Pisząc ten felieton nie mam pojęcia kiedy on pójdzie, czy pójdzie i nie wiem wielu innych rzeczy. Jestem w wojsku.
W pierwszym tekście pisałem o tym, jak dużo czasu miałem w cywilu. Tutaj, w kifozie, nie mam go już tak dużo, chociaż mogłoby się wydawać, że jest inaczej. Wstaję o piątej rano, pół godziny przed pobudką, bo inaczej nie zdążyłbym się ogolić, posłać łóżka i zrobić wielu innych rzeczy. Po ogłoszeniu pobudki mam już tylko czas na przeczyszczenie butów i poprawienie munduru. Zaprawa, śniadanie, poranny apel, rejony i cały dzień przede mną.
Przeczytaj resztę artykułu Przypadkowa ofiara – Jutro będzie za 48 godzin…
Inne wpisy być może podobne:
