większość należy zaliczyć do pozytywnych, mimo ewidentnych mankamentów tego produktu.

A tymczasem duża dla mnie niespodzianka, odnalazłem siebie na WAK-u, czyli Wielkim Archiwum Komiksu, do którego popełniłem niegdyś kilka streszczeń. Tym razem trafiły tam moje własne produkty. Ciekawie.

Skoro o produktach mowa, to CMD znów zwalnia tempo (wiem, ostatnio było ogólnie padakowate), ale jest to niezależne ode mnie. Z racji posiadania życia w prawdziwym świecie zmieniam pracę. Od producenta seriali przechodzę do producenta programów rozrywkowych. Podobna praca, tylko lepsza i niestety z dłuższymi godzinami, w związku z czym, będę miał trochę mniej czasu i przez kilka tygodni pozbawiony będę WACOMa (aż sobie kupię swój, bo obecny zostaje w mojej starej pracy), a robienie czegokolwiek na pół martwym DuoPenem przestaje być przyjemnością.Odcinki będą więc rzadziej.

A wszystkim tym, którzy lubią dobre komiksy internetowe i lubią jednak móc poczytać w wannie, polecam Bug City – Miasto, miłość, morderstwo. Nie tak dobre jak paski, ale niewiele ustępuje.

Bartek Biedrzycki

Autor książek, komiksów, podcastów i papierowych modeli.